Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gozanna

Dyskusja o płodzeniu dzieci

Rekomendowane odpowiedzi

To straszne mieć dzieci, straszniejsze jest jeszcze planowanie dzieci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="redorange666"]Posiadanie jest straszne... planowanie to rozsądek.[/quote]
Rozsądek? Ok, rozsądnie jest planować i tylko na planowaniu plan swój zakończyć. Planowanie dziecka i zrealizowanie tego planu jest dla mnie bardzo straszne, a to dlatego bo z winy rodziców przychodzi na świat człowiek, który będzie głupi i czasem szczęśliwy albo mądrzejszy i nieszczęśliwy. Dziecko skazują na choroby, głupotę, doświadczanie sprawiedliwości i niesprawiedliwości, a także na śmierć. Tak, dokładnie tak. Każdy rodzic skazuje swoje dziecko na śmierć! Okrutne to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba was pogięło :D Dziecko to najpiękniejsze co mi sie w życiu przydażyło i nie pojmuje takiego myślenia. Sorry , ale NIE!

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote]Każdy rodzic skazuje swoje dziecko na śmierć! Okrutne to.[/quote] Żyjesz z tak przykrą świadomością skazanej na śmierć? Co jest okrutne? Prawa natury? Przecież Coolka tego sobie nie ustaliła. To są odgórne prawa, do których trzeba się przystosować, by żyć.
To Twój sposób postrzegania śmierci i życia. Nie każdy musi taki mieć jak ty. Bo nikt nie wie co jest po życiu ziemskim.
Życie nie musi mieć dla Ciebie wartości również, w takim razie moje pytanie jest, co tutaj robisz?
[quote]Dziecko skazują na choroby, głupotę, doświadczanie sprawiedliwości i niesprawiedliwości, a także na śmierć. [/quote] "Skazuje" też na radość, miłość, szczęśliwe chwile, ciepło i wszystko to co sprawi mu/jej przyjemność. Nie chcesz powołać nikogo do życia - nie musisz, ale nie pisz za kogoś, kto na kogo i na co skazuje, bo przykładów jest miliardy, a ty ukazujesz jedynie połowę rzeczywistości. Zwykle tylko tą pesymistyczną stronę. Biorąc to pod uwagę - bilans nie jest straszny. A to co się stanie, nie na wszystko ma się wpływ. Zatem życie jeśli nie jest tylko cierpieniem a posiada "dobrą" stronę, nie widzę niczego okrutnego w samym dawaniu szansy, żeby przyszła istota decydowała/przekonała się czym jest życie, co i jak uwierzy, jak będzie myśleć, co będzie ją cieszyć. Wszystko to dzieje się w Twojej głowie. Życie to po części subiektywizm. Samo wyznaczenie co jest okrutne, a co nie jest też subiektywne. Są osoby, które cieszą się z krzywd. Dla nich nie jest to okrutne to, co ty uznajesz za takowe.
[quote]Skazałaś go na śmierć i to jest piękne?[/quote] Jest wspaniałą matką, ale nie... naturą 8-)

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote][/quote]Żyjesz z tak przykrą świadomością skazanej na śmierć? [quote][/quote] Tak żyję z tą świadomością (od 26 lat mam tylko wątpliwości czy jest to przykra świadomość). A Ty nie żyjesz z tą świadomością? Jest ona przykra dla Ciebie, że opisałeś ją jako przykrą?
[quote][/quote]Co jest okrutne? Prawa natury? Przecież Coolka tego sobie nie ustaliła. To są odgórne prawa, do których trzeba się przystosować, by żyć.[quote][/quote] Stwarzać możliwość następnych śmierci, to jest okrutne. Jakie są prawa natury? Nie znam ich. Coolka nie ma TU - prawa natury, nic do gadania.
[quote][/quote]To Twój sposób postrzegania śmierci i życia. Nie każdy musi taki mieć jak ty. Bo nikt nie wie co jest po życiu ziemskim.[quote][/quote] A po co tu przytaczanie niewiadomych? Nie całkiem, to ocena tego, że ktoś powodując urodzenie dziecka skazuje je na śmierć. To, że jakimś pyłkiem szczęścia może i ten nowy człowiek będzie szczęśliwy (o ile będzie głupi) to nadal skutkiem tego czynu będzie spowodowanie śmierci. Nie każdy musi, tylko głupcy nie zdają sobie z tego sprawy.
[quote][/quote]Życie nie musi mieć dla Ciebie wartości również, w takim razie moje pytanie jest, co tutaj robisz?[quote][/quote] Nie miało wartości (moje życie). Lubię psocić i pić herbatę, chodzić po górach i czytać książki, malować. Moje życie nie ma celu. A tutaj? Tutaj piszę, piszę i czytam.

[quote][/quote]"Skazuje" też na radość, miłość, szczęśliwe chwile, ciepło i wszystko to co sprawi mu/jej przyjemność. Nie chcesz powołać nikogo do życia - nie musisz, ale nie pisz za kogoś, kto na kogo i na co skazuje, bo przykładów jest miliardy, a ty ukazujesz jedynie połowę rzeczywistości. Zwykle tylko tą pesymistyczną stronę. Biorąc to pod uwagę - bilans nie jest straszny. A to co się stanie, nie na wszystko ma się wpływ.[quote][/quote] Jeśli piszę o połowie, to Ty całkiem nudnawo i skromnie percypujesz rzeczywistość. Skąd wiesz, że to właśnie połowa?
Piszę o fakcie. Piszę o oczywistym jak dla mnie fakcie. To, że można, w życiu mieć chwile radości, żenujące uśmiechy... nie zlikwiduje faktu powodowania śmierci. Czy to pesymistyczne? Pesymistyczne jest uświadamianie ludzi, że umrą i że powodując urodzenie dziecka skazują je na śmierć? Dla mnie to nie jest ani pesymistyczne ani optymistyczne. Tak się po prostu dzieje. To fakt niezależny od tego, w jaki sposób ktoś "odczuwa" rzeczywistość. A według Ciebie, powodowanie urodzenia dziecka, nie jest skazywaniem go na śmierć?
Ok, to ja poproszę jeden przykład tego, kiedy powołanie do życia człowieka nie spowoduje tego, że będzie on skazany na śmierć. Podobno są miliardy przykładów, więc wybór jednego nie będzie Ci chyba sprawiać problemu, czyż nie?

[quote][/quote]Jest wspaniałą matką, ale nie... naturą 8-)[quote][/quote] Wspaniała matka, która powołała na świat coś co umrze. Nie zapominaj o tym. Takie skazanie na śmierć nie przeczy temu, że ktoś nie może być wspaniałą matką. Wspaniała matka istnieje tylko wtedy kiedy skazała kogoś na śmierć. Matka natura istnieje tylko w umysłach niektórych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote]Tak żyję z tą świadomością (od 26 lat mam tylko wątpliwości czy jest to przykra świadomość). A Ty nie żyjesz z tą świadomością? Jest ona przykra dla Ciebie, że opisałeś ją jako przykrą?[/quote] Nie, ja nie żyję z codzienną świadomością, że kiedyś umrę. Mam świadomość, że to się stanie, lecz myśli zajęte mam czymś innym, dla mnie ważniejszym niż sama śmierć. Myślenie o śmierci nie uważam za niezbędny czynnik do codziennego życia. Wyobrażam sobie jednak jak ciężko żyć z takim przeświadczeniem w dniu powszednim. Depresje, nałogi to tylko początek - jak mniemam - takiego myślenia jakie prezentujesz.
Moja wypowiedź odnosiła się do Twojej, a nie była opisem moich odczuć. Z Twojej wypowiedzi wynika, iż śmierć jest przykra. Mam nadzieję, że rozumiesz teraz dlaczego użyłem tego słowa. Nie sprawiasz też wrażenie osoby szczęśliwej, co najwyżej obojętnej. To tak jeśli chodzi o interpretacje moje.
[quote]Stwarzać możliwość następnych śmierci, to jest okrutne. Jakie są prawa natury? Nie znam ich. Coolka nie ma TU - prawa natury, nic do gadania.[/quote] Ty możesz stwarzać śmierć, ja mogę twierdzić, że stwarzam życie. Każde stwierdzenie jest poprawne przyjmując pewne kryteria. W tym wypadku sam fakt narodzin i śmierci.To jest kwestia subiektywna, jak opisujesz akt stworzenia. Jeśli miałbym się pokusić o snucie przykładów zaprzeczających temu stwierdzeniu podałbym przykład "nietworzenia" jak wyraz pewnego rodzaju destrukcji. Nie tworząc nic można powiedzieć o kimś, że jest destruktywny, w myśl zasady, iż stagnacja prowadzi do katastrofy. A to już można podpiąć pod "nie płodzenie dzieci". Postępowanie, które prowadzi do katastrofy można uznać za okrutne. Zwłaszcza celowo podejmowane decyzje.
To, że nie znasz praw natury nie znaczą, że nie istnieją. Zwykła ignorancja wynikająca z nieuzasadnionych pobudek.
[quote]To, że jakimś pyłkiem szczęścia może i ten nowy człowiek będzie szczęśliwy (o ile będzie głupi) [/quote] Szczęście utożsamiasz z głupotą nie wiem na jakiej podstawie, bo do tej pory tego argumentu nie podałaś.
[quote]to nadal skutkiem tego czynu będzie spowodowanie śmierci. Nie każdy musi, tylko głupcy nie zdają sobie z tego sprawy.[/quote] Tylko ten skutek może mieć podrzędne znaczenie, nie jesteś w stanie założyć co takie dziecko będzie myśleć i jak odczuwać. Jeśli zatem będzie szczęśliwe i niżej w hierarchii ustawi pojęcie śmierci, to jaka w tym okrutność?

A może chcesz przekazać to, że kiedy ktoś stawia niżej śmierć w hierarchii wartości to jest głupcem?
Takie myślenie występuje powszechnie. I zwie się [i]Pesymizem[/i].
[quote]Nie miało wartości (moje życie). Lubię psocić i pić herbatę, chodzić po górach i czytać książki, malować. Moje życie nie ma celu. A tutaj? Tutaj piszę, piszę i czytam. [/quote] Zaprzeczasz temu co piszesz. Lubisz psocić i pić herbatę z jakiegoś, obojętnie jakiego - sprawia Ci przyjemność. Widzisz w tym sens, gdybyś nie lubiła, tego byś nie robiła. Skoro "lubisz" to samo lubienie nadaje wartość. Cel życiowy to co innego niż ocena wartości.
[quote]Jeśli piszę o połowie, to Ty całkiem nudnawo i skromnie percypujesz rzeczywistość. Skąd wiesz, że to właśnie połowa?[/quote] AHA czyli Twoje pisanie o połowie to nie percypowanie? 8-)
Daruj sobie też proszę komentarze w stylu "nudnawo", bo raz nie wykazujesz szacunku rozmówcy, dwa udajesz rozumienie słów, które nie pasują do kontekstu, trzy - nie wykazujesz podstawowych zasad konwersacji, natomiast wykazujesz ignorancję.
Nie świadczy to dobrze o Tobie.
Wracając do wątku. Nie jest istotne czy to połowa, czy ćwierć czy 7/45. Ważny jest sam fakt istnienia czegoś innego, niż ty opisujesz za stan faktyczny. I co więcej przyjmujesz za pewnik 8-).
[quote]nie zlikwiduje faktu powodowania śmierci. [/quote] Przeczytaj fragment o podrzędności zjawiska oraz o absurdzie zakładania czegoś co w swojej istocie nie jest do przewidzenia i "niemocy" stwierdzenia za kogoś.
[quote]A według Ciebie, powodowanie urodzenia dziecka, nie jest skazywaniem go na śmierć? [/quote] Radziłbym wczytać się w tekst, gdyż opisałem co na ten temat sądzę. Jeśli nie potrafisz znaleźć, to powiedz to Ci wskażę fragment.
[quote]Ok, to ja poproszę[/quote] To ja poproszę o więcej czytania co rozmówca napisał. W ramach koncertu życzeń, skoro już taki tworzysz.
[quote]Wspaniała matka, która powołała na świat coś co umrze.[/quote] To jest Twoja niesprawiedliwa ocena. Nie posuwaj się dalej, bo oceniasz osobę. Nie masz prawa jej oceniać, bo nawet nie znasz jej tak jak ja - to jeśli mówimy o szczegółach. Jeśli rozmawiamy o ogólnikach to Ci wytłumaczyłem dlaczego gadasz bzdety pozbawione sensu. To, że ich nie zauważasz - świadczy o ignorancji i brakach w umiejętności konwersacji. Dyskusja się staje jałowa, obracająca się wokół tych samych motywów.
[quote]Matka natura istnieje tylko w umysłach niektórych ludzi.[/quote] To jest sformułowanie do określania praw. Skoro tych praw nie akceptujesz to Twoją retorykę porównałbym do tej, kiedy ludzie sprzeciwiali się prawom fizyki posiadając przed sobą oczywiste dowody. Chociażby czasy Kopernika i ówczesnych "geniuszy" sceptyków. :mrgreen:

EDIT: Dyskusje jutro przeniose do innego tematu. Teraz czas na sylwester.

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Powiem tylko , ze dyskusja wprawila mnie w totalne oslupienie.
Wobec tego faktu nic nie dodam w tej kwestii, bo komentarz Reiva wyluszczyl to nader dosadnie. 8-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiem w ogóle sensu tego tematu. To niby lepiej, gdyby nie rodziły się dzieci i gatunek ludzki wyginął o.O? Nic w tym złego, że ktoś chce mieć dzieci i rozsądnie zaplanuje sobie moment założenia rodziny. I jeszcze co do tego ma śmierć? Przecież wszystko ma swój czas i tak już jest. Ale jeśli wykorzysta się go dobrze, ma się dobrych rodziców to życie nie musi być udręką. To czy ktoś chce mieć dziecko to jego sprawa. Jeśli nie to niech dba o porządne zabezpieczenie albo po prostu nie idzie z nikim do łóżka.
:zonk:
Może i sama po części uważam, że to trochę straszne mieć dzieci, ale patrzę na to w tej kategorii, że ja za dziećmi nie przepadam i nie wyobrażam sobie posiadania ich. Poza tym to tylko moje zdanie i nikogo przekonywać nie będę żeby dzieci nie posiadał. Wręcz przeciwnie, gdy pojawi się jakieś w rodzinie czy wśród znajomych to pewnie cieszyć się nim razem z nimi.

[i]Wehikuł czasu to byłby cud[/i]

[img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2010/214/b/0/llama_love_by_fear_the_brilliance.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Gozanna"]Skazałaś go na śmierć i to jest piękne?[/quote] Tak sobie myślę, że Ciebie matka skazała na śmierć. Innym dzieciom matki ofiarowały życie i prawdziwe matki dbają o to, żeby to życie bylo najlepsze jakie mogą dziecku zapewnić. Przykre, że albo masz nie równo pod sufetem, a w pokojach bez klamek podłaczyli neta, albo masz faktycznie ciężkie życie i wtedy mogę probować zrozumieć Twoje słowa.

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
;-) Masz racje Coolka.
Tylko ktos przy rozchwianej psychice potrafilby tak myslec i tak pisac jak Gozanna.
A tak nawiasem mowiac to jakos ,,znajomo,, brzmia te komentarze . ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
najlepiej kupic sobie pieska.

Chodz tu..przychodzi, lezec - lezy...opłata nie kosztuje wiele a zawsze mozna bez czucia porzucic...

jakie to wygodne.

po co planowac i rodzic dzieci...... to chore....?
osoby z takim podejsciem- do leczenia....

Zdjęcia są mojego autorstwa

nie z internetu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote]Rozsądek? Ok, rozsądnie jest planować i tylko na planowaniu plan swój zakończyć. Planowanie dziecka i zrealizowanie tego planu jest dla mnie bardzo straszne, a to dlatego bo z winy rodziców przychodzi na świat człowiek, który będzie głupi i czasem szczęśliwy albo mądrzejszy i nieszczęśliwy. Dziecko skazują na choroby, głupotę, doświadczanie sprawiedliwości i niesprawiedliwości, a także na śmierć. Tak, dokładnie tak. Każdy rodzic skazuje swoje dziecko na śmierć! Okrutne to.[/quote] Tak rozsądne.
Rozsądnie jest zaplanować swoją rodzinę aby dzieci w niej miały zagwarantowane wszystko co tylko można im dać. Miłość, opiekę, dwoje kochających i wspierających rodziców.
Wszystko inne choroby, niesprawiedliwości to elementy życia które są niezmienne. Przez to życie jest ciekawe, radosne i popycha nas działania.
Mądrość jest druga stroną głupoty... i nie każdy jest głupi. NIe każdy jest wiecznie nieszczęśliwy to są tylko chwile które mijają

Gozanna jaką Ty musisz być smutną osobą... przykre jest to co napisałaś.

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak świat jest stworzony, że to taka duża gra, z nieskończoną ilością zdarzeń losowych, z drogami rozwoju jaką nie znajdziesz w najlepszych RPG, z akcją lepszą niż w GTA, zagadkami logicznymi, których tęgie umysły nie potrafią rozwiązać, z emocjami, ze śmiercią (game over), z radościami przejścia do kolejnego poziomu. Gdzie jest mnóstwo kodów i oszustw w tej grze, a ile błędów, które można wykorzystywać na swoją korzyść.
A dziecko to taki new player, który podłącza pada do gry. Z tym, że nie ty wybierasz moment i miejsca respawnu oraz poziom trudności. To jeden z elementów losowych. :mrgreen:

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JAk mogłeś napisać że to gra???
To przecież łez padół... każde nowe dziecko to tylko kolejne mięsko które będzie oczekiwało tylko na śmierć. Nic dobrego go nie spotka... a rodzice są podli że sprowadzili nowego gracza (obywatela świata)... i ono będzie cierpieć, będzie gupie, będzie żreć, brudzić i zaśmiecać.

Proponuję masową eksterminację kobiet w ciąży wraz z ich nienarodzonymi bachorkami, wszystkich chłopców i dziewczynki sterylizować, a na dorosłych nałożyć karę za to co już spłodzili. :;>:

:lol:

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Kika666"] A tak nawiasem mowiac to jakos ,,znajomo,, brzmia te komentarze . ;-)[/quote] Tak samo pomyślałam :D

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kilka bomb atomowych załatwi sprawę, wszyscy będziemy szczęśliwą kupką popiołu. 8-)

"DUC IN ALTUM! WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ZAWIERZ CHRYSTUSOWI, POKONAJ SŁABOŚĆ I ZNIECHĘCENIE, I NA NOWO: WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! ODKRYJ GŁĘBIĘ WŁASNEGO DUCHA. WNIKAJ W GŁĘBIĘ ŚWIATA. PRZYJMIJ SŁOWO CHRYSTUSA ZAUFAJ MU I PODEJMIJ SWĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ.”
 
Ludzie nowego wieku oczekują twego świadectwa.
 
Nie lękaj się!  Wypłyń na głębie!
Jest przy Tobie Chrystus.
Sercem obejmuje każdego i każdą z Was.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko szkoda innych zwierzątek... nic nie urośnie przez wieki... atomówki to nie najfajniejsze rozwiązanie... może ufoki się zlitują i nas wcześniej zlikwidują.

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po co zabijać ludzi. Ludzie sami się pozabijają, kwestia tylko czasu.

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Żyję ze świadomością tego, że spotka mnie śmierć.
Żyję ze świadomością tego, że żyję. Żyję ze świadomością tego, że są inni ludzie.
Ta ostatnia przyprawia mnie czasem o mdłości albo podniesienie lewej brwi albo głośne wypuszczenie powietrza przez nos.
[b]Reiv[/b], czy potrafisz pomyśleć o tym, że świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest, kiedy wieje? Czy potrafisz pomyśleć o tym, że kiedy wieje wiatr, ruszają się konary drzew, ale to nie konary tworzą wiatr? Skąd się bierze wiatr?!
Myślę czasem, czasem i maluję, czasem myślę i maluję. Nie uważam „myślenia o śmierci za niezbędny czynnik do codziennego życia”. Jestem świadoma istnienia paluszka w swojej stopie. Czy świadomość tego, że on istnieje ma być traktowana jako „niezbędny czynnik do codziennego życia”? Czy wyobrażasz sobie jak ciężko jest żyć z przeświadczeniem śmierci w dniu niepowszednim, jeśli wyobrażasz sobie jak ciężko żyć z takim przeświadczeniem w dniu powszednim? Wole wyobrażać sobie inne rzeczy. Nie wiesz, jakie myślenie prezentuję, ponieważ zmusza to do myślenia, a Ty najwyraźniej tego nie potrafisz. Twoja wypowiedź była pytaniem związanym z opisem Twoich odczuć, w podobnym stopniu jak odczuwasz, że z mojej wypowiedzi wynika, iż ja odczuwam śmierć jako przykrą, odczuwam świadomość śmierci jako przykrą, że
[u]ja odczuwam to, co ty odczuwasz na temat tego, co ja odczuwam[/u].
To Ty zadałeś mi pytanie: „ Czy żyjesz z tak przykrą świadomością skazanej na śmierć”, Ty pierwszy wspomniałeś o przykrej świadomości. Mam wątpliwości czy jest to w moim przypadku przykra świadomość. Nie mam wątpliwości, co do tego, że świadomość śmierci jest u mnie (poza wątpliwościami dotyczącymi samej świadomości ;) )
Z moich wypowiedzi nie wynika abym stwierdziła, że świadomość śmierci jest przykra.
Pisanie w tym wątku, cytowanie moich zdań nie znaczy, że odnosisz się do moich wypowiedzi. Z księżniczkowatym tupnięciem przypominam o czytaniu mojego tekstu, w taki sposób aby zaprzestać gdybania, wymyślania odczuć, kłamania, mówienia że z moich wypowiedzi wynika coś co nie wynika, a także wmawiania mi jaka jestem w życiu prywatnym.
[b]Reiv[/b], skłamałeś że w zdaniu „ z Twojej wypowiedzi wynika, że śmierć jest przykra”.
Czy ze zdania „ wszystkie osoby R są kretynami i trzeba do nich tak pisać” wynika, że osoba R jest bystra i czyta tekst? Nie.
Była pomiędzy nami subtelna różnica, którą wymyśliłam czytając przed rejestracją Twoje teksty. Jest już przepaść. Dostrzegam to, że robiąc dziecko, powołując je do życia skazuje się to dziecko na śmierć. Nie jest to kwestia subiektywna, o której Rei wspominał. To fakt wolny od subiektywnych wrażeń, oceny, jak i opisywania aktu stworzenia (po co o nim Reiv wspominał?).
[b] Reiv[/b], nie kuś się na snucie, gdybanie, nietworzenie. W piekle tacy idą na tworzenie gór, aby tacy jak ja mogli po nich deptać. Można to podpiąć pod trekking górski. Widzisz teraz jak Twoje filozoficzne podejście możesz podpinać sobie i do choinki z solipsyzmowym prądem? A podpinaj sobie gdzie chcesz tylko nie pod moje wypowiedzi.

Zgadzam się, że celowe postępowanie, które prowadzi do katastrofy można uznać za okrutne. Czy z tego wynika, że celowe postępowanie, które prowadzi do katastrofy [u]uznaję[/u] za okrutne? Zapytałam się Ciebie o to, jakie są to wspomniane „Prawa natury” ponieważ ich nie znam. Odpowiedziałeś: „To, że nie znasz praw natury nie znaczy, że nie istnieją”. Świetna i treściwa odpowiedź!
To, że nie znam niewiadomych mi praw natury, nie znaczy, że twierdzę, że one nie istnieją.
To, że nie znam wspomnianych mi przez Ciebie, niewiadomych mi praw natury, nie znaczy, że twierdzę, iż one nie istnieją.
Nie widzę w swoich wypowiedziach, hmm… jak to nazwałeś? AHA, „zwykłej ignorancji wynikającej z nieuzasadnionych pobudek”. No chyba, że pisałeś to w odniesieniu do siebie (wtedy będzie to zrozumiałe).

[b]Kika[/b], wyłuszczyć Ci dosadnie czy nie zachodzi taka potrzeba, bo już skumałaś, że sklejenie żółwia było oznaką twojej głupoty i zwykłą ignorancją? Widzisz [b]Reiv[/b], nie podałam argumentu dotyczącego utożsamiania szczęścia z głupotą ponieważ nie było wtedy takiego pytania.
Przyjście na świat człowieka to kolejna okazja do tego, aby śmierć mogła zaistnieć. Człowiek ten umrze. Jest to niezależne od podrzędnych i nadrzędnych znaczeń, o których ni z piekła ni z myszy zaczął Reiv pisać. Uważam, że ten skutek może mieć podrzędne znaczenie. Ten skutek może mieć nadrzędne znaczenie. Ten skutek może nie mieć znaczenia. Skutek ten jest niezależny od tego co będzie myśleć dziecko i jak odczuwać. Odczuwanie i myśli tego dziecka, mogą w przyszłości chcieć wtranżolić ten skutek w jakieś rzędy i nadać mu znaczenie… skutku to i tak nie zlikwiduje (odsuwam tutaj na bok religijne bajery i nieśmiertelność)
Kika, popatrz jak Reiv „wnioskuje”.
Myślenie dziecka, odczuwanie dziecka (?!), tak jak i jakiekolwiek miejsce dla pojęcia śmierci, w jakiejkolwiek hierarchii, z jakimikolwiek wartościami nie zmieni faktu, że powołując człowieka do życia powołuje się go też do śmierci. Nie wiem jaka to okrutność w tym aby być szczęśliwym, niżej w hierarchii usadowić pojęcie śmierci. Ty wiesz?
Nie będę przekazywać tego, że stawiając śmierć wyżej w hierarchii wartości nie będzie się głupcem, z tych samych powodów z jakich wcześniej tego nie przekazywałam.
[b] Reiv[/b], Twoje myślenie też występuje powszechnie, nazywa się to głupotą.
Twoje nie czytanie tekstu i dopisywanie wyimaginowanych odczuć i myśli innych osób też jest powszechne. To chyba nie ładnie tak nie szanować swojego rozmówcy. Nie zaprzeczam sobie (tutaj). Gdybym nie lubiła picia herbaty, chodzenia po górach, czytania książek i malowania to też bym to robiła. Nie przeczę, że jest w tym sens ;) Robię rzeczy, których nie lubię i nie lubię robić: pocę się w górach, noszę węgiel, czytam Twoje i innych teksty… Dlaczego stwierdziłeś, że gdybym czegoś nie lubiła to bym tego nie robiła? Znowu nie czytałeś, yhmm. To my nadajemy i odbieramy lubieniu wartość. Od kiedy to samo lubienie ma moc nadawania wartości? Taaaaa… cel życiowy to pod wieloma względami coś innego niż ocena wartości – nudy.
[b]Reiv[/b], to nie było stwierdzenie, to było pytanie, dzięki któremu miałam dogorywający płomyk nadziei, że wyjaśnisz mi jak i dzięki czemu stwierdziłeś, że opisane przeze mnie przykłady zostały uznane przez Ciebie za połowę. Kilka przykładów i ustanowiłeś połowę ( i jakie oburzenie bo oprócz śmierci jest jeszcze życie, hihihi) .
Bardzo mało podałam przykładów, dlatego się zdziwiłam, że to może być dla kogoś połowa tego co można w życiu robić. Ty też podałeś przykłady i też uznałeś je za połowę. Uznałam to za nudnawe, a teraz nawet za nudnawo skromne. Do czego zatem odnosi się Twoje „AHA”?
Nie daruję sobie komentarzy w stylu „nudnawo”, jeśli do nudnawości się odnoszą.
[b]Reiv[/b], kiedy to niby tam wcześniej wykazałam brak szacunku dla rozmówcy? Czytam dokładnie, odnoszę się do tekstu mi danego. Znam jakieś zasady konwersacji, litości i poprawności politycznej nie stosuję. Potrafisz podać i zacytować tutaj przykład pochodzący z moich wypowiedzi, który tych zasad nie spełnia? Potrafisz przeprosić za popełnione błędy, przyznać się do winy i wyrazić szczerą skruchę czy nadal będziesz kłamać i przypisywać mi słowa, zdania, jakich tutaj nie napisałam?
Nie wiem, co ma świadczyć o mnie dobrze.
Wracając do wątku – zdaję sobie sprawę, że w innym przypadku, niż ten, który poruszyłam w pytaniu, połowa czy ćwierć nie jest ważna. Przez to pisanie późniejsze o nieważności połowy zdegradowałeś swój niby argument z miliardami wyimaginowanych przykładów. Idąc Twoim przykładem: a co tam jeden, sto, tysiąc miliard… nie ważne. Widzisz teraz, jakie niesprawiedliwe oceny, idiotyzmy wypisujesz?
Nie musiałam czytać ponownie fragmentu o podrzędności zjawiska oraz o absurdzie zakładania czegoś co w swojej istocie, nie jest do przewidzenia i „niemocy” stwierdzania za kogoś. Wiesz dlaczego? Bo to i tak Ne zlikwiduje faktu powodowania śmierci!
Rei, reiv, rei tfu, najpierw powiedz i zapytaj, na deser zostawmy koncerty ;p
Zapytałam się Ciebie o to, czy według Ciebie powodowanie urodzenia dziecka, nie jest skazywaniem go na śmierć. Poprosiłam tylko o jeden przykład tego, kiedy to niby powołanie do życia człowieka nie spowoduje tego, że będzie ten nowy człowiek skazany na śmierć. Podobno są według Ciebie miliardy takich przykładów, więc wybór jednego nie będzie Ci chyba sprawiał problemu? Zapytałam się ponownie. Niby mógłby być jeden, ale jest on raczej nierealny i najczęściej zależny od religii – [u]nieśmiertelność[/u].

Jesteś idiotą?
Napisałam: „Wspaniała matka, powołała na śmierć cos, co umrze”. Jakim cudem stwierdziłeś, że jest to niesprawiedliwa ocena? AHA, to to nie jest jednak (jak napisałeś) wspaniała matka. To, że spowodowała przyjście na świat człowieka, który umrze jest faktem i to niezaprzeczalnym. Dyskutować możemy jedynie o wspaniałości matki. Widzisz jak łatwo popadasz w absurdy ze swoim „wnioskowaniem”? Oceniałam fakt, Ty wtranżoliłeś nieudolnie swoją ocenę matki i jeszcze uznajesz to za niesprawiedliwe. Wykazałam, że z tym nieudolnym wtranżoleniem oceny matki moja ocena faktu, jak i fakt bez mojej oceny pozostaje taki sam. To dziecko umrze. To dziecko nie umarłoby gdyby nie przyszło na świat. To dziecko nie umarłoby gdyby jego matka nie była matką i nie trzeba tu gdybać nad pesymizmem, optymizmem, smutkiem, przykrościami, lizaniem, seksem, aktem stworzenia, niemyśleniem Reiva.

[b]Reiv[/b], nadal nie wytłumaczyłeś, dlaczego gadam bzdety pozbawione sensu. Zaprzeczyłeś tam swoim odczuciom na temat sensu – widzisz w tym sens? A jak myślisz, przez kogo ta dyskusja staje się Jałowa? Przez rozmówcę, który nie kłami, czyta, stwierdza fakty, jest szczery, nie gdyba? A może przez rozmówcę, który kłamie, nie czyta, nie jest szczery, przeczy sobie, gdyba i rozpisuje się na temat wymyślonych uczuć?
[b]Kika[/b], a Ty wiesz komu skleiłaś żółwia?
[b]Reiv[/b] ponownie kłamie…
gdzie napisałam, że nie akceptuję tych praw? – o jakie znowu prawa chodzi? Popatrz jak sam w swoim zakłamaniu znowu wdupiłeś V V

Przyjmując, że chodziło Ci o matkę naturę albo o niewiadome, wspomniane przez Ciebie prawa natury:

Skoro tych praw nie akceptujesz to Twoją retorykę porównujesz do tej gdzie ludzie sprzeciwiali się prawom fizyki posiadając przed sobą oczywiste dowody. Chociażby czasy Kopernika i ówczesnych „geniuszy” sceptyków.

Nie napisałam, że akceptuję te prawa.
Nie napisałam, że nie akceptuję tych praw.
Z twojego tekstu wynika, że oczywistymi dowodami są „chociażby czasy Kopernika i ówczesnych geniuszy sceptyków”. Jakie to prawa fizyki?
Co to za oczywiste dowody?
O jakich ówczesnych „geniuszy” sceptyków chodzi?
Może z kilka razy rozmawiałam z kimś o tym, że natura nie ma celu. Ludzie uważają, że natura ma cel i że jest to jedno z praw natury (tak, też o zgrozo coś takiego słyszałam).

Widzisz [b]Reiv[/b], gdzie jest idiotyzm? Przyjmijmy zatem:
Nie akceptuję tych praw (te prawa zawierają w sobie prawo mówiące o tym że natura ma cel).
Skoro nie akceptuję tych praw to Ty Reivie uważasz, że moją retorykę porównuję do tej gdzie ludzie sprzeciwiali się prawom fizyki ( z czego należy pamiętać, ze nie wiem o jakie prawa fizyki chodzi) posiadając przed sobą oczywiste dowody, którymi mogą być chociażby czasy Kopernika i ówczesnych „geniuszy” sceptyków.
Rrrr… tyle niedomówień i pomówień mi serwujesz.
-----
Miałeś przed sobą oczywiste dowody w postaci swojego tekstu. Miałeś przed sobą informację, o tym że nie czytasz itp. Miałeś przed sobą, a nie widziałeś. Masz przed sobą informację. Oczywiste dowody, przykłady, baty i propozycję „wybaczenia” o ile przeprosisz za swoje karygodne zachowanie, wprowadzanie w błąd innych użytkowników (przez co też zaczęli pisać bzdury), brak szacunku do rozmówcy, a także zapoznasz się z podstawowymi zasadami logiki, błędami poznawczymi.
------------------------------------------------

[b]Paulo[/b], nie rozumiesz sensu tak jak większość ludzi na świecie.
W którym miejscu dyskusji zainspirowałaś się do tego aby zadać takie pytanie: "To niby lepiej, gdyby nie rodziły się dzieci i gatunek ludzki wyginął"?
Jesli o mnie chodzi to tak jak wcześniej wspominałam (nie wiem czy po przeniesieniu dyskusji i przypisaniu niefinezyjnego jak na mnie tematu, nie znikło) osobiście nie widzę powodowania możliwości śmierci u osobników, które chcą mieć dzieci i "rozsądnie" (nie widzę w tym rozsądku) sobie zaplanują moment założenia rodziny jeśli to tylko planem niezrealizowanym pozostaje (chodzi o spłodzenie, a nie o adopcję, którą inaczej "odczuwam")
Śmierć w tej dyskusji ma znaczenie przez wspomnienie o fakcie, doprowadzając do tego, że moje posty i posty innych zostały przeniesione do tej dyskusji.
Paulo, kilka osób oburzyło się o to, że ludzie umierają i że jest to faktem. Jeśli rodzi się człowiek to wiadomo, że on umrze. Jeśli powoduje się urodzenie dziecka to wiadomo, że ten urodzony człowiek umrze. Jeśli powoduje się urodzenie człowieka to wiadomo, że powoduje się to, że następny człowiek umrze. Jeśli planuje się urodzenie człowieka i człowiek ten się rodzi to planowało się urodzenie człowieka, który umrze.
Każdy rodzic skazuje swoje dziecko na śmierć. Gdyby nie byli rodzicami to nie skazaliby swojego dziecka na śmierć ponieważ dziecka tego by nie było.
Reiv i reszta raczej tak nie uważa, bronią się ideologiami, aktami stworzenia, miłością matczyną i jakimiś idiotyzmami. Wykazałam, że argumenty i to jakiekolwiek argumenty nie spowodują, że ten nowy człowiek nie umrze. Dopisują mi jakieś pesymizmy i smutki dlatego, że powiedziałam, że człowiek umrze.
No, ale ciężko się spodziewać po takich osobach, które nie czytają, bezpodstawnie "wnioskują", gdybają, przypisują fantasmagorie, bezwstydnie kłamią. Zapewne zdziwią się, że osoba, która zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z nas umiera potrafi się cieszyć. Cieszę się, kiedy moim znajomym urodzi się zdrowy bobas.
To cieszenie moje, ani miliardów nawet ludzi, tak samo jak i marchewkowej pizzy dobry smak, hierarchie i wartości, akty stworzenia i religie razem wzięte nie spowodują tego, że wspaniałe i niewspaniałe matki i ojcowie nie skazują dziecka na śmierć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie... jak sądzisz czy każdy myśli o śmierci i o tym że każde nowo narodzone kiedyś tam umrze??
Masz rację każde narodzenie to również i śmierć tej jednostki.... tylko po jaką cholerę się nad tym zastanawiać???
Sorrki to są dwa pytania.

Sowy nie są tym czym się wydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem czy każdy myśli o śmierci i o tym, że każde nowo narodzone kiedyś tam umrze.
Nie pisałam o tym, że ciągle myślę o śmierci (piszę na wypadek, gdyby znowu powstawały gdybania), jestem jedynie jej świadoma.
Nikt nie kazał się nad tym zastanawiać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mówiłaś kiedyś swojej mamie, że niepotrzebnie cie urodziła skazując na smierć ?

Idealnie nieidealna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...