Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
madrav

Przemyslenia piechura.

Rekomendowane odpowiedzi

Uklon niski i usciski, temu komu bedzie sie to chcialo czytac :)



Stoję tuż obok całego legionu takich jak ja. Slońce praży niemiłosiernie, do tego stopnia, że moje naramienniki zaczynają palic ogniem. Chce mi się pić, lecz nie ma najmniejszej możliwości aby dobyć choćby kropli wody. Niby mogłoby mnie pocieszać to, że nie jestem tu sam, że obok stoi kilka tysięcy spragnionych i wymęczonych do granić możliwości piechurow. Nie pociesza mnie to. Czekamy cały czas na rozkaz, aby ruszyć do przodu, na oślep, w furii i po prostu dać się zabić. Oj tak, nie jestem z tych, co w kłębie kurzu wywijają mieczem kosząc głowy. Ja stoję w pierwszej linii. Pierwsza linia zawsze ginie. Niezależnie od tego czy wojna zakonczy się porażką, czy też zwycięstwem, ci z przodu urzyznią glebę. Czy tego chcę, czy nie, dziś będę wąchał kwiatki od spodu.

Może komuś przywalę, choć szanse na to są wyjatkowo marne. Oczami wyobraźni widzę jak robie kilka krokow do przodu, a niebo czernieje od strzał wypuszczonych przez wrogich łuczników. Zero szans. Moim przeznaczeniem jest stać się czerwonym dywanikiem dla ciężkiej jazdy. W imię czego? Ku chwale cesarstwa, ktore laskawie pozwolilo mi dorastac po kolana w gownie, by w koncu siłą wsadzić w dłoń miecz, który to trzymam pierwszy raz w życiu oraz dla pary naramienników, które mnie pala ogniem, a nie uchronią przed ciosem w głowę, ani w korpus. A może zginę ku chwale wielkiego mistrza, który wypoczywa w namiocie sącząc miód, i który z radością na twarzy będzie oglądał ludzkie domino, równomiernie kladzace się na glebie. Teraz to nie ma znaczenia, pierwsza linia zawsze ginie, malując na kolor karminu trawę. I już teraz mogę powiedzieć, ze jestem martwy.

Nie poruszyłem się od kilku godzin. Sadze, ze mogło być ich osiem, ale mam wrażenie, ze stoję tu od miesiąca. Jestem wyczerpany, mam gorączkę i dreszcze. Sikam nawet nie poruszając się o milimetr. Gorący mocz spływa po moich nogach, by zmiękczyć grunt. W tak ogromnym upale, momentalnie przybiera stan lotny i po chwili ziemia pod moimi stopami jest sucha jak pieprz. Jest nas kilka tysięcy, ustawionych w szeregach. Każdy wydala pod siebie. Smrodu już nie czuje. Przestałem sobie zdawać z tego sprawę po pierwszych dwóch godzinach. Bólu głowy tez już nie czuje. Powoli zanikają mi zmysły. Przed sobą widzę tylko jasnozielony kolor. Nie trawę, nie piach. Nie widzę także wzniesień, lasu i nieba. Nie dostrzegam i nie słyszę ptaków. Nie razi mnie w oczy słońce. Wszystko stało się jedna, jasnozielona barwa. Przestałem się pocić. Mam wrażenie, ze oddałem cały płyn z organizmu i jestem suchy jak wiór. Przepraszam, jest jeszcze we mnie kilka litrów czerwonej farby, której pozbędę się dopiero za jakiś czas.

Co chwila rodzą się myśli, plany i rozważania, czy istnieje jakikolwiek sposób na unikniecie śmierci. Bezpośrednia ucieczka nie wchodzi w grę. Nie przebiegłbym trzech metrów, a konny jednym ruchem pozbawiłby mnie głowy. Dezercja to zdrada, a nie ma nic gorszego. Dużo boleśniejsza wersja zakładałaby zamiast ścięcia, pojmanie mnie i doprowadzenie przed wodza. Któryś z jego przybocznych urządziłby mu teatrzyk, w którym główna role grałbym ja, pozbawiany kolejnych członków, w tak umiejętny sposób, ze zdechłbym dopiero po ucięciu głowy, co z kolei nastąpiłoby na samym końcu. Ubaw po pachy.

Za dobry pomysł uznałem na początku możliwość udania śmierci. Gdzieś w chaosie walki, mógłbym po prostu paść i przestać się ruszać. Jednak i to nie wypali. Kiedy tylko pojawi się ciężka jazda, z mojego nie do końca martwego ciała, zakute w stal kopyta zrobią papkę. A jeśli nawet okazałbym się niesamowitym szczęściarzem i zwierzęta by mnie ominęły, zapewne zostałbym zalany deszczem strzał, a którąś z tych zatrutych kropli zapewne przecięłaby moja skore, wnikając do środka. Padanie trupem, zatem odkładam na półkę pomysłów wyjątkowo głupich.

Ostatkiem sił wytężam wzrok. Nieopodal widzę bagna. Kiedy zaczniemy szaleńczy bieg, mógłbym nieco zboczyć z kursu i skryć się gdzieś w krzakach na moczarach. W dymie kurzu, nie zorientują się, ze biegnę nie wprost na wroga, ale ku trzęsawisku. Wejdę po pas do wody i schowam się w tatarak. Wielce prawdopodobne jest to, ze nie tylko ja wpadłem na ten pomysł, w końcu każdy chce chronić własną dupę. Pewnie pobiegnie nas tam kilku, kilkunastu, może kilkudziesięciu. Niewykluczone, ze będzie trzeba zawalczyć miedzy sobą o jakieś dobre miejsce. Jeśli będzie potrzeba, zetnę jakiś łeb, by zająć lepsza pozycje. Być może będę tam siedział kilka dni, oczekując możliwości na ciche oddalenie się z pobojowiska. Nieważne co będzie później. Na chwile obecna, głównym celem jest dotarcie na bagna i zanurzenie w śmierdzącej wodzie.

Konni wyszli na przód, czas zatem zebrać siły na bieg. Dobosz wybija rytm, start nastąpi za moment. Unoszą rogi i dają znak. Podnosi się krzyk. Odrywam z trudem stopy od ziemi i stawiam pierwszy krok. Kilka tysięcy piechurów zaczyna biec... W kierunku bagna.


***
Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czuję jak gdyby moje nogi ważyły tonę. Z uporem prę przed siebie, między mgłą ułożoną z wrogich strzał dobiegam do jakiejś postaci i w szaleństwie mojej bezradności zadaję ciosy mieczem. Tnę bez opamiętania, zraniono mnie w rękę ale nie czuję bólu. W oddali słyszę odgłosy bębna - coraz cichsze, milkną ... Dobosz osuwa sie powoli na ziemię wydając z siebie ostatnie tchnienie a ja szukam wśród naszych oznak życia. Czyżbym został sam? Przyjaciele, powiernicy moich cierpień, stańcie przy mnie by razem przeżyć te piekło! Mój miecz tak bardzo czerwony od krwi co rusz rozbłyskuje w promieniach słońca. Krzyczę, atakuję z furią po czym cofam się, chowam za najbliższego wojaka. Oczy zaszły mi mgłą, powoli tracę kontakt z rzeczywistością. Ach, nie! Te ciała są zbyt realne. W stosie zwłok dostrzegam zakrwawioną twarz dobosza... Moje serce wybija mi rytm, tak szybki że nie potrafię za nim nadążyć. Muszę przeżyć. Stworzono nam piekło na ziemi, ale przetrwam! Dla siebie, dla przyszłości. Wpadam w furię i z okrzykiem na ustach wbijam się w grupę pikinierów. Wielcy, dobrze uzbrojeni wrogowie padają u moich stóp niczym ulegli parobkowie. Każdy poległy dodaje mi sił. Staję się mocniejszy, twardszy. Dopadam do grupy głównej. Dowódców zostawiam dla innych - dla mnie jest tylko jeden cel - dobosz. Ściskam miecz w dłoni i z całej siły rzucam go przed siebie. W oddali dostrzegam tylko osuwające się na ziemię ciało dobosza. Trafiłem! Jestem wielki, najlepszy.... jestem... Kim jestem?

- Zwycięstwo - krzyczy jeden z naszych - Hurra!!!

Obdarty z resztek człowieczeństwa i dobroci zakrywam oczy. Łzy ściekają mi po policzku, nawet nie próbuję ich zakryć. Krew, zamordowani, zasztyletowani... Ten przenikliwy wzrok dobosza... Zabierzcie te obrazy!

Powolutku próbuję wstać lecz nie potrafię! Ciało targane konwulsjami z hukiem uderza o ziemię...

Ktoś krzyczy: Tutaj! Szybko! Pomocy!!!

---

Zawsze byłem pełen szacunku dla ludzi, którzy mieli dość odwagi by walczyć o swój kraj, o wyższe ideały itd. Politycy nie przejmują się zwykłym, szarym żołnierzem. Wypowiadali wojny nigdy w nich bezpośrednio nie uczestnicząc. To prości obywatele wyrwani z codzienności, z bronią w ręku brnęli w piekło zwane wojną... Wielu zginęło a ocaleni żyli z koszmarami i strasznymi wspomnieniami do końca życia.

Poniżej obejrzyjcie filmik z żołnierzami biorącymi udział w I Wojnie Światowej. Jak straszne obrazy musieli widzieć, jakich okropności musieli doświadczyć by być w takim stanie. Biedni ludzie... :-( Do końca życia cierpiący z powodu zniekształceń twarzy, dysfunkcji układu nerwowego, problemów z psychiką itd... [color=#FF0000]FILM TYLKO DLA DOROSŁYCH![/color]
[center][flash]http://www.liveleak.com/player.swf?autostart=false&token=7b2_1226434554[/flash][/center]
p.s. Bardzo fajny tekst Madrav.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ponoc wojna NIGDY sie nie konczy dla tych co walczyli... Teksty daja do myslenia ze naprawde meska rzecza na wojnie (jesli patrzec na najpowszedniejsza) jest zesranie sie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...