Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Reiv

Co po więzieniu?

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawialiście się co z ludźmi, którzy wychodzą na wolność?
Czy państwo powinno pomagać skazańcom, skoro zwykłemu obywatelowi nie pomaga?
Czy wręcz odwrotnie brak zainteresowania państwa prowadzi do tragedii?

[img]http://bi.gazeta.pl/im/9f/2b/cc/z13380511Q,Drzwi-do-celi-wieziennej.jpg[/img]

[i]Bilet na pociąg, kurtka i buty, czasem niewielkie kieszonkowe - na to może liczyć skazany, opuszczając mury więzienia. - Nie wiesz nawet, jak zapłacić kartą, wszyscy się patrzą, jakbyś na czole miał napisane "skazany" - mówi nam jeden z byłych więźniów. Na wolności muszą zmierzyć się z rzeczywistością, którą znają głównie z telewizji.
Reportaż Joanny Mąkosy o życiu po wyroku dziś po godz. 17 w Magazynie Reporterów w TOK FM.

Edmund: - Pierwsze tygodnie były najtrudniejsze. Byłem zupełnie zielony, nie wiedziałem nawet, jak odebrać komórkę, jak nas prezes [fundacji "Sławek" - przyp. red.] zabrał do hotelu, drzwi były otwierane na kartę, to nie wiedzieliśmy z kolegą, jak wejść. W pokoju telewizor, nowy, duży, piękny, ale nie działa, myśleliśmy, że nie ma prądu, już chcieliśmy korki watować.

W sumie przesiedział 22 lata. Ostatni wyrok - 15 lat za zabójstwo.

Jak mówi, miał szczęście, że jeszcze w więzieniu trafił na Marka, prezesa fundacji "Sławek", zajmującej się pomocą skazanym. Wiedział, dokąd pójdzie, kiedy skończy odsiadywać wyrok. W fundacji pomaga już 3,5 roku.

"Nie mają do czego wracać"

- Ale wielu z nich nie ma dokąd pójść - mówi prezes Marek Łagodziński. - Po wielu latach nieobecności w domu rodziny często się od nich odwracają albo nie ma już do czego wracać, bo rodzina się rozpadła. A stając za bramą więzienia, taki człowiek potrzebuje pomocy.

Pomoc materialna jest niewielka. Zgodnie z przepisami więźniowie mogą dostać 1/3 średniego wynagrodzenia na przeżycie pierwszych dni na wolności. Około 1200 złotych. Ale to raczej się nie zdarza.

Zatrudnienie więźniów drastycznie spadło

- Zazwyczaj dostają drobne sumy, bilet do miejsca zamieszkania lub ekwiwalent w postaci butów czy kurtki - mówi ppłk Jarosław Góra, rzecznik dyrektora generalnego Służby Więziennej.

Chyba że podczas odsiadywania wyroku pracują, wtedy 4 proc. tego, co zarobią, trafia do tak zwanej "żelaznej kasy". To pieniądze, które dostają po wyjściu na wolność.



Niestety, na ponad 80 tysięcy osadzonych odpłatnie pracuje około 9 tysięcy. Pracy po prostu nie ma, a liczba zatrudnionych spada. Po zmianie przepisów w 2011 roku, które podniosły minimalne wynagrodzenie więźnia do minimalnej pensji, czyli do 1380 zł, spadła o blisko 40 procent. Wcześniej zatrudniający mogli im płacić połowę tej kwoty.

- To drodzy pracownicy, trzeba zapewnić im dojazd z więzienia, ubezpieczyć i nigdy nie ma pewności, że pojawią się w pracy ze względu na czynności procesowe czy harmonogram zajęć w więzieniu - mówi prezes Łagodziński, który zatrudnia więźniów w warsztacie samochodowym przy fundacji.

"Szukałem pracy. Załamałem się..."

- Wychodząc na wolność, nie umiałem nic - mówi Artur, który trafił do więzienia w wieku 17 lat, a wyszedł jako trzydziestolatek. - Nie chciałem już kraść i kombinować, zacząłem szukać normalnej pracy, jestem zdrowy, silny, zgłosiłem się do kopania rowów. Ale jak się dowiedzieli, że siedziałem, nawet do tego mnie nie chcieli. Załamałem się - wspomina.

Artur na początku bał się ludzi. - Miałem wrażenie, że mam napisane na czole, że siedziałem, nie wiedziałam, jak z nimi rozmawiać, o czym? Zawsze miałem kontakt z takimi jak ja, kryminalistami, to się gadało o tym, co kto zrobił, za co siedzi. To znałem.

Teraz pracuje w fundacji, w warsztacie, przyuczył się na mechanika samochodowego. Ma żonę i 9-letniego syna. To od niej uczył się normalnego życia. - Nawet tego, że dziewczynie się kupuje kwiatka nie tylko na Dzień Kobiet, ja takich rzeczy nie wiedziałem, bo skąd.

Zaraz kończy pracę, idzie odprowadzić syna na karate, nie chce się spóźnić.

"Wielu - chce wrócić do więzienia"

Ale do tego potrzeba determinacji. Tak uważa Edmund. - Wielu skazanych po wyjściu na wolność chce wrócić do więzienia. Miałem kolegę z celi, Julka, za złodziejstwo siedział, różne wyroki miał, po roku, dwa, trzy. Był dobrym budowlańcem, zawsze w więzieniu miał robotę. Coś zarobił, coś odłożył. Jak wyszedł, to miał z czego żyć na początek. Ale jak mu się pieniądze kończyły i nie mógł znaleźć pracy, to wybijał szybę w samochodzie, kradł radio, siadał na krawężniku i czekał na policję. Nie umiał inaczej.

Nikt nie przygotowuje więźniów na to, co będzie później

Według Marka Łagodzińskiego resocjalizacja w więzieniach to ciągle za mało. Na terapię podczas odbywania wyroku kierowani są alkoholicy, narkomani i osoby z zaburzeniami. - Nie ma czasu i odpowiednich środków, żeby odpowiednio przygotować ich na wyjście na wolność. Jeden wychowawca na grupę kilkudziesięciu osadzonych to za mało - uważa.

Dlatego fundacja "Sławek" pomaga skazanym także w zakładach karnych, przygotowując ich do wyjścia na wolność. To rozmowy indywidualne, wizyty z byłymi osadzonymi, którym się udało. W siedzibie fundacji otrzymują pomoc prawną, psychologiczną i doraźną materialną. - I przede wszystkim bliskość i serdeczność, której często nigdy nie zaznali - mówi Łagodziński.

Z danych służby więziennej wynika, że co trzeci skazany po wyjściu na wolność wraca do więzienia.[/i]


[size=85](źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15521066,Wiezien_konczy_wyrok__wychodzi_na_wolnosc__Nie_ma.html#Cuk)[/size]

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) To dosc trudny do dyskusji temat .
Niemniej jednak warto zwrocic uwage , ze Panstwo jako organizacja tworzy
przepisy prawa .
W imieniu tej organizacji/panstwa/ pozbawia sie czlowieka wolnosci , czesto
na bardzo dlugi okres czasu.
Dla skazanego swiat z ktorego go zabiera sie w imieniu panstwa przestaje po prostu
istniec.
Wychodzac na wolnosc trafia do zupelnie innego swiata wraz z nabytymi
w wiezieniu nawykami i fobiami.
I tu zaczyna sie prawdziwy dramat bo:
1. jezeli zostawimy taka osobe sama sobie to najczesciej zostanie ona na marginesie i ponownie trafi za kratki. No i tak w kolo.
2.sprobujemy go wesprzec i pomozemy w ponownej adaptacji do srodowiska .Ale to
wymaga ogromnej pracy , systemu i oczywiscie pieniedzy. Sa jednak wyniki , ze znaczna czesc bylych wiezniow mozna odzyskac dla spoleczenstwa.
Okazuje sie ,ze najlepszym sposobem jest praca dajaca perspektywe niezaleznosci i usamodzielnienia.
Oczywiscie juz widze krzyk , ze nie pomaga sie ,,porzadnym,, ludziom a chce sie wspierac kryminalistow.
To moim zdaniem jest myslenie plytkich populistow . Nikt bowiem nie zna
definicji ,,porzadnego,, obywatela , bo to nic nie znaczy.
Zreszta wystarczy, ze wymysla przepis , ze np. od jutra karac sie bedzie
np.lysych , rudych czy z pryszczami .
I co?
Po pewnym czasie poglad sie utrwali i ,,porzadny,, lysy , rudy czy z pryszczami
nie bedzie juz porzadny.
Eliminujemy ludzi w imie tzw. interesu spolecznego i umiemy to robic
calkiem dobrze. Gorzej niestety jest z resocjalizacja.
Produkujemy w wiekszosci przestepcow powrotnych. Znane sa przypadki , ze skazani
boja sie chwili gdy beda musieli opuscic wiezienie. Przeciez swiat ktory znaja to ten
wiezienny do ktorego sie adaptowali calymi latami.
To co spotkaja za murem jest przerazajacym klebowiskiem , czesto zupelnie
innym od tego ktory znaja z przeszlosci.
Oczywiscie pomijam tu celowo przypadki skrajne. Sa bowiem osobnicy z silnym
charakterem i ci dadza sobie rade zawsze i wszedzie.Jest ich jednak bardzo
malo i nie o nich jak sadze chodzi.
Trzeba jeszcze cos wiedziec.Pomagac nalezy i trzeba , ale napewno nie tak, ze
dajemy wszystko gotowe. To jest wtedy zwykly socjal i szkoda na to czasu.
Wynik z gory jest wiadomy - porazka.
Moim zdaniem szansa sa przywiezienne firmy uczace zawodu i produkujace
jakies towary. Zas wynagrodzenie przelewac na konto , by wychodzac
mieli z czym zaczynac , cos umieli i oczywiscie czegos chcieli.
Wszystko to jednak jest tylko SZANSA , a skutek niewiadomy. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dać prace więźniom niech zarabiają na siebie pomysł piękny tylko jakoś nie widzę możliwości. Ulg dla pracodawcy za przyjęcia takowych żadnych, ryzyko wielkie więc po co się starać.
Przygotowac ich do życia na zewnątrz... tylko jak??? Jak delikwent będzie chciał po wyjściu znaleźc pracę to ją znajdzie a jak nie... no to jest problem. Będzie kradł gwałcił mordował w końcu w celi dostał dokładny instruktarz oraz przygotowanie do zawodu.
Resocjalizacja w polsce to mit. Kolejny.
Większość wraca a trwała resocjalizacja jest tylko wtedy gdy dany egzemplarz umrze lub ktoś go załatwi.
Ot taka prawda.

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gdy pracowałem w urzędzie, do przeprowadzenia remontu drobnego zatrudniono kilku więźniów z okolicznego zakładu karnego.

Też mi się wydaję, że więźniowie powinni normalnie pracować na swoje utrzymanie ileś dni w miesiącu. Tylko zawsze problem jest z dozorem. To nie są małe dzieci na wycieczce, tylko dorosłe często niebezpieczne osoby.
Koszty transportu i ochrony takich ludzi nie należą chyba do małych, aczkolwiek może w przyszłości będzie łatwiej jak takie uzbrojone drony będą czuwać nad skazańcami :mrgreen:

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Reiv"]Gdy pracowałem w urzędzie, do przeprowadzenia remontu drobnego zatrudniono kilku więźniów z okolicznego zakładu karnego.

Też mi się wydaję, że więźniowie powinni normalnie pracować na swoje utrzymanie ileś dni w miesiącu. Tylko zawsze problem jest z dozorem. To nie są małe dzieci na wycieczce, tylko dorosłe często niebezpieczne osoby.
Koszty transportu i ochrony takich ludzi nie należą chyba do małych, aczkolwiek może w przyszłości będzie łatwiej jak takie uzbrojone drony będą czuwać nad skazańcami :mrgreen:[/quote]

;-) To akuratnie jest prawda.
Zwazywszy, ze takie osoby sa wg mnie wielka niewiadoma .
Tak naprawde sa po prostu niepewni i zawsze istnieje ryzyko, ze skroic moga jakis
numer. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...