Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

efer

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    53
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O efer

Converted

  • LOCATION
    ne
  1. [quote]Wiem, że mój facet by mnie zostawił gdybym go zdradziła, ale darzę go szacunkiem na tyle, że po prostu nie mogłabym mu nie powiedzieć, gdybym i ja zachowała się jak pi*da i bym go zdradziła. Właśnie z szacunku do osoby, do której deklarujemy swoją miłość.[/quote] Podpisuje się obiema łapami. [quote]Jeśli byłoby właśnie tak, to wolałbym o tym się nie dowiedzieć.[/quote] A mnie to niestety gdzieś o honor zahacza i szczerze mdli na samą myśl o ewentualnej "błogiej" nieświadomości. Nieuczciwość można nadrobić szczerością i rozstać się w ciszy. Ale już przypadkiem zdemaskowane kłamstwo zapewne skończyłoby się krzykiem i przelaną krwią....samców oczywiście :]
  2. [quote]2. Każda z sześciu udanych misji miała na pokładzie małego lądownika dwóch astronautów, którzy osiągali Księżyc. Lądownik nazwano "Lunar Excursion Module" (LEM - często określany także skrótem LM) - był to statek, który nigdy nie miał okazji na próbne lądowanie przed oficjalnym lotem, a jednak wylądował i pomyślnie powrócił sześć razy w spektakularnym sukcesie misji Apollo 11, 12, 14 - 17, raz lądując nawet zaledwie 60 metrów od wyznaczonego celu na Księżycu.[/quote] Podczas misji Apollo 9 (marzec 1969r) przetestowano lądownik i procedury lotu na orbicie okołoziemskiej. Załoga Apollo 10 (maj 1969r) w składzie Cernan, Young i Stafford wykonała wszystkie procedury lotu oraz serię testów lądownika, które zawierały m.in. takie elementy jak rozłączanie/połączanie z modułem dowodzenia, transfer astronautów do lądownika, procedury podejścia LM do lądowania, podczas których sprowadzono lądownik do pułapu 15km nad powierzchnią księżyca. [quote]7. Dodatkowo... CZAS był potrzebny także na "oględziny" lądownika po każdym jego lądowaniu. Musiano upewnić się, czy nie został on uszkodzony i czy bezpieczny będzie powrót na Ziemię. Sprawdzano także wyposażenie komunikacyjne, nawiązywano łączność z Ziemią, ustawiano anteny telewizyjne i kamery wideo. Dodatkowo montowano flagę, wszytkie te czynności były wykonywane zanim rozpoczęły się eksperymenty. Nie zapominajcie też o ceremonii - tzn. o konferencji przeprowadzanej z prezydentem Nixonem, podczas misji Apollo 11.[/quote] Błędem ze strony autora jest założenie, że zadania wykonywane były przez obu astronautów jednocześnie. Fotografie wyraźnie wskazują, że powyższe czynności były systematycznie dokumentowane przez jednego z astronautów, zamiennie. Jeden z nich wykonywał zadania, drugi fotografował. Obliczenia: "czas pobytu - czas wykonywania zadań = czas pozostały do robienia zdjęć" , są błędne. Więc jeżeli jedno zdjęcie na mniej więcej minutę, jest według autora niemalże niemożliwym wyczynem, co przemawiać ma za teorią spiskową, to ja naprawdę nie widzę tu tej wspomnianej na początku artykułu podstawowej wiedzy z zakresu matematyki oraz odrobiny logiki. Podsumowując, nie widzę niczego dziwnego w ilości wykonanych fotografii podczas pobytu poza lądownikiem.
  3. efer

    Granica ?

    [quote]No więc, jeśli jeden z mężczyzn zachowywałby się i wyglądał jak kobieta(przykład-Miriam), bądź jedna z kobiet jak mężczyzna, i prawdziwa płeć byłaby tak dobrze zakamuflowana, że nikt nie zdawałby sobie z tego tak naprawdę sprawy, nawet gdyby wiedział, to czy wtedy wzorce eferyczne byłyby zachowane?[/quote] Ciekawe i dobre pytanie przyznam ;) Żeby ten mężczyzna mógł prawidłowo wpłynąć na proces wychowawczy dziecka, należałoby przypasować go w pełni do konkretnej płci, tak aby całym sobą i swoim zachowaniem prawidłowe, niezakrzywione i niepoplątane postawy (bo patrz posty Cncll) tej płci przekazywał dziecku. W tym przypadku należałoby zrobić z niego kobietę. Czyli długotrwały proces leczniczy, zmiana płci, psychoterapia. I potwierdzenie przez specjalistów, że ten człowiek jest już od początku do końca kobietą, bez żadnych odchyleń, zaburzeń i innych problemów wynikających z trasseksualizmu (związane z nim patologie). Skuteczność takich zabiegów cały czas pozostaje niewiadomą, tak swoją drogą. Tylko, że tu już związek homo nie wchodzi w grę :-P
  4. efer

    Granica ?

    [quote]Innymi słowy: jeśli jeden z partnerów byłby transseksualny, czyli nie tylko byłby nazywany mamą/tatą ale i tą rolę by odgrywał, to czy wzorce eferyczne, (a tak je sobie nazwę ;p) nie zostaną zachowane?[/quote] Mężczyzna-mama, czujący się kobietą? Przyznam, że nie rozumiem w jaki sposób miałyby być zachowane eferyczne wzorce. Uprzejmie prosiłbym o rozwinięcie wypowiedzi :-P Taki człowiek sam cierpi na zaburzenia związane z identyfikacją płci więc jak może korzystnie i prawidłowo wpłynąć na kształtowanie chociażby tożsamości płciowej dziecka?
  5. efer

    Zapinanie pasów

    [quote]Człowiek działa z większą siłą na poduszkę (czy też na odwrót tj. poduszka będzie działać z większą siłą na człowieka czego skutkiem mogą być obrażenia głowy?)[/quote] A no dokładnie. Poduszka kończy się napełniać osiągając założoną odległość od kierowcy przypiętego pasami. Kiedy pasy są odpięte w momencie uderzenia ciało kierowcy dość gwałtownie zmniejsza odległość, przez co obrywa on z potężną siłą poduszką w fazie "wybuchu" w głowę, działając na szczęki, nos, kręgosłup szyjny i żebra, o głowie nie wspominając. Dalej, kierowca odbija się i obrywa po raz drugi uderzając ponownie z potężną siłą w zagłówek fotela i narażając na ogromne uszkodzenia ponownie swoją czaszkę, kręgosłup i mózg. Dlatego tak ważne jest by pamiętać, że pasy są tylko jednym z powiązanych ze sobą elementów systemu bezpieczeństwa pojazdu. Które pozbawione "współpracy", czy też oddzielone od siebie potrafią bardzo szkodzić. Osobiście obecnie stawiam na zapinanie pasów, chociaż wątpliwości co do ich zbawiennej i jakże nagłaśnianej funkcji mam sporo ;) Nie mówiąc już o hasłach typu "zginęli, bo nie mieli zapiętych pasów", do których zawsze podchodzę z dystansem.
  6. efer

    Granica ?

    [quote]jeden z tatusiów odgrywa mamusię ew. jedna z mamuś tatusia?[/quote] Nie bardzo potrafię to sobie wyobrazić. Cały czas widzę całkowicie zburzone schematy i postawy. Jak to widzisz? Umownie mężczyzna w rodzinie nazywany będzie mamą i dzięki temu będzie w stanie przekazać wszystkie wzorce kobiecości i dać przykład prawidłowych relacji międzypłciowych? ;) Jak? Jaki wzorzec postawy mężczyzny lub męża w stosunku do kobiety lub żony, czy też do innego mężczyzny przekaże synowi para gejów? Skoro tam nie ma różnicy płci?Nieprawidłowy. [quote]Stawiając JAKĄKOLWIEK tezę, należałoby odnieść się do badań. Prawda jest taka, że ciężko znaleźć takowe, których autor jest zupełnie obiektywny, bezstronny.[/quote] Niekorzystny wpływ na psychikę dziecka w przypadku wychowywania się w rodzinie niepełnej gdzie brakuje przedstawiciela jednej z płci. Nazwy zaburzeń dotykające dzieci z tego powodu. Nikłe szanse na adopcję dziecka przez osoby samotne. Powody dla których rodzina pełna tworzy nieporównywalnie lepsze środowisko rodzinne (m.in. wzorce). To wszystko i jeszcze więcej bez problemu znajdziesz w sieci. O tym wszystkim od lat mówi świat psychologów. [quote]Nie ma rodzin idealnych, w większości są jakieś "patologie" czy zaburzenia. Nie stworzymy perfekcyjnego modelu rodziny ani nawet nie zbliżymy się do niego, stawiając tak wysokie wymagania przyszłym rodzicom. Jesteśmy TYLKO ludźmi.[/quote] W większości są patologie czy zaburzenia? No ładnie :) Zapewnienie warunków do dobrego wychowania to według Ciebie wysokie wymagania? To czego my mamy oczekiwać od rodziców? To są podstawowe wymagania. Dziecko nie jest myszką hodowlaną, której wystarczy regularnie rzucana karma i częste głaskanie. [quote]Powiedz konkretnie: JAKIE fałszywe wzorce?[/quote] Kompletnie fałszywy wzorzec męskości lub kobiecości. Fałszywy wzorzec postawy kobiety w stosunku do mężczyzny i na odwrót. Fałszywy wzorzec postawy ojca do syna do córki i matki do syna i córki. Fałszywy obraz funkcjonowania rodziny itd. Wszystko to buduje w dziecku fałszywe przekonanie o tym jak powinien zachowywać się dorosły facet lub kobieta, również w relacji do poszczególnych płci. Również bardzo ważny element jak filiacja, świadomość pochodzenia od kobiety i mężczyzny, świadomość bycia jednym z ogniw łańcucha pokoleń. I tak jest to już poza wyjątkami przez samą adopcję naruszane a w przypadku rodziców homo byłoby po prostu całkowicie rozwalane. Para homoseksualna mimo szczerych chęci nie jest nawet w stanie zasymulować normalnego stanu rzeczy, z samej swojej natury, z samego braku różnicy płci. Pawidłowy prawidłowo funkcjonujący związek różnopłciowy rodziców zakorzenia w dziecku te wzorce które stają się elementem jego tożsamości w tym tożsamości płciowej (i tu nie chodzi tylko o orientację! patrz wyżej), dzięki czemu dziecko potrafi odnaleźć się w społeczeństwie, później w swojej rodzinie, jest świadomy swojego zakorzenienia w niej, potrafi w niej poprawnie funkcjonować. [quote]Poza tym, czy uważasz, że dziecko jest wychowywane tylko i wyłącznie przez rodziców? A środowisko? Środki masowego przekazu?[/quote] O tym też już było. To rodzice tworzą pierwotny, podstawowy i najważniejszy punkt odniesienia w procesie wychowania. Nie da się założyć, że patologie płynące ze strony rodziców załatwi szkoła czy media. Nie zastąpią one skutecznie relacji z rodzicami. Obecnie wiemy, że dzieci narażone na patologie płynące ze strony rodziców są najbardziej narażone na powtórkę tych patologii we własnym życiu (powtarzam, nie chodzi tu tylko o orientację, skłonności seksualne). [quote]Ja mam wrażenie efer, że Ty tutaj kreujesz obraz jakiejś utopii, w której istnieją jedynie pełne, bezproblemowe rodziny wychowujące idealne dzieci, tworzące kolejne pełne, bezproblemowe rodziny i tak dalej...[/quote] A ja mam wrażenie, że nie chcesz zrozumieć istoty prawidłowego wychowania dziecka. Oraz odpowiedzialności jakie bierze na siebie państwo oddając dziecko w czyjeś ręce. Tego że taka decyzja zaważy na całym życiu tego dziecka, na jego przygotowaniu do tego życia.
  7. efer

    Zapinanie pasów

    Zielony, w sytuacji krytycznej na drodze może zdarzyć się, że zamiast próbować zapanować nad pojazdem, przez działające na Twoje ciało siły będziesz przewalał się po siedzeniu pasażera, oglądał z bardzo bliskiej odległości przednią szybę, bądź mimowolnie próbował utrzymać swoje ciało na siedzeniu. Po prostu w takich sutuacjach pasy znacznie poprawiają zdolność reakcji. O taką kontrolę chodzi. [quote]Dowiedziono że pasy wcale nie ratują życia a wręcz przeciwnie.[/quote] Bardzo chętnie zapoznałbym się z metodami takich badań (na korzyść czy niekorzyść pasów bezpieczeństwa) i czynnikami które są, a które nie są brane w nich pod uwagę. Bo cały proces wypadku oraz akcji ratowniczej jest według mnie dość skomplikowany a każdy przypadek inny, jak na ustalenie jakichkolwiek reguł. Np swego czasu dowiedziałem się, że po wypadku i akcji ratowniczej zaciera się lekko wiedza na temat mechanizmu urazów ofiary i ciężko stwierdzić jednoznacznie konkretny powód i sposób ich powstania a sama analiza jest mocno ograniczona. W ramach ciekawostek... na 6 lat obecności na miejscu wszelkiej maści wypadków raz zdarzyło mi się gościa, którego z pewnością zabiły tylko i wyłącznie pasy a który przeżyłby gdyby ich nie zapiął, zapakować do wora. I to w dwóch kawałkach ;) Po prostu wyrwany (zahaczony) został słupek z mocowaniem pasa, który to podzielił pechowca na dwie części. Gdyby nie pas zakładając pesymistyczną wersję skończyłoby się na zadrapaniach. Za to przykładów kiedy to niezapięte pasy uratowały życie już mógłbym podać więcej, jednak cały czas zaliczyłbym je raczej do wyjątków. Poza tym trzeba pamiętać że pasy są jedynie jednym z powiązanych ze sobą elementów całego układu bezpieczeństwa (z ustawieniem fotela i zagłówka włącznie). Układu, który generalnie ratuje życie. ...jak działa poduszka powietrzna na człowieka z niezapiętymi pasami? ;)
  8. efer

    Granica ?

    [quote]Naprawdę nie sądzę, by fakt posiadania dwóch matek lub dwóch ojców wpływał negatywnie na psychikę.[/quote] Psychice dziecka poświęciliśmy w tym temacie niemal całą stronę. Wypadałoby, stawiając takie tezy, odnieść się w jakikolwiek sposób do wymienionych wyżej argumentów, bo inaczej zaczyna trącać to ignorancją i lekceważeniem adwersarza. Prawda? Po raz któryś z kolei...tak jak bardzo niekorzystnym dla dziecka jest rodzic samotny (brak wzorca jednej z płci, relacji między płciami), przez co dzieciaki dotknięte są często pewnymi zaburzeniami jak np "Zespół braku ojca" (akurat jeden z mniej groźnych), co powoduje problemy w funkcjonowaniu i odnalezieniu się we własnej rodzinie, tak nieporównywalnie bardziej niekorzystnym są rodzice jednopłciowi, gdzie wszelkie przekazywane wzorce są od początku do końca toksyczne i fałszywe. Całe wychowanie opierałoby się na nieprawidłowych i sprzecznych z prawidłowymi elementach. Świat psychologów trąbi o tych wszystkich wzorcach i niepełnych rodzinach od lat.
  9. efer

    Granica ?

    [quote]Jak zapewne wiesz teoria mija sie z praktyka...samotny rodzic nie moze adoptowac dziecka...ale czy to znaczy, ze wychowa to dziecko zle lub, czy to dziecko bedzie nieszczesliwe? [/quote] Tak, samotny rodzic tworzy niepełne, nieporównywalnie słabsze środowisko wychowawcze. Przez co zwiększa szanse dziecka na problemy w życiu dorosłym. Przez co osoba samotna ma małe szanse na przysposobienie dziecka, a w straciu z parą hetero nie ma tych szans prawie wcale. [quote]A jesli chodzi o biologie jak ktos zaznaczyl... sa wyjatki i tak np. kobieta lub mezczyzna nie moga lub nie chca miec dzieci... i co? sa dewiantami? sa chorzy? nienormalni?[/quote] Tak, są wyjątki. Kobieta bezpłodna nie może mieć dziecka i nikomu nie przychodzi do głowy aby nazywać bezpłodność normalnym stanem ludzkiego organizmu. Prawda?
  10. efer

    Granica ?

    [quote]Tylko w pierwszych latach życia.[/quote] W pierwszych latach życia ten wpływ jest najsilniejszy, z biegiem czasu dochodzi wpływ rówieśników i szkoły. Jednak to rodzice nadają kształt osobowości dziecka, budują w nim fundamenty, to w rodzinnym domu zakorzeniają się w dziecku te wspomniane wcześniej wzorce. Przedstawiając obrazowo...nie można założyć że babcia, wujek, czy kolega z podwórka naprawią nieprawidłową informację przekazywaną przez rodziców i uzupełnią ją informacjami których przekazać rodzice nie są w stanie. [quote]Tylko tyle i aż tyle. Może marnym plusem jest przerzucenie dziecka z większej patologii do mniejszej, ale czasem nie można zrobić nic więcej. Troszkę zaprzeczasz sam sobie. Dla mnie rodziny homo nie są patologią.[/quote] Dobrze, że zaznaczyłeś. Dla Ciebie. Dlaczego są patologią (nieprawidłowym środowiskiem jak wolisz), pisałem kilka postów wcześniej. Zapytam wprost...aby zapewnić dziecku korzyści emocjonalne chcesz pozbawić go prawidłowego wychowania i gigantycznie zwiększyć jego szansę przykładowo na problemy w założeniu własnej zdrowej rodziny, na problemy przy pełnieniu funkcji ojca/matki, męża/żony? To jest dobre wyjście? Bo ja cały czas uważam, że dobrym wyjściem są wspomniane wcześniej rodzinne domy dziecka. Oczywiście cały czas mówię tu o starszych dzieciach, bo nad młodszymi a szczególnie niemowlakami nie ma się co nawet zastanawiać. Oddanie ich w ręce homo byłoby istnym barbarzyństwem. [quote]Zwykłe domy dziecka też nie są w stanie. Nie wszyscy mają szczęście wychowywać się w rodzinnym.[/quote] Dom dziecka nie jest w stanie, para homo nie jest w stanie, alkoholik nie jest w stanie, schizofrenik też nie. Rodzinny dom dziecka jest w stanie i to w nim należy szukać rozwiązania. Zmniejszanie w sposób krzywdzący dzieciaki wymagań jakie stawiane są przyszłym rodzicom do niczego dobrego nie prowadzi. [quote]Z tym już nie jak już napisałem wyżej.[/quote] Nie rozumiem? Gdzie wyżej? [quote]Tylko z powodu nastawienia społeczeństwa.[/quote] Przy wyżej wymienionych problemach jest to pikuś. [quote]Przecież w rodzinnych domach dziecka jest taka sama patologia jak w publicznych domach dziecka. Zjawisko fali,grupa 'gitów' wykorzystywanie młodszych to norma.[/quote] Zdarzają się takie przypadki, bo rodzinne domy dziecka są obecnie totalnie olewane, ale z tą normą i porównaniem do publicznych zdecydowanie przesadziłeś. Sam dość ścisły limit przyjęć zmniejsza prawdopodobieństwo występowania takiej fali. Obecnie RDD mają sporo problemów. Głównym jest brak wsparcia ze strony władz państwa. Wszelkie instytucje kontrolujące tego typu domy w większym stopniu utrudniają niż pomagają. Nie mówiąc już o finansowaniu. Dlatego cały czas piszę o realnym wspieraniu takich domów, o szukaniu rozwiązania właśnie w nich. Miałem okazję się z takimi domami "zaprzyjaźnić" i to jest naprawdę wspaniała sprawa. Nieświadomy, powiedziałbym pewnie, że to zwykła wielodzietna rodzina. Dzieciaki mają możliwość czerpania tego, co przekazywać powinna normalna, prawidłowo funkcjonująca rodzina. [quote]Mówisz to na podstawie wyników jakichś badań,czy może własnego doświadczenia?[/quote] Na podstawie już zdobytej i ciągle zdobywanej w tym zakresie wiedzy. [quote]Z tego co wiem, w krajach skandynawskich, gdzie to zjawisko (wychowywanie przez homoseksualistów) jest dość powszechne, społeczeństwo funkcjonuje prawidłowo. Ba, jestem gotów stwierdzić, że Norwegowi bądź Szwedzi stoją na znacznie wyższym poziomie kultury niż my.[/quote] I to zjawisko jest na tyle "stare", że wychowanych dzieci jest już tak dużo, one wszystkie zdążyły już dorosnąć, zakochać się, założyć własne rodziny i funkcjonować w nich spory okres czasu, aby w ogóle wystąpiła możliwość stwierdzenia, że homo wychowanie nie miało negatywnego wpływu na ich życie? I druga sprawa...czy Ty jesteś w stanie postawić taką ocenę? Takie problemy naprawdę nie muszą objawiać się sporami rodzinnymi rozwiązywanymi siekierą :) Twierdzenie, że różnorodność płci rodziców nie ma wpływu na dziecko, w świetle znanej nam wiedzy jest twierdzeniem lekko mówiąc... rewolucyjnym :)
  11. efer

    Granica ?

    [quote]Dzieci poznają je np. podczas rozmów, czy odwiedzania znajomych w ich domach. [/quote] Problem polega na tym, że to rodzice tworzą podstawowy i główny wzorzec z którym dziecko się indentyfikuje. To oni są nieporównywalnie najbardziej odpowiedzialni za proces wychowawczy dziecka. Rodzice przekazują te wzorce postaw i zachowań najczęściej w sposób niezamierzony, nieświadomy. Codziennie, całym swoim życiem, każdym zachowaniem, gestem i emocjami. A dziecko chłonie to jak gąbka. Zakładanie, że wszystkie patologie w domu rozwiążę ciocia i wujek albo rozmowa jest trochę niepoważne. [quote]A nie słyszałeś o homoseksualnych parach zwierząt?[/quote] Nawet jeśli to o czym to świadczy? Wśród zwierząt istnieją również kontakty kazirodcze, kanibalizm... Znaczy że jest to normalne? Po prostu biorąc pod uwagę biologię, trzeba się naprawdę bardzo mocno starać aby dostrzec w skłonnościach homoseksualnych chociaż jeden mały element czegokolwiek normalnego i prawidłowego. [quote]Im dziecko starsze, tym trudniej znaleźć rodziców zastępczych. Z każdym rokiem te szanse maleją. Ma czekać w nieskończoność na heteroseksualnych (w Twoim mniemaniu - normalnych) rodziców?[/quote] Nie, należy zapewnić mu dobrą alternatywę. Dobrą alternatywą nie jest przekazanie dziecka osobom, które się do wychowywania dzieci nie nadają. Prawda? Rodzina homoseksualna byłaby z pewnością w stanie zapewnić dziecku dobre samopoczucie. Dotyczy to kwestii materialnych jak i emocjonalnych. Ale tylko tyle. Nie byłaby w stanie przeprowadzić socjalizacji pierwotnej, nie byłaby w stanie przygotować go do pełnienia przyszłej roli w społeczeńśtwie, nie byłaby w stanie przeprowadzić go prawidłowo przez proces wychowawczy. A to jest zbyt ważne aby móc to sobie ot tak zlekceważyć. Po prostu w świetle znanej nam wiedzy nie ma podstaw by twierdzić, że para homo da radę wychować zdrowego heteroseksualistę zdolnego do bezproblemowego założenia zdrowej rodziny i prawidłowego funkcjonowania w niej. Adopcja jest zbyt odpowiedzialną decyzją i nie ma tu miejsca na eksperymenty i przerzucanie dzieci z patologii w patologię. Dobrą alternatywą jest jak mówiłem mocne wspieranie i powiększanie liczby rodzinnych domów dziecka. Tam dzieci mają możliwość czerpania prawidłowych wzorców i elementów wychowawczych. Dodatkowo powinno sie usprawnić procesy adopcyjne, system. Można zrobić tyle dobrego (dobrego!) na rzecz dzieci z domów dziecka. A niektórzy cały czas plotą tylko o homo adopcji. Która byłaby jawną krzywdą wyrządzaną dzieciom. Powierzenie dziecka pod opiekę parze homoseksualnej byłoby decyzją nieodpowiedzialną. I nietolerancja w Polsce stanowi tu stosunkowo mały problem.
  12. efer

    Granica ?

    Więc pozwól, że zacznę od pewnego pytania wstępnego...retorycznego raczej. Czy nie wydaje Ci się, że oddając dziecko w ręce homoseksualistów odbieramy mu szansę na normalną rodzinę i prawidłowe wychowanie? A teraz kilka moich wypowiedzi: [quote]adopcja może być rozpatrywana tylko i wyłącznie pod kątem dobra dziecka. A dobro dziecka ( i tu właściwe odniesienie do tematu) niestety nie ogranicza się do miłości i zaangażowania rodziców. (...) dziecku do prawidłowego rozwoju potrzeba ojca-mężczyzny i matki-kobiety. I to nie wystarczy, bo potrzeba jeszcze prawidłowych relacji między nimi. Prawidłowej relacji męża do żony, do dziecka i na odwrót. To są wzorce które mają stać się elementem tożsamości dziecka. W ten sposób przygotowuje się ono do pełnienia przyszłej roli we własnej rodzinie. Dlatego bardzo niedobrze jest jak dziecko wychowuje się w rodzinie niepełnej gdzie poszczególnych wzorców brakuje. Jeszcze gorzej jest w przypadku rodziców homo, bo tam są przekazywane wzorce fałszywe. Po prostu w dziecku zakorzeniają się fałszywe przykłady zachowań czy postaw, fałszywe schematy. Stąd: Rodzice homo nie potrafią stworzyć prawidłowych warunków do rozwoju dziecka.[/quote] Więc jeżeli zależy Ci na dobru dziecka, a nie jedynie na upchnięciu go w byle jakim domu, to nie oddasz go w ręce homoseksualistów. Bo dzieciakom należą się warunki dobre i prawidłowe, a nie nieprawidłowe i nieco lepsze pod pewnymi względami od tych w domu dziecka. I dlatego należy tworzyć rodzinne domy dziecka. Oraz dokonać zmian w długotrwałej i skomplikowanej procedurze adopcyjnej.
  13. efer

    Granica ?

    [quote]Powtórzę pytanie: gdzie dziecku będzie lepiej - przy kochających się, homoseksualnych rodzicach, czy może w domu dziecka?[/quote] Odniosłem, wystarczy czytać dokładnie moje posty, ale mogę to zrobić jeszcze raz. Tylko co bym się niepotrzebnie nie produkował... powyższe pytanie mam odbierać w kontekście problemu adopcji dzieci przez pary homo ? Czy możliwości wychowywania dziecka przez rodzica biologicznego w rodzinie homo po rozpadzie rodziny hetero? Czy może coś jeszcze innego?
  14. efer

    Granica ?

    [quote]Dlatego wiem, ze dziecko w normalnej rodzinie homo... tak ,wiem - normalnej, bo kto decyduje o tym, ze to jest nienormalne??? zazna milosci, czulosci , zrozumienia czasem mozw wiecej niz w niejednej rodzinie hetero.[/quote] Zastanawiam się czy pełniona przez Ciebie funkcja była związana z samymi domami dziecka czy również chociaż trochę zahaczała o procesy adopcyjne? Biorąc pod uwagę swoje doświadczenie obstawiam to pierwsze ;) Mnie swego czasu wtłoczono do głowy kilka elementarnych zasad. Przy czym najważniejszą z nich jest oczywiście założenie, że adopcja może być rozpatrywana tylko i wyłącznie pod kątem dobra dziecka. A dobro dziecka ( i tu właściwe odniesienie do tematu) niestety nie ogranicza się do miłości i zaangażowania rodziców. Rodzice mogą dawać tej miłości masę, mogą wkładać kupę ciężkiej pracy w wychowanie dziecka, mogą starać się jak nikt inny...a przy braku odpowiednich elementów dziecko nie zostanie wychowane prawidłowo. Smutna i brutalna, ale niestety prawda.
  15. efer

    Granica ?

    [quote]Były to idąc Twoim tropem rodziny 'normalne'[/quote] Chyba żartujesz. Wróć do zacytowanej przez Ciebie mojej wypowiedzi i popraw swoje wnioski wyciągnięte na jej podstawie. Idąc moim tropem są to jak najbardziej rodziny nieprawidłowe. [quote]Ale mimo, że osoby te wychowywały się bez ojca - mężczyzny, były CAŁKOWICIE normalne.[/quote] Ale Tobie się oczywiście może wydawać że tego typu sytuacje nie wpłynęły i nie wpłyną negatywnie na ich psychikę oraz przyszłe życie. Wydawać :) Natomiast wiedza zdobywana przez setki lat pozwala nam bez wątpienia stwierdzić, że tego typu zaburzenia występujące w rodzinie (chociażby brak jednego rodzica) zawsze mają negatywny wpływ na psychikę i wychowanie dziecka oraz mogą skutkować w ich dorosłym życiu. Temu chcesz zaprzeczyć? [quote]Masz skądś takie konkretne dane? Bo ja mam. Ale różnią się od Twoich.[/quote] Dane o odbieraniu praw rodzicielskich rodzinom patologicznym? [quote]Jedno z niewielu sensownych spostrzeżeń w całej dyskusji. Dla mnie to już koniec tematu, bo widzę, że kolega nie tyle nie przyjmuje naszej argumentacji, co po prostu jej nie rozumie.[/quote] A to dobre :-D Chyba jednak z mojej strony padły zbyt niewygodne argumenty i kontrargumenty toteż najłatwiej jest zakończyć dyskusję zarzucając mi niezrozumienie, prawda? :) Każdą Waszą argumentację póki co obaliłem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...