Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
młoda

Jazda konna

Rekomendowane odpowiedzi

Ktoś kiedyś próbował?
Zaliczył upadek?
Miał śmieszną historię?
Mamy na forum jakiegoś zawodowca? Czy sama amatorszczyzna? :P

Ja mając 13lat jeździłam sporo... później musiałam przerwać z powodu braku czasu... Jednak mam dalej do tego sentyment i obiecałam sobie, że nie zrezygnuję z tego tak łatwo- kiedyś do tego wrócę.
I... od przyszłego tygodnia rozpoczynam reguralne odwiedzanie stadniny. [ o ile wszystko wypali]
Poczyszczę boksy i godzinkę jazdy ma za free :mrgreen:
Nie mogę się doczekać... pewnie będą mnie łydki boleć, bo dawno tego nie robiłam... tyłek też się obije. Ale warto (:
Konie to wspaniałe zwierzęta....
Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W takim razie przede wszystkim życze ci powodzenia. Z jazdą konna podobno jest jak z rowerem. Nigdy tego nie zapominasz. No i coś w tym jest, kiedyś mama mojej przyjaciółki wsiadła na konia po 20 latach abstynencji i radziła sobie świetnie, także ánimo!

Ja jeździlam jakiś czas. Najpierw po amatorsku, później w klubie, robiłam treningi rajdowe itd. ale w końcu w żadnych zawodach nie brałam udziału. Miałam wypadek, spadłam w terenie, wylądowałam w szpitalu. Od tego czasu zmieniłam moje nastawienie do koni, powiedzmy mniej się na to zapalalam. Później wycyckali mnie w stajni. Mialam miec jazdy a wyszło na to, że pracowałam za darmo więc podziękowałąm za współpracę. Teraz już nie bardzo mam gdzie jeździć. Prawda jest taka, że znaleźć porządną stajnię jest naprawdę trudno. No ale może jeszcze kiedyś do tego wrócę, kto wie. Kocham konie na swój sposób i tęsknię za oglądaniem świata z góry.

Pozdrawiam.

ven a romper las ventanas

y hacer del caos un arte

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj, u mnie stajni pod dostatkiem, gorzej z tym cennym czasem (:
Mam nadzieję, że jednak teraz wyjdzie ;-)

W tamtym roku siadłam na konia, bo trafiłam przypadkowo do stadniny... oj świetne uczucie, i szczerze mówiąc bałam się, że sobie z nim nie poradzę, bo jednak sporo czasu minęło od ostatniej jazdy. Jednak było tak jak mówisz, tego się nie zapomina (:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="mloda"]Oj, u mnie stajni pod dostatkiem, [/quote] No wiesz są stajnie i STAJNIE. Oby ta twoja to była taka z prawdziwego zdarzenia w której naprawde konie się kocha i pragnie ich dobra. Bo ja miałam wątpliwą przyjemnośc pracować w takiej gdzie liczyła się tylko kasa i zawody. To duża stajnia bo na ponad 50 koni (sławna zresztą też więc nie będę podawać nazwy) a warunki dla zwierzaków tam były takie że szkoda gadać. Tak samo zresztą jak wykorzystuje się tam dziewczyny, które w stajni pracują. Jakieś treningi po nocach w ciemnościach, praca za darmo itd.

W sumie w życiu byłam w jednej takiej stadninie, gdzie czulam się naprawdę dobrze, konie miały duże i ładne boksy a i jazdy były ciekawe i urozmaicone. Niestety póxniej tą stadninę zlikwidowali. Szkoda.

Jewszcze ad. pytań z pierwszego posta to upadek zaliczyłam jeden ale porządny. Byłam z kuzynką w terenie, ścigałyśmy się. Klacz na której jechałam chciała wyprzedzić i nagle, gwałtownie skręciła a ja zsunęłam się z siodła. Po tym zacwałowała a ja spadłam. Po drodze dostałam kopytem w głowę. Brzmi śmiesznie ale do śmiechu mi nie było. Kuzynka mi konia złapała a ja jakoś wsiadłam i dojechałam do stadniny, tam udawałam, ze nic się nie stało, dojechałam do domu a później karetką do katowic ze wstrząsem mózgu:) W sumie to nic takiego ale długo się później z tym męczyłam i jakoś przeszła mi ochota na tereny.

Co do śmiesznych sytuacji to nic sobie w tej chwili nie przypominam.

A ty, Młoda?
Edytowane przez Gość

ven a romper las ventanas

y hacer del caos un arte

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jeździłam konno wkońcu mam wujka i babcie który mieszkają na wsi i maja gospodarstwo,ale niestety rzadko taj jeżdżę powodu barku czasu ( trochę kilometrów jest do przebycie )

Kiedyś mieli pięknego konia chyba Araba nazywała się Dżemi była koniem nie obliczalnym nie dało sie na niej jeździć chyba za zaprzędz ja do wozu . wiec nie jeździłam
Potem ja sprzedali i kupili mieszankę konika Polskiego z (nie pamietam nazwy )nazwali go Kuba .Koń łagodny można był na nim spokojnie jeździć (choć ma swoje humory ) i jeździ się jeszcze go mają .
Wiec za jazdę nie musze i nie musiałam płacić ani sprzątać stajni :mrgreen:
Wypadku a ni jednego nie zaliczyłam(na szczęście) . Raz miałam przygodę ze mi do stajni wjechał bo kuzynostwo specjalnie ja otworzyło (myślałam ze zabije )
Kilka razy stanął ,ale jak koń stanie to nie jest tak źle idzie go jeszcze w ruch wprowadzić tylko jest ciężko .

[color=yellow][b]Tylko ?ycie po?wi?cone innym warte jest prze?ycia.[/b][/color][/shadow][shadow=green] Zosta?am sprowadzona na z?a drog?, ale bli?ej mi do dobra ni? z?a.[/shadow] http://kagarolinka.wrzuta.pl/audio/kULpkkNtIp/friends-naucze_cie_zyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Ainara"]A ty, Młoda?[/quote] też nic śmiesznego nie miałam.
Z konia nie spadłam również (:

A co do tych stajni o których napisałaś to szkoda gadać...
ale taki świat, kasa górą, zwierzę nie powie Ci, że jest mu źle to niech sobie stoi w smrodzie.
gUpie podejście..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Probowalam kilka razy jazdy na koniach... upadku na szczescie nie zaliczylam, ale malo brakowalo.
Skubaniec zrobil mi ihaha na tylnich nogach xdd a ze mnie dopiero amator jest.
Kiedys bardzo chcialam miec konia, ale teraz wiem, ze to dosc duzy obowiazek i czasu jednak trzeba poswiecic zwierzeciu.. ;)

Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="sylwik666"]Kiedys bardzo chcialam miec konia, ale teraz wiem, ze to dosc duzy obowiazek i czasu jednak trzeba poswiecic zwierzeciu.. ;) [/quote] też mam takie ciche marzenie. a może nawet się spełni.
Mój chłopak myśli, żeby w stajni swoich dziadków zrobić hotel dla koni(:
oczywiście ja z chęcią bym mu w tym pomagała, a i może jakiegoś rumaka dla siebie kupiła i tam umieściła...
ale na razie to tylko plany..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="młoda"]Ktoś kiedyś próbował?
Zaliczył upadek?
Miał śmieszną historię?
Mamy na forum jakiegoś zawodowca? Czy sama amatorszczyzna? :P [/quote]
Oczywiście, ze próbowałam.
Nie zaliczyłam upadku. Jeszcze ;)
Amatorszczyzna, ale zamierzam zrobić kurs instruktorski i uczyć jeździć ludzi ;)
Jeźsdzę od dzieciństwa sporadycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój ,,pierwszy raz" na koniu ;-) hehe To było jak mialam jakieś 7 lat w...... cyrku :-D mozna było sobie pojeździć a,że chciałam spróbować to poszłam.. przypieli mnie do jakiegoś sznura i tak w kółko sobie jeździłam :lol: hehe niezapomniane przezycie ;-)
Wtedy mi sie spodobalo, ale w okolicy nie bylo żadnej stadniny wiec nie kontynuowałam swoich zapedow :-P Calkiem niedawno znajomy zaproponowal mi przejazdzke na kucykach :-) Dopóki szedl bylo ok... Ale juz po tym jak zaczal tego kucyka poganiac, a ten zaczal biec to o malo nie dostalam zawalu... ledwie sie trzymalam i wrzeszczalam ze chce natychmiast zejsc :-P i tak to sie skonczylo.... teraz nie wiem czy kiedykolwiek odwaze sie jeszcze wsiasc na konia :-P Zwlaszcza po tym jak widzialam gdy mielismy wicieczke rowerowo-konna ( koledzy na koniach, dziewczyny na rowerach) i jednemu puscila uprzęż i spadł z tego kuzyka, a on go nadepnal na noge...Na szczescie nic powaznego sie nie stalo, mial tylko wielkiego siniaka Ale ja i tak sie wystraszylam na maksa :-P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Uwielbiam konie. Kiedyś miałam cały pokój w ich zdjęciach.
W dzieciństwie moja przyjaciółka zabrała mnie na stadninę. Od tamtej pory pokochałam konie.
Jednak obecnie dawno z nimi nie miałam kontaktu. Ze względu na swój kierunek studiów
i zainteresowania końmi chciałabym się zająć w przyszłości hipoterapią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kilka lat temu miałam okazję jeździć konno. Niestety był to mój pierwszy i ostatni raz.
Pamiętam, że bardzo się bałam wsiąść na konia a w czasie przejażdżki to bardzo się bałam, że spadnę z konia. Ale i tak uważam to za sporą przyjemność.
Kocham konie......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Magiczka"]Kilka lat temu miałam okazję jeździć konno. Niestety był to mój pierwszy i ostatni raz.
Pamiętam, że bardzo się bałam wsiąść na konia a w czasie przejażdżki to bardzo się bałam, że spadnę z konia. Ale i tak uważam to za sporą przyjemność.
Kocham konie......[/quote]
kochasz konie, a się ich boisz.. Może zacznij z nimi przebywać ? Poznasz ich zmysły, ruchy. Sądzę, ze oswoiłabys się i pokonała strach własnie obcujac z konmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Obiecałam sobie że w te wakacje choć troszkę zakosztuję jazdy konno.
Mam nadzieję że nic mi w tym nie przeszkodzi i będę miała okazję.
Jak widzę konie na rynku to się rozpływam w zachwycie ;p

But we're never gonna survive, unless... We get a little crazy.



[img]http://kroliki.net/images/banner.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Atena"]Jak widzę konie na rynku to się rozpływam w zachwycie ;p[/quote] Tylko szkoda, ze piękne, zdrowe konie, bądź do wyleczenia trafiają do rzeźni na śmierć.
Mało jest takich schronisk jak Tara ( http://www.fundacjatara.info/index.php?id=1 ) w dolnośląskim. Mało ludzi ma serce ratować konie.
Tak samo jak konie fryzyjskie... były na wyginięciu.. lecz utworzono hodowlę i dzięki temu tą rasę się udało uratować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś jeździłam, było cudownie :aloha: teraz niestety nie mam takiej możliwości, chciałaby wrócić do tamtych czasów, to jedna z najprzyjemniejszych zabaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zawsze na wakacje jeżdże konno. Oczywiście że na początku zaliczyłam kilka gleb. Ba nawet teraz sie zdarza ;p Jeżdze amatorsko i musze przyznać że początki były trudne bo musiałam przełamać swój lęk do koni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jazda konna to jedno z moich niespełnionych marzeń... ech :/

"No knowledge can save you,

And no magic will save you.

For you will end up in Fenrir's belly,

While heaven and earth will burn

in Surt's unholy fire."



? Doom of Odin



It comes on Ragnarök

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
[quote="młoda"]Ktoś kiedyś próbował?
Zaliczył upadek?
Miał śmieszną historię?
Mamy na forum jakiegoś zawodowca? Czy sama amatorszczyzna? :P [/quote]
ja zajmuję się jazdą konną od 8 lat, tak porządnie. jakoś nigdy nie było blisko miejsca aby zrobić odznaki, ale tej jesieni jadę i wyrabiam brąz.

o upadkach, jeżeli ktoś jeździ nie 'sporadycznie' a regularnie i naprawdę w porządnej stajni, to głupio mówić. to z mojej strony wygląda to tak, jakby pytać się kogoś, czy jak był mały, to się choć raz przewrócił. no ludzie, cały czas to się zdarza, czasem poważniejsze, czasem nie. śmieszne historie - owszem, są. ale może innym razem.

skaczę parkury, ale tylko tam, gdzie się da jeździć bez odznaki, bo na poważniejsze zawody ze skoków i ujeżdżenia, nie mówiąc o WKKW, to trzeba mieć na papierku, że potrafisz. dla mnie standard to przeszkody 70-110cm: oksery, stacjonaty, krzyżaki i w terenie jakieś krzaki. z kolei w ujeżdżeniu trenuję lotną zmianę nogi, ustępowanie od łydki, ganaszowanie i ustawianie koni, wyginanie ich, czasem ćwiczymy stójkę.
to niby nic, ale bierny obserwator z zewnątrz, na krzyżaku 20cm i normalnym koniu wypadłby przed niego.
niestety, trzeba ćwiczyć łydki.

jedyne co mi się nie podoba, to fakt, że jazda konna jest droga. ja na szczęście jestem w klubie, więc 30zł - za miesiąc i przychodzisz jak chcesz.
Edytowane przez Gość

[size=1]palenie zabija? mam nadzieję.[/size][/b]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="perfect lady"] ja na szczęście jestem w klubie, więc 30zł - za miesiąc i przychodzisz jak chcesz. [/quote] A jak to z tymi klubami jest? Kto może do niego należeć i takie tam?

But we're never gonna survive, unless... We get a little crazy.



[img]http://kroliki.net/images/banner.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Atena"][quote="perfect lady"] ja na szczęście jestem w klubie, więc 30zł - za miesiąc i przychodzisz jak chcesz. [/quote] A jak to z tymi klubami jest? Kto może do niego należeć i takie tam?[/quote] Znaczy, ten klub jest we wsi, taki mały, a zapisują się osoby 350 zł najpierw za karnet a potem jak go wyjeżdżą to mogą należeć do klubu dopiero. sprzątają stajnię, i tak jakoś leci.

ale z tego co wiem w innych klubach jest inaczej. od 100zł nawet do 400zł płacisz, a oni ci usługują przez miesiąc, szykują konia i to tak mniej więcej. ale ja nie jestem obeznana dobrze w takich stajniach. trzeba po prostu dobrze trafić. ;>

[size=1]palenie zabija? mam nadzieję.[/size][/b]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja kiedyś próbowałem, nie spadłem ani nic, ale jakoś mi nie odpowiada jeżdżenie na koniu :P
Nie kręci mnie to :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jazda konna , można powiedzieć moja pasja . Jeżdżę od 6 lat, miałam po drodze 2 własne konie.

[img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2010/001/d/1/my_love_by_Dzeejmi.jpg[/img]

Co do upadków, miałam ich bardzo dużo. 1 wizyta w szpitalu, 3 upadki razem z koniem, niezliczona ilość zwykłych ' gleb'. Najgorzej wspominam upadek na przeszkodę, a dokładniej na 4 drągi, po którym wylądowałam w szpitalu. Kilka nieokrzesanych akcji, o których szkoda mówić.

Mimo wszystko nie przestanę jeździć. Uwielbiam skoki i nie mam zamiaru przestać pomimo licznych kontuzji :D

:heart:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hej,
moja przygoda z jeździectwem zaczęła się trzy lata temu- kiedy kupiliśmy konia- Lafika:) , z którego rezygnowała znajoma trenerka koni. Ponieważ cała rodzina jest absolutnie zwariowana na punkcie zwierząt- było to dla nas naturalne żeby go ratować i dało szanse nowej pasji dla całej rodziny. Jeździmy w trójkę- siostra, tata i ja, wspólnie wymieniając się doświadczeniami i dbając o naszego przyjaciela. Dzierżawimy miejsce w stajni "U Jacka" w Wildze, która wszystkim polecam. Prowadzi ją pasjonat- były woltyżer.
Z przyjemnością wymienię się wrażeniami i porozmawiam z zapaleńcami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżdżę sobie na koniach tylko w lato, na wsi; raz miałam upadek. Rozwaliłam sobie łokieć, ale "jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz" ;) . Lubię porobić zdjęcia koniom, ale zdecydowanie wolę psy.

`Lecą z mej gęby cumulusów kłęby . ;DD `

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...