Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
alusiek

Miłość, to ciekawe jak zmienia człowieka

Rekomendowane odpowiedzi

To jak rwąca rzeka nieustannie drąży głazy, :mrgreen:

tak jak w temacie
czy zauwazyliscie jakies zmiany, oduczyliscie sie jakis nawykow w zwiazku
albo badz charakter wasz sie oszlifowal :mrgreen:

a jak bylo z waszymy partnerami?

ja sie zmienilam..
chyba bardziej dojrzalam...
zrobilam sie wieksza domatorka...bo wczesniej to byly tylko imprezy znajomi i wszelkiego rodzaju rozrywki :mrgreen:
Edytowane przez Gość

[img]http://www.suwaczek.pl/cache/87cf95b529.png[/img]



i kocham coraz bardziej:*

[img]http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/7618c6bf.gif[/img]

Kochamy Cie nasz Aniołku:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"...Każdy na nią czeka, jak na stacji stoi i wypatruje skąd nadjedzie pociąg, który wszystko wyprostuje" Ha, Liroy :-)

Ja odczułam toksyczne działanie love. Zero racjonalizmu, jakieś głupie tęsknoty, "myśli cukrujące nazbyt rzeczy one".... Może nie opuściłam się w nauce, ale w głowie miałam huragan... Durna zadrość o byle co... WSzytsko zredukowane do NIEGO. Przypominanie sobie każdego jego słowa, gestu i spojrzenia w nocy. Podniecanie się każdym uśmiechem. Nadinterpretacja. Naiwne myśli, co by było, gdyby...

Straszne. Dobrze, że jakoś z tego wyszłam. Miłość w moim wydaniu to najbardziej mdłe uczucie, jakie tylko umysł jest zdolny wytworzyć ;-)

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja przede wszystkim nauczylam sie rozwiazywac lepiej problemy czy tez klotnie, jakies niedopowiedzenia. Zwyczajnie zamiast sie obrazac teraz zachecam do rozmowy.
Domatorka bylam od zawsze wiec zwiazek niczego w tym aspekcie nie zmienil:)
Ale wydaje mi sie, ze ogolnie zrobilam sie bardziej dojrzala. Poczulam tez pewna odpowiedzialnosc za ta druga osobe, za to co czuje.

[size=1]ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM [b]ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM[/b] ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM [b]ZGA? ?WIAT?O[/b] ?WIE? PRZYK?ADEM [/size]

[b]ZGA? ?WIAT?O ?WIE? PRZYK?ADEM! [/b]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="alusiek"]oduczyliscie sie jakis nawykow w zwiazku [/quote] przerywania komuś w pół zdania...

heh... ale to przyprawiło mnie o wybuchowość, podążanie i kierowanie się emocjami... gwałtowność i burzliwość...

:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Partnerzy nauczyli mnie tyle, że teraz wiem, co robić, żeby związków uniknąć i nie pakować się w nie głową naprzód. A w ogóle ja się do związków nie nadaję, a miłość jak na razie (na szczęście) mnie omija szerokim łukiem...

Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne - żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi (Jonathan Carroll)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie miłość uczy zawsze czegoś nowego... i poznaje lepiej się :aniolek: oczywiście także dowiaduje sie po malutku o co kaman z facetami... :aniolek: a i tak niestety niektórzy sa dla mnie nie do rozgryzienia... ;/ no w końcu faceci są z marsa a my jesteśmy z wenus :-D :-D :-D czasami chciałabym znac czyjeś myśli...fajnie było by wiedziec co facet który nam się podoba mysli na nasz temacik...ach :aniolek: :aniolek: :aniolek: :aniolek:

"Nigdy nie oceniaj wysoko?ci g?ry, dop?ki nie osi?gniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz jak by?a niewysoka..."



Dag Hammarskjold

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wlasciwie ciagle sie ucze :) i ta 2 polowka ciagle mnie zmienia.
Nauczylam sie cierpliwosci, chodzenia na kompromisy, szczerosci przede wszystkim. Przestalam unosci sie duma. Teraz oduczam sie "robienia na zlosc".
Inaczej podchodze teraz do wszystkich innych facetow.

[color=green] Czasem wystarcza tylko cztery slowa, czasem nie pomoze nic rozmowa...[/color]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
same dziewczęta... no nie wiem czy tu pasuje :angel: ale mysle ze nikt sie nie obrazi :-P
moje zdanie na ten temat :
z uczuciem nie wygrasz, ono jest silniejsze i nawet jeśli to nie jest prawdziwa milośc i nawet jesli jest to milość platoniczna to nasze zachowanie, pierwotne instynkty i przekonania zmieniaja sie, nie ma szans tego powstrzymac, a najlepiej mozna to zaobserwowac na przykladzie kogos innego, bo sami nie dostrzegamy tych zmian - a raczej myslimy ze to normalne, w rzeczywistosci taka zmiana charakteru jest glupia i niepotrzebna bo powinnismy byc soba :)

peace

"Korzystaj p?ki si?y w nogach bo ?ycie masz jedno, a talent od Boga"

[url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/41a623ba2a.png[/img][/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
aa mnie nauczyly iz nigdy nie wolno sie poswiecac calkowicie i dawac cala siebie...na tle ze az z siebie rezygnowac... :mrgreen: :mrgreen:

[img]http://www.suwaczek.pl/cache/87cf95b529.png[/img]



i kocham coraz bardziej:*

[img]http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/7618c6bf.gif[/img]

Kochamy Cie nasz Aniołku:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
miłość bardzo dużo zmienia w nas oraz nasze życie :aniolek2:

[color=yellow][b]Tylko ?ycie po?wi?cone innym warte jest prze?ycia.[/b][/color][/shadow][shadow=green] Zosta?am sprowadzona na z?a drog?, ale bli?ej mi do dobra ni? z?a.[/shadow] http://kagarolinka.wrzuta.pl/audio/kULpkkNtIp/friends-naucze_cie_zyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no miłość to zmienia człowieka bardzo...ja to jak miałem dziewczynę to zrobiłem sie spoko gość trochę ale zapomniałem o paru ważnych rzeczach czego potem żałowałem ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="EDNDURORACE"]spoko gość trochę ale zapomniałem o paru ważnych rzeczach czego potem żałowałem ....[/quote] czesto jest tak..
albo ze sie nagina swoje sztywne twarde zasady...
mysle ze to normalny stan rzeczy....

ja to sie zrobilam znieczulica na facetow...... :mrgreen: :mrgreen:

[img]http://www.suwaczek.pl/cache/87cf95b529.png[/img]



i kocham coraz bardziej:*

[img]http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/7618c6bf.gif[/img]

Kochamy Cie nasz Aniołku:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
miłość zmienia nie tylko samego człowieka, ale także jego relacje z otoczeniem.
'miłość ma to do siebie, że gdy przychodzi, odsuwa w cień wszystko i wszystkich innych, nawet tych, których wciąż dażymy wielkim uczuciem.'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
miłość sprawia radość, ból, stawia tę osobę ponad wszystkimi i wszystko, uczy kompromisu, cierpliwości, wyrozumiałości, troski o inną osobę, odpowiedzialności, dojrzewa razem z nami.

[size=1]I [i]am[/i] [color=grey][b]who[/b][/color] [u]I[/u] am

[i]if[/i] [color=grey][b]you[/b][/color] [u]don't[/u] like [i]it[/i] [color=grey][b]then[/b][/color]

fuck [i]you[/i] [u]bitch[/u] [i]!!!![/i][/size]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="moo"]miłość sprawia radość, ból, stawia tę osobę ponad wszystkimi i wszystko, uczy kompromisu, cierpliwości, wyrozumiałości, troski o inną osobę, odpowiedzialności, dojrzewa razem z nami.[/quote]

Piękne słowa... Wszystko ujęte w tak krótkiej sentencji...
Edytowane przez Gość

[img]http://img.userbars.pl/63/12556.gif[/img]

[img]http://img406.imageshack.us/img406/6338/adminxn3.png[/img]



Co Ci? nie zabije to Ci? wzmocni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Catwoman"]Ja odczułam toksyczne działanie love. Zero racjonalizmu, jakieś głupie tęsknoty, "myśli cukrujące nazbyt rzeczy one".... Może nie opuściłam się w nauce, ale w głowie miałam huragan... Durna zadrość o byle co... WSzytsko zredukowane do NIEGO. Przypominanie sobie każdego jego słowa, gestu i spojrzenia w nocy. Podniecanie się każdym uśmiechem. Nadinterpretacja. Naiwne myśli, co by było, gdyby...

Straszne. Dobrze, że jakoś z tego wyszłam. Miłość w moim wydaniu to najbardziej mdłe uczucie, jakie tylko umysł jest zdolny wytworzyć ;-) [/quote]
To piekne uczucia i emocje, ktore docenisz na starosc. Nie warto o tym myslec w taki sposob. Toksyczny to jest brak milosci.

Mnie milosc nauczyla bardzo wielu rzeczy , ktore zaowocowaly zmianami w mojej osobowosci , charakterze, zachowaniu , swiatopogladzie. Nikt w wyniku milosci nie pozostaje niezmienny. Zatem sam temat , to zwyczajny truizm.

"Z ?yciem jest jak z sukienk? : mo?na mie? bogate i kolorowe, a jednak je zmarnowa?, mo?na te? mie? ?ycie zwyczajne i nosi? sie z klas?" .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="KO"]Toksyczny to jest brak milosci. [/quote] Ależ zgadzam sie z powyższym stwierdzeniem. W moim życiu jest miłość, tylko nie taka o podłożu seksualnym.

Kocha mnie rodzina. Porażki na polu miłosnym rekompensuję sobie, zakochując się w kolejnym elemencie swojej osobowości :-) . Jak tak dalej pójdzie, to mit o Narcyzie ciałem się stanie. ;-)

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Catwoman"]Porażki na polu miłosnym rekompensuję sobie, zakochując się w kolejnym elemencie swojej osobowości :-) . Jak tak dalej pójdzie, to mit o Narcyzie ciałem się stanie. ;-) [/quote] NO coz . NIe zycze Ci tego, bo narcyzm we wsplczesnym swiecie to choroba psychiczna. Obys nie utracila umiejetnosci kochania innych.

"Z ?yciem jest jak z sukienk? : mo?na mie? bogate i kolorowe, a jednak je zmarnowa?, mo?na te? mie? ?ycie zwyczajne i nosi? sie z klas?" .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="KO"]narcyzm we wsplczesnym swiecie to choroba psychiczna[/quote] O, cholibka, ale mnie zatkałaś na moment. Aż nie wiem, co napisać.
[i]Cat myśli, myśli nagle dostaje dreszczy w nogach, które przechodzą przez całe ciało, aż w końcu w wielkiej ekscytacji dopada klawkę i zaczyna pisać[/i]

Nie nazwałabym tego chorobą - to odnajdywanie pewnego substytutu na to, co dzieje się dookoła. Wiesz, ta moja "choroba psychiczna" nie sprawia nikomu bólu - mnie tym bardziej, więc o bym była chora do konca życia na narcyzm.
Edytowane przez Gość

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
narcyzm to swego rodzaju forma obrony przed odrzuceniem. tak mi się wydaje.
ale nie o tym jest ten temat ; ]

[size=1]I [i]am[/i] [color=grey][b]who[/b][/color] [u]I[/u] am

[i]if[/i] [color=grey][b]you[/b][/color] [u]don't[/u] like [i]it[/i] [color=grey][b]then[/b][/color]

fuck [i]you[/i] [u]bitch[/u] [i]!!!![/i][/size]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Catwoman"]Wiesz, ta moja "choroba psychiczna" nie sprawia nikomu bólu - mnie tym bardziej, więc o bym była chora do konca życia na narcyzm.[/quote] Chec bycia kochana i kochac innych jest naturalnym odruchem ludzkim, naszymi pragnieniami. Z milosci rodzi sie wszystko co pozytywne. Masz pasje ? hobby? to nic innego jak milosc do robienia czegos co dla nas wazne. Masz kota, psa? to milosc do zwierzaczkow. I tak mozna wymieniac w nieskonczonosc. Przeciwienstwem do milosci jest strach . U Ciebie to milosne zawody (to domysly, bo nie wiem czy masz takie podejscie generalnie , czy spowodowaly to doswiadczenia) sprawily, ze boisz sie znowu zaufac, pokochac, ale przezylas dopiero mniej wiecej 1/4 (to statystyczne stwierdzenie, nie jestem wrozka) swojego zycia, a juz dalas za wygrana. Czy na kogos , kto rozkochuje sie w sobie, nie za duzo tu bojazliwosci? Piszesz , ze jestes kochana przez rodzine,ale co zrobisz kiedy ich zabraknie ? Narcyzm miedzy innymi polega na przekonywaniu siebie i innych o swej wlasnej wyjatkowosci. Dla Ciebie to jednak nie powinno byc wazne, bo dla Ciebie slowo klucz w poprzednim zdaniu to PRZEKONYWAC. Nie przekonuj siebie o tym ze jestes wyjatkowa, tylko taka badz. A taka nie bedziesz odrzucajac milosc i nie kochajac. Traktujac milosc wylacznie jako uczucia i zachowania irracjonalne i trywialne, nie dazysz do wyjatkowosci, lecz do zgorzknialosci i samotnosci. Cechuje Cie typowa postawa , dlatego chetnie wymienie z Toba poglady w tej matrii za kilka lat, kiedy zakochasz sie z wzajemnoscia . ;) Edytowane przez Gość

"Z ?yciem jest jak z sukienk? : mo?na mie? bogate i kolorowe, a jednak je zmarnowa?, mo?na te? mie? ?ycie zwyczajne i nosi? sie z klas?" .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="KO"]Narcyzm miedzy innymi polega na przekonywaniu siebie i innych o swej wlasnej wyjatkowosci.[/quote] o wybacz, każdy człowiek jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, więc narcyzm jest akurat stwierdzeniem faktu. A w narcyzmie nie ma naprawdę nic złego. Wszystko jest do zaakceptowania. A wydaje mi się, że odrobinkę przegięłaś z Tą chorobą psychiczną. Co jest w tym złego? Jeśli ty postrzegasz się jak ktoś wyjątkowy, inni też zaczną tak na ciebie patrzeć. A jak myślisz, na kogo zwrócą uwagę najpierw? Na osobę, która chwali się swoimi osiągnięciami, jest pewna siebie, odważna i rzuca się w oczy, czy na cichą szarą myszkę? Na mój gust to postawa przyszłościowa. A jeśli komuś się to nie podoba, to już jego problem. Ja akceptuję mój narcyzm, moi przyjaciele i rodzina też, więc problemu zupełnie nie widzę...
[quote="KO"]Traktujac milosc wylacznie jako uczucia i zachowania irracjonalne i trywialne, nie dazysz do wyjatkowosci, lecz do zgorzknialosci i samotnosci.[/quote] nie powiedziałabym. zawsze jest rodzina, ba, od czego ma się przyjaciół? Życie nie sprowadza się do tego, żeby się w kimś zakochać. Natomiast w naszym społeczeństwie tak jest to postrzegane. I do tego nagłaśniane przez przeróżne seriale. Jeśli kobieta nie ma faceta i nie jest zakochana, mieszka sama, od razu jest postrzegana jako gorsza. Bo w życiu jej się nie ułożyło. Nieważne, że ma dobrą pracę, którą uwielbia, że może sobie pozwolić na bóg wie co. Ale jest sama. I to czyni ją upośledzoną społecznie. Bo powinna wyjść za mąż i urodzić 6 dzieci. Wtedy spełniłaby się. Wiesz co? w nosie mam takie coś! Nie twierdzę, że nigdy się nie zakocham i nie zmienię poglądów. Bo możliwe, że kiedyś zmienię. Ale nikogo na siłę nie będę szukać...

Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne - żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi (Jonathan Carroll)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[b]KO[/b], napisałaś niezłą rozprawę na mój temat, aż z przyjemnością skomentuję te wywody. [quote="KO"]Przeciwienstwem do milosci jest strach .[/quote] Bzdura - przeciwieństwem jest obojętność. Strach, a także miłość wiąże się z pewnymi odczuciami żywionymi do osoby/zjawiska. A przeciwieństwem do żywienia uczuć jest ich nieżywienie - czyli lekceważenie, olewactwo, obojętność. Tak samo pierdołą jest stwierdzenie, ze przeciwieństwem miłości jest nienawiść. [quote="KO"]U Ciebie to milosne zawody (to domysly[/quote] Masz rację - to domysły. I tylko domysły. [quote="KO"]przezylas dopiero mniej wiecej 1/4 swojego zycia, a juz dalas za wygrana[/quote] Czy zajmowanie się swoim życiem jest daniem za wygraną? Mam całkiem inne podejscie do tego. Nie uważam bycia z kimś na stałe jako jedynego celu w życiu. Prawdą jest, że też chciałabym miec kogoś, kogo będę mogła pokochac, ale jeśli tego nie ma, to nie rozpaczam. Ekhm, jakby to ująć... skupiam się na sobie, staram się wzbogacić siebie - inne, rozmyślając o beznadziei swojego życia płaczą w poduszkę lub się obżerają. Mój sposób uważam za najbardziej korzystny i naprawde dobrze na tym wychodzę. [quote="KO"]Piszesz , ze jestes kochana przez rodzine,ale co zrobisz kiedy ich zabraknie ?[/quote] A no widzisz - będę jeszcze ja - osoba, która będzie przy mnie - nomen omen - do śmierci. Można żyć między ludźmi i nie kochac ich. Moge ich lubić, ale nie kochać. [quote="KO"]Narcyzm miedzy innymi polega na przekonywaniu siebie i innych o swej wlasnej wyjatkowosci.[/quote] Oj, nie - u mnie jest to raczej koncentrowanie się na swoim wnętrzu, nad istotą mojego bytowania, kreacji własnej osoby według faktycznych potrzeb mojego stanu ducha.
Nie ma to u mnie skrajnych postaw, jak to określa psychologia. [quote="KO"]Nie przekonuj siebie o tym ze jestes wyjatkowa, tylko taka badz. A taka nie bedziesz odrzucajac milosc i nie kochajac.[/quote] O matulu, czy to miłość do jakiegoś faceta czyni mnie wyjątkową? Piszesz tak, jakbys miała takie stare pojmowanie dotyczące podziału ról kobiet i mężczyzn - a kobieta ma za zadanie "zakochać się i najlepiej wyjść za mąż w wieku 20 lat, bo inaczej będzie starą panną, a to wstyd."
Dla mnie nie jest wyjątkowym ten, kto jest zakochany, tylko ten, kto robi wszystko, aby jego życie warte było przezycia. [quote="KO"]Traktujac milosc wylacznie jako uczucia i zachowania irracjonalne i trywialne, nie dazysz do wyjatkowosci, lecz do zgorzknialosci i samotnosci.[/quote] Jest wiele dróg do wyjątkowości. A dążenia do bycia w związku nie uznaję za takową.

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...