Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Rekomendowane odpowiedzi

W tym temacie możecie opisać swoje relacje z klasowiczami na przestrzeni waszej ścieżki edukacyjnej.

Opiszcie tu wasze relacje z klasą, wasze kliki (jeśli były), nielubianych ludzi, co was irytowało w swojej klasie oraz dlaczego ją lubiliście. Możecie wystukać także wasze relacje z wychowawcą.
Edytowane przez Gość

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dużo by pisać- dlatego opiszę tylko obecną klasę...
Dlaczego lubię: bo jest śmiesznie i nigdy się nam nie nudzi oprócz tego zawsze jest o czym rozmawiać
Dlaczego nie lubię: w sumie tylko dlatego że jest nie zgrana

Co do wychowawczyni: natęperowaliśmy ją bo była zbyt oschła i upierdliwa, to jest jej pierwsze wychowawstwo i drugi rok nauczania (Magda 26l), ale teraz jest zajebista- nie czepia się tak jak na początku zeszłego roku szkolnego

[url=http://www.wierni-ojczyznie.pl/][img]http://img155.imageshack.us/img155/9910/sygnaturahf3.gif[/img][/url]

Patriotyzm odr??nia ludzi od zwierz?t...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hmm... w 1 klasie liceum miałem bardzo złe relacje z niektórymi osobami... może ze względu, że nie dam sobie w kasze dmuchać.. w 2 klasie wszystko się uspokoiło, teraz jest prawie idealnie wszystkich lubię bez wyjątków :)

co do wychowawcy to mamy taką zwałową osóbkę :) można z nią na wszystko porozmawiać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w gimnazjum miałam klasę chłopaków
było tylko 9 dziewczyn i 19 chłopaków
moje kontakty z rówieśnikami wtedy były dobre

teraz gdy jestem w liceum nam klasę dziewczęcą
mamy 10 chłopaków i 20 dziewczyn
moje kontakty z nimi są bardzo dobre

nigdy nie miałam problemu w kontaktach

[color=yellow][b]Tylko ?ycie po?wi?cone innym warte jest prze?ycia.[/b][/color][/shadow][shadow=green] Zosta?am sprowadzona na z?a drog?, ale bli?ej mi do dobra ni? z?a.[/shadow] http://kagarolinka.wrzuta.pl/audio/kULpkkNtIp/friends-naucze_cie_zyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
o kurcze..
chwala modowi ze mi wykasowal temacik
alusia slepa alusia glucha
i alusia nie zauwazyc :mrgreen: :mrgreen:


nio to tak z moimi klasami rownie bywalo
w lo nie podobala mi sie klasa..
i mialam tylko 3 kolezanki z klasy
z reszta nie utrzymywalam kontaktow...
gdyz mialysmy kolegow...ze starszych klas;d;d;d;d;d;d

w liceum bylo 5 chlopakow- jesli dobrze pamietam i 36 dziewczyn
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
panow mielismy wporzadku;p

a co do teraz...
na roku obecnie mam 201 osob..
35 doszlo z uniwerku i zaocznych :-P
a wylecialo przez te dwa lata jakies 80-90 osob :mrgreen: :mrgreen:

jako rok jestesmy bardzo zgrani...
i strasznie duzo pija :-P :-P :-P
mamy duzo wspolnych imprez... :-P
takich nieformalnych...w akademikach mamy swoje ''ziemie''
mamy swoje lokale :mrgreen: :mrgreen:
i swoje forum :mrgreen:

ogolnie bardzo pozytywnie..
nie wiedzialam ze tyle osob potrafi sie tak fajnie zgrac :-P
wychowawcow nie mamy :mrgreen:
a ja jestem starosta roku---czyli tak jak wychowawca prawie :mrgreen: :mrgreen:

to co napisalam przybralo forme wiercza :lol:
Edytowane przez Gość

[img]http://www.suwaczek.pl/cache/87cf95b529.png[/img]



i kocham coraz bardziej:*

[img]http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/7618c6bf.gif[/img]

Kochamy Cie nasz Aniołku:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote]W tym temacie możecie opisać swoje relacje z klasowiczami na przestrzeni waszej ścieżki edukacyjnej.

Opiszcie tu wasze relacje z klasą, wasze kliki (jeśli były), nielubianych ludzi, co was irytowało w swojej klasie oraz dlaczego ją lubiliście. Możecie wystukać także wasze relacje z wychowawcą.[/quote]
eh podstawowka nie ktore osoby spoko mialam przyjacioke ktora nadal mam hehehehe a tak to dziwne dziewczyny byly i grupki klasowe gimnazjum w drugiej klasie tes spoko klasa bo chodzil brat cioteczny i moja psiapsiola ale za to powtorka klasy drugiej tutaj mam co wspominac zgrana klasa nawet z chlopakami zawsze na piwko zdiecia robilismy jezdzilismy na plany zyc nie umierac do tej pory z nimi wszystkimi kontakt jest kom gg spotykanie sie super naprawde zaluje ze musialam sie z nimi rozstac ale wiadomo liceum dorosle zycie juz jesta liceum oh to jest bajka 5 chlopakow reszta dziewczyn klasa integracyjna eh koszmar z nikim dogadac sie nie moge ale dobrze ze sa przerwy bo z piotrusiem smigam intryguje mnie moja teraz klasa koszmar horror :mrgreen:

Twoja sygnatura by

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja lubię swoją klasę...
mam samych chłopaków :P

[img]http://www.f4a.eu/uplGRA/11921753592779.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
moja pani wychowawczyni twierdzi że jestem bardzo rozsądna i mądrze mówię na lekcjach godziny wychowawczej, więc mnie lubi :P
klasy nie znoszę, bo nie potrafię się dogadać z koleżankami a mam ich aż 19 w klasie, więc.. pech. a kolegów mam 6, ale to takie dzieci że też ich nie znoszę, ale w szkole zawsze jest się z kogo pośmiać :-P

;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hm. Jakos nie lubie gadac o swojeje klasie. Czyli z tego co widac - nie lubie jej. Mozna powiedziec tak : to banda zidiocilaych debili (Sorry za wyrazenia), ale taka prawda. Niby to gimnazjum wiec nie ma co tam gadac, ale jednak... Nie jestemy w ogole zgrani, jakos nie potrafimy sie w ogole dogadac, na 25 osob jest kilka grupek klasowych. Ci 'biedniejsi sa orsi od tych 'bogatszych' itd. Nie mozemy na sobie polegac typu 'jeden za wszystkich, wszyscy za jednego' zwykle jest tak, ze jak cos sie dzieje np. jest jakas kartka czy cos w tym stylu przez pare osob to wiadomo, krzywdzona cala klasa,oni na to leją, nie obchodzi ich ze przez nich cala klasa cierpi.
Jeden z drugim przewaznie sie kloci i w ogole.
jesli chodzi o relacje z wychocwaca... Hm. Moj pan jest spoko gosc, szczegolnie jak jest w humorze ( a tak jest przewaznie) ;) Zawsze cos zdziala jak smai nie potrafimy sobie z czyms poradzic :D

"You better lose yourself in the music, the moment

You own it, you better never let it go

You only get one shot, do not miss your chance to blow

This opportunity comes once in a lifetime, yo"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
podstawówka - okres, w którym relacje koleżeńskie przybierały rozmaite postacie i liczne zmiany. najbardziej zżyliśmy się w klasie 8 gdy już trzeba było się rozejść do średnich szkół. najbardziej trzymałam się z paroma dziewczynami i oczywiście ze wszystkimi chłopakami : >

liceum - od samego początku potworzyły się paczki. miałam w swojej ze 3 dziewczyny i to wystarczyło. oczywiście pewne konflikty występowały zarówno w paczce jak i pomiędzy paczkami. no ale to normalne myślę.

studia - tu już może nie klasa a grupa. trzymam się z dwiema dziewczynami i z chłopakami. resztę centralnie olewam bo nie widzę potrzeby kontaktu z innymi panienkami ; P
konflikty są bo oczywiście moo jak to moo nie daje sobie wchodzić na łeb i musi zawsze powiedzieć swoje : >

[size=1]I [i]am[/i] [color=grey][b]who[/b][/color] [u]I[/u] am

[i]if[/i] [color=grey][b]you[/b][/color] [u]don't[/u] like [i]it[/i] [color=grey][b]then[/b][/color]

fuck [i]you[/i] [u]bitch[/u] [i]!!!![/i][/size]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no wiec z podstawowce :D super klasa.... 8 lasek i 6 chlopakow. bardzo zgarana klas no i najlepsza hehe :)

gim: klasa tez w porzadku.. lubiana przez nauczycieli :D wychowczynia.. eeee trochę głupia ale co zrobić... przeżyliśmy. A co do koleżanek i kolegów to w ost. klasie coś mnie znienawidzili ;( buuuu

no i lo 1 :D klasa super... nie do konća zgarna, ale jeszcze bd ok. wychowaczyni... buuu szczeże? nie nawidze jej... nie wiem jak przeżyje te 3 lata z nią :) ale tak ogólnie to ok :)

W Skrawku Mej Czerwieni... ;*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podstawówkę ominę i przejdę od razu do gimnazjum :mrgreen:
No to tak ogółem mówiąc moja klasa nie jest taka zła. Podoba mi się w niej że wszyscy sobie pomagamy wzajemnie. Jedynym minusem jest to że nie jesteśmy zgrani ;/ ostatnio chcieliśmy uciec z ostatniej godziny lekcyjnej - deutscha bo babki nie było ale oczywiście co? 3 osoby nie chciały i musieliśmy przez to zostać.
Nie lubię za bardzo dziewczyn z mojej klasy bo to takie plastik - fantastik xD Lepsze kontakty mam z chłopakami z którymi lubię się wygłupiać :-P Szkoda mi będzie opuszczać mojej klasy bo bardzo się wszyscy zżyliśmy no ale taka jest kolej rzeczy...

Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie zawsze była klasa niezgrana... Chociaż w technikum informatycznym bylismy podzieleni ale każdy za każdym szedł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moja klasa z SP była najfajniejsza pod słońcem. Mieszkaliśmy na jednym osiedlu, w sąsiednich blokach, znaliśmy się od podszewki. 8 lat zleciało bardzo szybko, do południa szkoła - potem gra w piłkę i inne formy aktywnego spędzania czasu. Miałem kilku dobrych kolegów i koleżanek, zdarzały się też kłótnie - nic szczególnego :-). W liceum zaczęły się schody, bo w mojej klasie znalazły się osoby z bogatych rodzin, dzieci lekarzy, dyrektorów itd. Spoleczność mojej klasy podzieliła się na kilka grupek, każda trzymała się razem. Niektóre były wrogo nastawione do innych. Zupełnie nie trawiliśmy mędrkowania nadętych bufonów, szpanowania ciuchami i cwaniactwa. Odcięliśmy się od tych ludzi, poprawiliśmy relacje między sobą. Było super :-) W 4 klasie LO sytuacja wróciła do normy, może ludzie stali się bardziej dojrzali... Większość z bliskich mi osób to te, które uczyły się ze mną w SP. O dziwo miałem o wiele lepsze relacje z płcią żeńską :-). Z wieloma osobami rozmawiam telefonicznie, z innymi na gg. Niektórzy wyjechali za granicę więc kontakt się urwał. Na studium grupa była zgrana do bólu :-) Jak jeden krzyknął - zrywamy się - szli wszyscy hehe. Nie pamiętam żadnych przykrych sytuacji z tego okresu mojej edukacji. Jeśli zdecyduję się rozpocząć studia (a pewnie tak się stanie ) to tylko zaoczne więc nie będę miał wiele do powiedzenia na temat grupy. Weekendowe rozmowy za wiele mi nie powiedzą, bardziej skupię się na nauce. Czas pokaże. Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W podstawówce klasa była niezbyt zgrana, ciągle się kłóciliśmy.
Ogólnie nic ciekawego. W gimnazjum sytuacja jest trochę lepsza, chociaż i tak mogłoby być lepiej. Klasa nie jest w ogóle zgrana.. ostatnio chcieliśmy uciec całą klasą - po długich namowach tzw 'kujonów' już prawie się udało zebrać, aż tu nagle jedna dziewczyna mówi,że nie idzie. no a skoro ona nie idzie to z ucieczki nici..ponieważ z pewnych względów muszą zostać jeszcze 3 osoby..
Na dodatek przez pierwsze dwa lata w klasie każdy się obgadywał za plecami, nie można było niczego nikomu powiedzieć. Klasa była podzielona na 'elitę', kujonów no i reszta klasy.
Teraz w 3 klasa sytuacja jest o wiele lepsza. Podziału takiego nie ma, staramy się raczej trzymać razem. Problemem jest oczywiście brak zgrania. Nie ma obgadywania. I moje kontakty z klasą o dziwo bardzo się polepszyły.
Ogólnie przez poprzednia dwa lata nie mogłam się doczekać końca gimnazjum. Teraz, mam wrażenie,że jednak będzie mi trochę szkoda zmieniać klasę.

Co do wychowawczyni - wrrr. nienawidzę kobiety. choleryczka, wyszukuje różnych haków byleby nas udupić. :| jeśli trafi się,że będzie moją wychowawczynią w liceum.. od razu zmieniam klasę, nawet jeśli byłyby w niej świetne osoby. kolejnych 3 lat z tą kobietą nie zniosę.

how often do you think about touching other people's private parts?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
moje klasy to zawsze jakieś problemy socjologiczne i emocjonalne miały...

w SP część osób znałam z przedszkola i to głównie z nimi trzymałam kontakt, a potem to wiadomo, dopuściliśmy kilka osób do swojej grupy. A na koniec była niezbyt ciekawa akcja, w której 3/4 klasy uwzięło się na jedną dziewczynę, obrzucając ją mało wybrednymi epitetami, których nikt wtedy nie rozumiał, a które dla mnie z perspektywy czasu wydają się straszne... Całe szczęście SP się skończyła...

i trafiłam do gimnazjum. Równoległa klasa z mojej podstawówki przeniosła się prawie w całości do gimnazjum, razem z moją koleżanką, doszłyśmy do nich. I tu ogromne zdziwienie... 19 facetów, 11 dziewczyn. 3 chłopaków rozmawia ze mną i koleżanką. 5 ogólnie odzywa się do dziewczyn Oo... co ja tu robię? atmosfera była po prostu straszna. Faceci - bez komentarza, dziewczyny - zajadłe i wredne...

chwalebnie zmieniłam szkołę w drugiej klasie... i od razu zakochałam się w mojej nowej burżujskiej klasie (piszę burżujskiej, bo szkoła była płatna i każdy tak to komentował). w sumie 13 osób, 8 dziewczyn i 5 chłopaków. Ludzie do rany przyłóż, zgrani ze sobą w niesamowity i nie spotkany przeze mnie później sposób. Robiliśmy razem po prostu wszystko :) <łezka kręci się w oku>

no i LO, też burżujskie ;) kochałam moją klasę, normalnie ją kochałam. zgrani nie byliśmy za żadną cholerę, ale wszystkie wspólne wyskoki, akcje, prowadzanie się nawzajem do fryzjera, wymyślanie chorych teorii z dziewczynami (sprawne biodra ;) i SBOPGAŁT... :mrgreen: )
Przy każdej możliwości spotykamy się nadal, większą lub mniejszą grupką.
Ludzie byli niesamowici ^^

nie lubiliśmy... o historia z LO... niejaka Renia... boże co to był za człowiek... robiła wszystko żeby zwrócić na siebie uwagę... pod koniec I klasy to już nawet powiedzenie po szkole chodziło: Ala ma kota, Miriam ma ptaka, a Renia ma raka :mrgreen: (rak to była ostatnia rzecz, którą próbowała zwrócić na siebie uwagę).

A moi wychowawcy... największy kretyn był w LO, ale mimo wszystko go lubiłam :mrgreen: tylko na początku pierwszej klasy zwymyślał mnie od niedouczonych idiotek, ale że się mu postawiłam to miałam spokój... i ostatnio się dowiedziałam, że byłam jego pupilką :mrgreen: nie wiem w jaki sposób, skoro facet dziewczyn nie cierpiał, był zajadłym szowinistą, ale jakoś miałam z nim dobry kontakt... ach, ta moja charyzma :mrgreen:

Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne - żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi (Jonathan Carroll)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W podstawówce było bosko. Były zaczepki nie raz, jak to w szkole, ale po prostu czułem się świetnie. Teraz gimnazjum. Znalazłem sobie klasowego przyjaciela, którego się trzymam i to mi pasuje. Ale na przerwach oczywiście dyskutuje z kolegami z podstawówki. W większości mam WF z chłopakami z mojej podstawówki. :-) Ciekawi mnie, jaka będzie klasa moja w technikum. Aha i skoro to temat o klasach, to mam pytanie. Mianowicie: mój kolega co z nim chodzę do gimnazjum, planuje iść do tego samego technikum co ja i czy jest możliwe to, że będę z nim chodził też do jednej klasy w technikum?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli Twój kolega idzie na ten sam profil/kierunek to nie ma innej możliwości :-)
Przynajmniej u mnie w mieście jest tylko po jednej klasie np. informatyków czy mechaników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no więc tak :
od zerówki do ukończenia 6 klasy podstawówki chodziłam z tymi samymi ludzmi ..w tym czasie doszły 2 nowe osoby ,więc duża zmiana nie nastąpiła..relacje były różne ..
tworzyły się takie grupki ..faceci byli tak jakby osobną grupa ..niedojrzali jeszcze byli ..no my dziewczyny tez całkiem dojrzałe nie były :P w gimnazjum doszły nowe osoby ,nasza klasa stara sie rozdzieliła ,nie wszyscy ,ale częśc ..na szczęście najlepsze kumpele ze mna zostały :-) przez 2 lata gimnazjum poznawałam tych nowych ..teraz w 3 gimnazjum zaczęło się układać między nami w klasie ..dostrzegłam ,że faceci u mnie nie są tacy źli :-) współpracujemy ze sobą i jest fajnie :-) tylko teraz szkoda ,że będziemy musieli się rozstac :-( a wychowawca to mam 6 rok tego samego ..tak nam wypadło ..nie nawidzę tej babki ,ale jeszzce ten rok i bedzie spokój od niej :-)

[color=red][b]wehikuł czasu to byłby cud[/b][/color]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja od 1 klasy szkoły podstawowej do 3 gimnazjum chodziłam praktycznie z tymi samymi ludźmi. Miło wspominam ten okres czasu, w podstawówce zawsze bawiliśmy się w coś na boisku. Klasa była zgrana. W gimnazjum zawsze odbijaliśmy piłeczkę o szkołę i robiliśmy jakieś zwariowane rzeczy, często chłopacy i dziewczyny razem siedzi na przerwach. Było super, zwłaszcza na jakiś biwakach.

A teraz w technikum moja klasa jest taka nijaka, jeszcze nie zdążaliśmy się poznać do końca. Ale ogólnie nie jest źle. Poza tym, ze ja zawsze kłócę się z moim kolegą z klasy i wtedy klasa się dzieli, jedni są po mojej stronie, inni zaś po jego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja jestem z moją paczką klasową od2kl podstawówki..(obecnie jesteśmy w 3 gimn) ale kilka osób doszło, jedna nas sopuściła. Są chwile dobre i złe. Najgorszą wadą mojej klasy jest to, że nikt nie ma swojego zadania.. większość ludzi słucha się jednego chłopaka, który ma w sobie cos takiego, że wszyscy do niego się kleją, on jest przewodniczącym klasu i szkoły, jest dobrym uczniem, ma ambicje ale nikt nie ma odwagi powiedzieć o nim kujon. Czasem jest strasznie zadufany w sobie, nie widzi nic poza czubkiem nosa. Ale jest dobrym kolegą. Miał ciężką operację i wszyscy mu współczują przez co boją się mi co koolwiek powiedzieć. Często ma skłonność do podlizywania się nauczycielom i wypowiadania się w imieniu klasy narzucając nam własne poglądy.. i właśnie wtedy nikt mu słowa nie powie aby wysłuchał nas wszystkich

Ale ogólnie klasa jest fajna, ludzie pomocni, rzadko się kłócimy, potrafimy doprowadzić gogów do szału :mrgreen:
Jesteśmy raczej zgrani! Podczas imprez klasowych bawimy sie jak szaleni..
Znamy się juz tyle lat.. i ciężko będzie mi opuścić moją paczkę.. ale cóż..
a wychowawczyni fajna.. zawsze nas broni
:mrgreen: nawet wtedy gdy nawalimy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co rok właściwie byłam w inne klasie, szkole, miejscowości, dopiero od gimnazjum się trochę ustabilizowało. W gimnazjum nie byliśmy jakąś super zgraną i fajną klasą, najważniejsza tam była pogoń za średnią, rywalizacja. Istny wyścig szczurów. Różne dość dziwne rzeczy tam się działy. Podstawić cię potrafili 'przyjaciele'. W LO to już inna bajka. Choć były dwie grupy, właściwie dzielone po połowie to i tak potrafiliśmy się zgrać, a moją częścią tworzyliśmy świetną ekipę, taką i do tańca i do różańca;).

[i]Wracam cały czas w to samo miejsce.

Już beznadziejnie, już mi się nie chce.

Szukam tego, co zgubiłem wcześniej.

A oczy puste i zbyt ciemne...

Spotykają mnie co dzień,

ludzie, którzy wiedzą, że tak niewiele mam już? sił.[/i]


Boże, pomóż mi...

[*]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oh. Jeszcze tu nie pisałem... W sumie nie ma czego wspominać.

Tak więc od zerówki do gimnazjum klasa była w miarę podobna. W gim trochę się przemieszało ale połowę osób już znałem.
W podstawówce, hmm, w sumie zbyt dużo z niej nie pamiętam. Raczej klasa była taka sobie. Klasy I-III raczej przebiegały normalnie. W IV-VI już całkiem klasa była podzielona na dużo małych grup. W gimnazjum nie było zgranej klasy :) Ja zostałem przy paczce z podstawówki, nie byli to jacyś super kumple ale co tam. W klasie można było wyróżnić kujonów, łobuzów, laski barbie i trochę normalnego ludu ^^ (+1 gej :mrgreen: ).
Teraz w Ti kasa jest o niebo lepsza. Co prawda jest wyraźny podział na dwie grupy ale jako tako nie jest źle. Jest kilku ludków, których nie trawię ale po prostu takich ignoruję.
Jeśli już wyróżniam kochających inaczej to teraz w klasie jest dwóch takich :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie w technikum w klasie były 3 "paczki" które się wzajemnie nienawidziły, dochodziło nawet do pobić... Atmosfera była więc napięta i żadnych wycieczek klasowych itp...
Ale moja paczka była świetna :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez phi.
      W każdej mojej szkole był chór, w jednej lepszy, w drugiej gorszy, ale zawsze był. W gimnazjum i teraz w Liceum mamy z podziałami na głosy.
      W gimnazjum śpiewałam w chórze i teraz też zamierzam. :mrgreen:

      A jak to jest z Wami?
      Był chór u Was w szkole?
      Śpiewaliście?
      Uważacie, że jest potrzeby czy całkowicie zbędny?

      Śmiało. ;-)
    • Przez MagicalFire
      Moje pytanie brzmi : co robicie na nudnych lekcjach? Bo chyba nie słuchacie bredni nauczyciela prawda? Więc siedzicie bezczynnie? Wiem, że nie...
    • Przez phi.
      Więc tak jak w temacie...

      Były,są organizowane w Waszej szkole dyskoteki?
      Chodziliście, chodzicie na nie?
      Co o nich sądzicie?

      Czyli ogólnie opiszcie je ;-)
    • Przez MagicalFire
      pytanie jest bardzo proste
      [b]jaka ocenę dzisiaj dostaliście ??[/b]
    • Przez phi.
      Ciekawe, że jeszcze nie ma tu podobnego tematu. ; >

      Od września zmienił mi się w szkole dyrektor, zmieniły się także kontakty uczeń - dyrektor. Stały się luźniejsze, bez tego stresu, 'łoo, wizyta u dyrektora', na dywanik do dyrektora. Wizytom w gabinecie nie towarzyszy żaden strach, nerwy czy inne negatywne emocje, wręcz przeciwnie. Można z nim pożartować, wyjaśnić pare spraw, nurtujące problemy bez obawy, że będzie chciał coś zrobić przeciwko nam. :happy:

      A jak to było w Waszych szkołach?
      Dyrektor siał strach na korytarzach, a wizyta na dywaniku była jednoznaczna z utratą HP?
      Czy może był normalnym człowiekiem, do którego bez wahania można było pójść z problemem? ;-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...