Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Kika666

Romans w pracy

Rekomendowane odpowiedzi

;-) Miejsce pracy jest rownie dobrym miejscem na spotkanie tej lub tego
jedynego i wymarzonego jak kazde inne.
Ale czy napewno?
Wielu przewiozlo sie na takich znajomosciach w miejscu pracy rujnujac sobie
kariere , a nawet i zycie.
Czy waszym zdaniem jest az tak zle?
Czy zawarcie blizszej znajomosci rodzi az takie grozne konsekwencje?
Co zrobic by sie ustrzec ew komplikacji i nie narazic sie np. na utrate pracy? ;-)
Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trzeba rozdzielic pracę od znajomości.

Bo zawsze bedzie to przeszkodą albo w pracy - zawistnych mamy dookoła - związana z jakością pracy, zaangażowaniem / co lubi szef/ i odbije sie na efektach pracy albo randka, spotkania, umilania sobie w pracy-nie tędy droga.

z drugiej strony: tak mało mamy przyjemności w zyciu - i tutaj potrzebna jest roztropnośc i rozwaga. Popęd trzeba zostawic na po popracy..:)

Zdjęcia są mojego autorstwa

nie z internetu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ile ludzi tyle przypadków. Pewnie są tacy, którzy przejadą się na takim romansie i wiele stracą, a i niewykluczone, że dla kogoś przerodzi się to w piękne uczucie, bo druga osoba okaże się właśnie tą drugą połówką. Jako, że jeszcze nigdy nie pracowałam mogę tylko teoretyzować, ale na pewno byłabym tu ostrożniejsza i przede wszystkim starała się jak najlepiej drugą osobę poznać.

[i]Wehikuł czasu to byłby cud[/i]

[img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2010/214/b/0/llama_love_by_fear_the_brilliance.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Mysle, ze zawieranie wszelkich znajomosci szczegolnie tych bliskich wymaga naprawde
zastanowienia, bo moze nam spasc przyslowiowa ceglowka na glowe.
Czasami mozemy pasc nawet ofiara prowokacji milosnych , a wtedy znie ma zmiluj sie.
Wylecimy z pracy jak nic.
Szczegolnie warto uwazac na zakochanych na chwilke szefach, bo to tez moze sie nam odbic
czkawka na naszej karierze.
Uwazam , ze warto miec odrobine rozsadku i nie wierzyc , ze caly swiat od razu lezec bedzie u naszych stop.
Miejsce naszej pracy to tez specyficzna zbiorowosc roznych osobowosci i roznych intencji, nie zawsze przychylnych romansom i zawieranym znajomosciom.
Warto wziac to czasami po rozwage.
Ale to wcale nie znaczy , ze mamy rezygnowac z romansowania , bo przeciez milosc nie wybiera i dla tego uczucia jest bez znaczenia jakie to miejsce. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Co innego zakochać się w żonatym szefie, co innego po prostu w koledze z pracy. Teoretycznie nie powinno się mieszać uczuć z pracą, ale czasem jest to nieuniknione. Przelotny romans, a prawdziwa miłość to też dwie różne sprawy. Jeśli przez to stracimy pracę - na pewno w drugim przypadku warto!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Niby tak, tylko nie zawsze mozemy wiedziec czy to bedzie cos przelotnego czy
,,cos,, w co warto zainwestowac nawet utrate naszej pracy .
Zreszta tego chyba nikt nie wie , bo z miloscia nigdy nie wiadomo jak sie potoczy.
Nie od dzis wiadomo, ze tam gdzie wybuchaja uczucia to jednoczesnie moga tworzyc
sie problemy i klopoty. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Swoja obecna dziewczynę poznałem w pracy. Zaczęło się od jakiś flirtów, a obecnie już 3 rok jesteśmy razem :)

(wcześniej się spotykałem z pół roku chyba z dziewczyna, która była u nas na stażu, więc też poznałem przez prace ;p)


Co innego romanse ze swoimi przełożonymi, bo to nie ma sensu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Wszystko sie zgadza , ale nie kazdy ma takie szczescie jak Ty.
Wypada Ci zyczyc by ono trwalo i trwalo.
Ja tez w mojej pracy poznalam super faceta , ale po pol roku zakonczylam znajomosc , bo byla bardzo trudna i niestrawialna na dluzsza mete.
Ale jestesmy przyjaciolmi i kolegami , bo dalej razem pracujemy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Kika666"]Ale jestesmy przyjaciolmi i kolegami , bo dalej razem pracujemy.[/quote] To jest chyba największy problem w takich sytuacjach....czyli jak się zachowywać pracując ze sobą, widując się codziennie, ale już nie będąc razem. Dobrze, ze przeszliście jakoś na nowa płaszczyznę znajomości bez "zabijania się" codziennie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) No przyznaje , ze nie jest to latwe .
Byly takie momenty , ze trzeba bylo naet dosc ostro ustalic zasady i reguly postepowania .
Bez nich bylyby same klopoty i problemy.
Udalo sie to zrobic i teraz jest wszystko w porzadku.
Choc czasami sie klocimy , ale bez jakiejs zlosliwosci i docinkow.
Ja mysle, ze jesli dwoje ludzi maja wiecej rozsadku , to naprawde nie pakuja sie w klopoty.
Chociaz przy takich romansach pracowych to o nie jest najlatwiej. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W każdym przypadku jaki znam w takich kombinacjach wychodziło nie fajnie niestety. Zawsze się pojawiają jakieś problemy, a jak się już taka para pokłóci, albo rozstanie to bywa atmosfera mega nieprzyjemna. Ale czy warto hm chyba warto. Zawsze dobrze jest zawalczyć jeśli chodzi o szczescie, ale w ramach rozsadku.

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Praca jest takim samym dobrym miejscem na spotkanie tej drugiej połowy jak każde inne pod warunkiem ,że szukamy swojej połowy a nie romansu .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Trudno nie przyznac Ci racji Sikorko.
Ale mysle, ze ci ktorzy szukaja drugiej polowy to tak naprawde nie wiedza
czy to wlasnie owa osoba nia bedzie.
By to stwierdzic , musza sie poznac .
Jednym slowem troche poromansowac.
A z romansowaniem jest tez tak , ze cos moze wymknac sie nam z pod kontroli ,
a nawet zmienic kierunek.
i co wtedy? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Kika666"]:) Trudno nie przyznac Ci racji Sikorko.
Ale mysle, ze ci ktorzy szukaja drugiej polowy to tak naprawde nie wiedza
czy to wlasnie owa osoba nia bedzie.
By to stwierdzic , musza sie poznac .
Jednym slowem troche poromansowac.
A z romansowaniem jest tez tak , ze cos moze wymknac sie nam z pod kontroli ,
a nawet zmienic kierunek.
i co wtedy? :)[/quote]
Zawsze jest jakieś ryzyko ,więc żeby ból był mniejszy wybieramy sobie wolne obiekty zainteresowania. Przy jakieś wpadce ucierpi wówczas mniej osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Mysle, ze taki poglad Sikorko ma napewno sens.
Szkoda tylko , ze najczesciej nie mozna przewidziec wielu rzeczy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="sikorka01"]Praca jest takim samym dobrym miejscem na spotkanie tej drugiej połowy jak każde inne pod warunkiem ,że szukamy swojej połowy a nie romansu .[/quote] otóż to!

Kika666, jasne, że nie możemy przewidzieć tego co będzie za x czasu, ale chyba zdajemy sobie sprawę z tego, czy chcemy z kimś być, bo coś czujemy czy chcemy się tylko zabawić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Nie do konca.
W koncu by tego sie dowiedziec musi troche uplynac czasu.
Przeciez tego natychmiast nie wiemy co sie tak naprawde wykluje z naszej zawartej znajomosci , nawet jesli cos tam iskrzy miedzy nami.
Czasami moze nawet nam sie ktos spodobac ale oceniami za jakis czas , ze to jednak nie to.
A juz moga jakies niezbyt mile konsekwencje byc na horyzoncie.
No nie wiem , moze wyolbrzymiam sytuacje. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może i nie wiemy, ale nie ukrywajmy że są osoby, którym zależy tylko na romansach., nie chcą stabilizacji. W takim wypadku odradzałabym romansy w pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie odpowiem ani tak, ani nie, bo za każdym razem będę generalizował, czyli skłamię. Dlatego napiszę, że wszystko zależy od konkretnego przypadku, czyli czasami można, a czasami nie. Dla przykładu u mnie w pracy chętnie bym poromansował z kilkoma kobietami i pewnie nie dostałbym nagany od żadnego z moim przełożonych, a może nawet mógłbym liczyć na jakąś pochwałę :-P Z kolei na pierwszym roku studiów, gdy byłem na stażu w Urzędzie Miasta, to tam nie eksperymentowałbym z takimi zażyłościami, bo pewnie większość miałaby mnie za jakiegoś zboczeńca :mrgreen:

Inną kwestią są bliskie relacje na linii podwładny -> przełożony. I tutaj trochę bym się obawiał, a na pewno nie chciałbym, aby mój kolega z pracy miał romans z naszą wspólną przełożoną :) Chyba, że ja byłbym na jego miejscu ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Jak widac w Twoim komentarzu masz glowe nie od parady .
Ale zastanawiam sie czy aby nie sprowadzasz romansowania lub ew znajomosci
w pracy do czujnego kontrolowania swoich zachowan i jakis tam kalkulacji.
Chociaz moze za bardzo wnikliwie to oceniam? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak już wiele osób powiedziało, wszystko zależy od sytuacji.
Bardzo łatwo jest przebywając z kimś codziennie, się w nim zadłużyć, zaprzyjaźnić itp...
Wg mnie istotne jest tylko to by nie ranić innych...
Na pewno jest ryzykowny romans z przełożonym....
Choć niektórzy na tym prowadzą swoją karierę i tylko w ten sposób awansują...

...bo w oczach tkwi siła duszy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) O wlasnie dotknelas Hadassa delikatnej materii.
To z tego co mam okazje zaobserwowac dosc czesty sposob awansu , wysokich
zarobkow , intratnych sluzbowych wyjazdow itd itd.
A przelozony naprawde wiele moze z lozeczkiem wygodnym i nawet z apartamentem
wlacznie. :evil:
Z tym jednak zastrzezeniem , ze bardzo szybko popada sie w klopoty jesli szef
ma np. zonke lub dzieci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja powiem to może i po chamsku ale w moim typowym stylu:
nie sra się tam gdzie się je.

JA wiem że tyle ile czasu spędza się w pracy czasami nie jest się w domu ale... czasami konsekwencje takich romansów są opłakane więc ja mówię...NIE.

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Mysle, ze bardzo slusznie myslisz i zauwazasz.
Jesli ma sie odrobine rozsadku i oleju w glowie ,to napewno warto sie zastanowic przed
wiklaniem w taki ,,sliski,, w konsekwencje romansik. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
romansik bez konsekwencji? co to znaczy ? jak byś się czuła gdyby twoj narzeczony/mąż/chłopak wdał się w taki romansik bez konsekwencji?

uwierz mi, nie chciałabyś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...