Skocz do zawartości
WierzęwDuchaŚwiętego

Czy wolno katolikowi wierzyć w sny?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak należy podchodzić do snów, czy należy przypisywać im szczególne znaczenie? Czy wolno katolikowi wierzyć w sny?

Sen (ze względu, że nie wiadomo, skąd naprawdę pochodzi) nie powinien być podstawą podejmowania jakichkolwiek decyzji - nawet w przypadku bezpośredniości odbioru i nie przeczenia prawom wiary czy przykazaniom Bożym. Dlaczego? Zaufanie nieświadomości jest detronizacją rozumu ludzkiego (ks. A. Posacki) - a jedynie na rozum człowieka nie ma wpływu Szatan w swoim kuszeniu (z uwagi na wolną wolę, daną człowiekowi od Boga - jeden z dogmatów wiary). Złe może wpływać za to na emocje i sposób odbioru, zmieniając przez to właściwą interpretację - w ten sposób manipulując decyzją człowieka. Oszukując go i dając mu fałszywy obraz, aby zmylić go ze ścieżki wiary.

Ale ktoś powie, że przecież w Piśmie Świętym czytamy o snach, które pochodziły od Boga. Oczywiście tak, Biblia zawiera w sobie zarówno pozytywne, jak i negatywne oceny interpretacji snów. Przykładem może być sama Księga Syracha, w jednym miejscu przestrzegająca przed wiarą w sny, natomiast w innym mówiąca, że istnieją takie sny, które Bóg wysyła jako nawiedzenie (Syr 34,6). I tutaj trzeba wyraźnie rozdzielić te dwa podejścia, bo wcale - mimo pierwszego wrażenia - nie są sprzeczne! Stąd - przed jakim traktowaniem snów przestrzega Biblia i nauka Kościoła? I w drugą stronę - jakie traktowanie jest zgodne z dogmatami wiary (katolickiej)?

Rozpatrzmy najpierw prawidłowe pod względem wiary podejście do snu i jego interpretacji.
Zgodnie z (Dn 2, 16-23) prorok Daniel, wezwany do interpretacji snów, prosił o czas na modlitwę, jednocześnie zabiegając, by i inni modlili się za niego. Józef Egipski natomiast twierdził, że jeśli pewien sen zsyła Bóg, to i do Niego należy jego odczytanie [Rdz 40, 8]. Stąd jasnym jest, że istnieją sny, pojawiające się zgodnie z wolą Boga. I znaczenie takich snów powinno być odczytane nie za pomocą sennika, ale na skutek kontemplacji - modlitwy, w oparciu o wiarę. Co jeszcze jest tutaj ważne, warto o tym wspomnieć - to przykład każdego świętego, objawienie wobec którego zostało uznane przez Kościół. A mianowicie - sens takiego snu/wizji był przedstawiony jeśli nie wprost (na zasadzie bezpośrednich odbioru słów, jakie dokładnie we śnie padły), to w postaci przekazu, jaki odbiorca bez problemu odczytał i zrozumiał samodzielnie, w swoim wnętrzu. (np. św. Jan Bosko) Stąd - żadne senniki nie wchodzą tu w rachubę.

Według Księgi Powtórzonego Prawa, kryterium przyjęcia snu jest również fakt, czy sen zbliża do Boga, czy od niego oddala (Pwt 13, 2-4). Sen, który osłabia więź z Bogiem czy umniejsza wiarę w Jego moc, powinien być kategorycznie odrzucony - jako kuszenie i wpływ złego. Ze względów bezpieczeństwa (ukazanych wyżej) prorok Jeremiasz ostrzega: Nie zwracajcie uwagi na sny, jakie śnicie [Jr 29, 8].

Więcej w temacie Czy wolno katolikowi wierzyć w sny?
(...)
http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/05.php

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie nie trzeba, na kiego uja? Sen to sen, sajensfikszyn generalnie, ogólnie jakieś paranormalne nadprzyrodzone rzeczy tam się dzieją i uwierz mi to nie Bóg je sprawia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Znałem kiedyś pewnego księdza, który przywiązywał sporą wagę do snów. Ja do swoich nie przywiązuję, bo te które pamiętam nie mają większego sensu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A czy wolno wierzyć w Św. Mikołaja? Co to za pytanie w ogóle jest?
Sny to nic innego jak odzwierciedlenie naszych podświadomych marzeń i leków, więc w co tu niby wierzyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="..:JOKER:.."]A czy wolno wierzyć w Św. Mikołaja? Co to za pytanie w ogóle jest?
Sny to nic innego jak odzwierciedlenie naszych podświadomych marzeń i leków, więc w co tu niby wierzyć?[/quote]
Dokładnie to chciałbym napisać w temacie.

A jak ktoś sobie chce wierzyć w sny i wysnuwać jakieś wnioski z nich to jego sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy wolno katolikowi wierzyć w sny? Kościół jest raczej niechętny temu, żeby przywiązywać wagę do snów. Ale przecież nawet w Piśmie Świętym czytamy o snach, które pochodziły od Boga.

Podam Pani przykład konkretnego snu. Komuś przyśnił się nie żyjący już ojciec i nakazał mu porzucić złe życie, pójść do spowiedzi i zacząć wreszcie żyć po chrześcijańsku. Człowiek ten bardzo przejął się tym przesłaniem i rzeczywiście sen ten stał się momentem przełomowym w jego życiu.

Czy sen ten był nadprzyrodzoną ingerencją w życie tego człowieka? Osobiście sądzę, że nawet jeżeli sen ten spowodowały mechanizmy czysto naturalne (np. człowiek ten nosił w swojej podświadomości głęboki wyrzut sumienia, iż żyje nie tak, jak został wychowany), to i tak ujawniła się przez ten sen tajemnica świętych obcowania. Na pewno przez sen ten dotknęła tego człowieka miłość jego ojca - nawet jeśli się to stało drogą czysto naturalną. A dla miłości jest to rzecz zwyczajna, że swój owoc przynosi nieraz dopiero po wielu latach.

Zarazem, jak sądzę, byłoby zwyczajną przemądrzałością z góry wykluczać nadprzyrodzony charakter tego snu. Bo kto wie, może rzeczywiście to sam Bóg zezwolił owemu ojcu nawet po śmierci przyjść do swego dziecka i wyświadczyć mu tak wielkie dobro.

Przesłanie powyższego snu było ewidentnie zgodne z prawdą wiary, a zarazem nie było w nim żadnej nadinterpretacji tej prawdy. Ale opowiem Pani inny sen, też w niczym niesprzeczny z prawdą wiary, ale zawierający niedobrą nadwyżkę wskazówek, jak należy postąpić. Sen ten zdarzył się przyszłemu świętemu Albertowi Wielkiemu, w momencie, kiedy podejmował decyzję wstąpienia do zakonu.

Alberta bardzo fascynowało życie zakonne i bardzo pragnął je podjąć. Powstrzymywał go jednak lęk, czy wytrwa na tej drodze. Otóż przyśniło mu się wtedy, że został zakonnikiem i że bardzo cieszył się z tej drogi, w końcu jednak okazało się, że była to droga dla niego za trudna i musiał z zakonu wystąpić. Przebudził się z poczuciem ulgi, że to był tylko sen, ale zarazem z przekonaniem, że to sam Pan Bóg odradza mu w ten sposób wstąpienie do zakonu.

Jednak naprawdę Pan Bóg wkroczył w tę sytuację dopiero wieczorem tego samego dnia. Mianowicie poszedł Albert do kościoła na nabożeństwo i na kazaniu słyszy ni mniej ni więcej, tylko takie słowa: "Bo bywa i tak, że ktoś bardzo chciałby zostać zakonnikiem, ale dręczy go niepokój, czy zdoła wytrwać na tej drodze. A jeśli takiemu jeszcze się przyśni, że wstąpił do zakonu, ale potem musiał z niego wystąpić, weźmie to fałszywie za głos Boży i zmarnuje swoje powołanie". Nie muszę dodawać, że kazanie to przełamało wszelkie opory Alberta. Już bez żadnych wahań wstąpił do zakonu i nie tylko był dobrym zakonnikiem, ale został wielkim świętym.

Morał, jaki płynie z tej opowieści, jest jasny: Nie wolno snom oddawać tych naszych decyzji, które powinny być starannie badane przez nasz rozum i zdrowy rozsądek, a podejmowane przez naszą wolną wolę. Nawet jeśli decyzje podpowiadane przez sen nie kłócą się z prawdą wiary ani z Bożymi przykazaniami.

Natomiast co do snów, których treść jest niezgodna z nauką Bożą, należy je z miejsca i bez zastanawiania się odrzucić, nawet jeśli stoją za nimi jakieś znaki wiarogodności. "Jeśli powstanie u ciebie prorok lub wyjaśniacz snów - czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa - i zapowie znak lub cud, i spełni się znak albo cud, jak ci zapowiedział, a potem ci powie: «Chodźmy do bogów obcych - których nie znałeś - i służmy im», nie usłuchasz słów tego proroka, albo wyjaśniacza snów. Gdyż Pan, Bóg twój, doświadcza cię, chcąc poznać, czy miłujesz Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej duszy" (Pwt 13,2-4).

"Nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie" (Jr 29,8). To zdanie z Księgi Jeremiasza ma w Biblii wiele sformułowań pokrewnych. "Słyszałem - czytamy parę stron wcześniej - to, co mówią prorocy, którzy prorokują fałszywie w moim imieniu: «Miałem sen, miałem sen!» Dokądże będzie tak w sercu proroków, przepowiadających kłamliwie i przepowiadających złudy swego własnego serca? Zmierzają ku temu, by przez sny swoje, które jeden drugiemu opowiada, poszło w niepamięć moje Imię u mojego ludu. (...) Oto się zwrócę przeciw tym, którzy prorokują sny kłamliwe - wyrocznia Pana - opowiadają je i zwodzą mój lud kłamstwami i chełpliwością" (Jr 23,25-27.32).

Przypomnijmy jeszcze bardzo jednoznaczną wypowiedź Księgi Syracha:

"Mąż głupi miewa czcze i zwodnicze nadzieje,
a marzenia senne uskrzydlają bezrozumnych.
Podobny do chwytającego cień i goniącego wiatr
jest ten, kto się opiera na marzeniach sennych. (...)
Poza wypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako swoje nawiedzenie,
nie przykładaj do nich serca!
Marzenia senne bardzo wielu w błąd wprowadziły,
którzy zawierzywszy im upadli" (Syr 34,1n.6n).

Zauważmy, że w tekście powyższym znajduje się również werset: "poza wypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako swoje nawiedzenie". Osobiście nie mam wątpliwości, że to z łaski Bożej otrzymał we śnie od swojego zmarłego ojca wezwanie do nawrócenia ów człowiek, o którym wspomniałem na początku. Było to z łaski Bożej, nawet gdyby ów sen spowodowały mechanizmy czysto naturalne.

A jeśli przesłanie snu nie harmonizuje tak ewidentnie z wiarą, czy wolno nam takim snem się nie przejmować? Czy wolno z góry wykluczać, że nie pochodzi ono od Najwyższego?

Prorok Daniel, wezwany do wyjaśnienia snu, poprosił o czas na modlitwę i zabiegał o to, żeby również inni modlili się o światło dla niego (Dn 2,16-23). Również Józef Egipski bardzo jasno wiedział o tym, że skoro niektóre sny pochodzą od Boga, to również "wytłumaczenia należą do Boga" (Rdz 40,8; por. 41,16). Inaczej mówiąc, nawet jeśli jakieś sny pochodzą od Boga, to ich przesłanie należy - w wierze i modlitwie i w jedności z Kościołem - sprawdzać na jawie.

Jako przykład właściwej postawy wobec snu z przesłaniem - w tym przypadku z przesłaniem religijnym - przytoczę opis snu, jaki na dziewięć lat przed nawróceniem swojego syna, Augustyna, miała święta Monika: "Śniło się jej mianowicie, że stoi na drewnianej belce do mierzenia, a oto kroczy ku niej młodzieniec jaśniejący i uśmiecha się do niej radośnie, chociaż ona była przygnębiona i smutna. Zapytał ją, dlaczego tak się smuci i każdego dnia tyle łez wylewa. Gdy odpowiedziała, że nad zgubą moją płacze, kazał jej, żeby była spokojna i żeby przypatrzyła się uważnie: niech zobaczy, że gdzie jest ona, tam i ja jestem. Gdy spojrzała, zobaczyła, że stoję przy niej na tej samej belce. (...)

Gdy mi opowiedziała widzenie, a ja próbowałem interpretować je tak, jakoby nie powinna wątpić, że to ona kiedyś stanie się tym, czym ja byłem - odparła natychmiast, bez żadnego wahania: «Nie! On nie powiedział mi: Gdzie on, tam i ty; lecz przeciwnie: Gdzie ty, tak i on»" (Święty Augustyn, Wyznania, 3,11; tłum. Zygmunt Kubiak).

Gdyby wskutek tego snu Monika przestała się modlić o nawrócenie swojego syna, znaczyłoby to, że ulega sennym mrzonkom. Jednak ona nie tylko nadal usilnie się modliła za swego syna, ale modliła się jeszcze mocniej. Sen ten wzmocnił w niej nadzieję, że przecież w końcu Pan Jezus odnajdzie jej Augustyna. Modliła się wytrwale i cierpliwie jeszcze przez następnych dziewięć lat, jakie upłynęły od tego snu. I doczekała się nawrócenia syna. Sen okazał się ważną pomocą w jej trudnej walce o duszę syna. Dlatego wolno domyślać się, że naprawdę pochodził od Boga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:) Uwazam , ze trudno jest cos komus zakazywac lub nakazywac, a w szczegolnosci jesli idzie o jego wlasne sny.
Jak dla mnie , to wiara w sny jest kwestia wylacznie wlasnych przekonan i niezaleznych wyborow.
Innej opcji nie widze.
Ale niezaleznie od wszystkiego kazdy robi to co uwaza za stosowne , nawet wierzac w sny. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kohelet: "Jak sny pochodzą z wielu trosk, tak głupia mowa z wielu słów” (5:2)
Nasze sny pozwalają zajrzeć w unikalny sposób w podświadomość. Podświadomość to rodzaj magazynującej pamięci, która zbiera i magazynuje wszystkie przeżycia i doznania z naszego całego życia. Carl Gustav Jung wprowadził dodatkowo pojęcie nieświadomości indywidualnej o chaotycznej zawartości, która obejmuje nieakceptowane społecznie pragnienia, popędy, przeżycia czy urazy psychiczne, niedopuszczane do świadomości, ale mające znaczny wpływ na życie i zachowanie człowieka, osobiste fantazje, zapomniane skutki oddziaływania środowiska, uczucia, myśli. Zostają one zepchnięte do nieświadomości indywidualnej, ale nadal żyją i działają w niej. Wyobrażenia te są nieakceptowane przez świadomość i między innymi z tego względu nie mogą zostać uświadomione.

Próbują one pomimo tego przedostać się do świadomości. Rezultatem tych procesów mogą być marzenia senne i objawy nerwicowe (np. lęki, natręctwa, objawy konwersyjne). Jest jednak możliwa kontrola marzeń sennych, w których nasze działanie jest zgodne z naszymi oczekiwaniami, a towarzyszące mu emocje są silne i pozytywne. Aby wywołać tego rodzaju sen, należy bezpośrednio przed snem zastosować odpowiednie "programowanie snu", afirmacje polegające głównie na wizualizacji właściwych, upragnionych scen w marzeniu sennym. W przypadku katolików byłoby to nastawienie na utwierdzanie się w wierze i jej pozytywnym aspekcie. Najwyższym stopniem wtajemniczenia , dostępnym jednak tylko dla nielicznych jest zjawisko świadomego snu, w którym w czasie snu wiemy o tym, że śnimy. W snach można szukać wskazówek rozwiązania wielu życiowych problemów . Kiedy uświadomimy sobie, że sny obrazują nasze własne lęki, marzenia, oczekiwania, czy przeczucia, będziemy mogli je zastąpić pozytywnym myśleniem i pożądanymi stanami naszej psychiki. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Kika666"]Uwazam , ze trudno jest cos komus zakazywac lub nakazywac..[/quote] W kwestii snów i wierzeń to oczywiście niewątpliwa racja, natomiast w ogólnym sensie gdyby nie prawne zakazy i obawa przed surową karą, to ludzie mordowaliby się z byle powodu. Musi zatem istnieć jakiś obowiązujący każdego obywatela system prawny, który zakazuje niesprawiedliwego działania na szkodę innych. System ten chroniłby ludzi pracy przed atakami różnych szkodników społecznych, którymi są zazwyczaj wąskie grupy interesu. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ludowe przysłowie mówi "Sen mara, Bóg wiara" :) Jak zatem tłumaczyć sny, w których pojawia się Matka Boska albo Jezus?

Osobiście nie tyle wierzę w sny, co w symbolikę która się w nich pojawia. W moje indywidualne symbole, którymi moja nadświadomość informuje mnie o tym, co jeszcze do podświadomości nie dotarło. Przekłada się to na przykład na sen, w którym (od dziecka już) pojawiają się grzyby. Kiedy śnię o grzybach, najpóźniej w ciągu dwóch dni zaczynam chorować. Odkąd pamiętam. Im bardziej kolorowe grzyby i im więcej, tym poważniej się to odbija na moim zdrowiu. To jeden z wielu symboli, jakie pojawiają się w moich snach, jako niezawodne ostrzeżenia i wskazówki. Nie odczuwam żadnego poczucia winy z powodu wiary w ich znaczenie.

Nie mówię tu oczywiście o snach programowanych w procesie świadomego śnienia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie uznaję czegoś takiego jak "czy mi wolno". Nikogo nie krzywdę tym (przynajmniej tak mi się wydaje). To moja sprawa i sam poniosę konsekwencje w razie czego.

Wierzę, że jestem czymś więcej niż tylko zlepkiem biologicznych, fizyczno-chemicznych reakcji. I istnieje coś czego nie rozumiem, chcąc to poznać - sam ocenię, czy to dobre, czy złe. W końcu od tego mam sumienie. A będąc na ziemi, dając mi taką możliwość - zakładam, że ktoś chciał, abym z tego skorzystał. Mój problem - jak. I to jest w tym interesujące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś przebiegł mi drogę czarny kot, obok stała zakonnica, rzuciłem więc żartem "widziała siostra? ja dziś z domu nie wychodzę" dostałem wykład od niej o tym, że to boża opatrzność i takie tam a nie zabobony bla bla bla....
W biblii chyba coś pisze o snach, że komuś się coś przyśniło, sny bywają prorocze co jest udowodnione zresztą, więc wiara w nie w świetle prawd wyznawanych przez katolika chyba nie jest grzechem śmiertelnym!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bez przesady, a niby kto zabroni katolikowi wierzyć w sny! Kościół?
Ja nie widzę w tym nic złego, sama wierzę w sny, chociaż rzadko je pamiętam. Natomiast wiem, że jak przyśni mi się moja babcia, która już nie żyje, to stanie się coś złego i niestety zawsze się to sprawdza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sny są ponoć zobrazowaniem naszych myśli z dnia codziennego...więc, jeśli po tak długim ich kotłowaniu w głowie ---> mogą nasunąć jakieś rozwiązanie.To czemu w nie nie wierzyć? 🙂 

Problem jednak w tym, ze ludzie szybko popadają w skrajnosci.I jak juz jeden raz się uda, to potem nie ma zmiłuj...wszystko pod jedną modłę stroją.:/ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak postawione pytanie sugeruje, że osoba je zadająca nie do końca rozumie w czym rzecz. 

Sny mają symboliczne znaczenie. Na co dzień otaczamy się i mamy styczność z mnóstwem symboli, znaków, alegorii, itd W szkołach nas o tym uczą, a i my sami mamy rzeczy, które z czymś nam się kojarzą - są takim osobistym symbolem.

W procesie snu, mózg nie ma czasu "mówić pełnymi zdaniami", więc projektuje sny za pomocą symboli. Na co dzień działamy mechanicznie, nie analizujemy wielu rzeczy, mimo, że je rejestrujemy. Są w podświadomości. W czasie snu, nasza podświadomość zaczyna wypuszczać to, co zarejestrowała. I to wychodzi w czasie snów.

W dniu 9.11.2012 o 16:46, Precz z islamem! napisał:

Podam Pani przykład konkretnego snu. Komuś przyśnił się nie żyjący już ojciec i nakazał mu porzucić złe życie, pójść do spowiedzi i zacząć wreszcie żyć po chrześcijańsku. Człowiek ten bardzo przejął się tym przesłaniem i rzeczywiście sen ten stał się momentem przełomowym w jego życiu.

Czy sen ten był nadprzyrodzoną ingerencją w życie tego człowieka?

I tu widać, jak to działa. Ojciec jest symbolem nauczyciela, przewodnika. Taki nasz osobisty symbol. (dla niektórych mógłby występować w postaci np. mordercy, kata = gdyby kojarzył się człowiekowi z czymś złym) I ten ojciec nas umoralnia, pokazuje palcem co robimy źle i jak to naprawić. Czemu? Osoba śniąca musiała od jakiegoś czasu doświadczać czegoś, co mogło mieć tzw. podwójną moralność. Być może na co dzień za wiele o tym nie myślała, ale podświadomość cały czas magazynowała uczucie niepokoju, wyrzutów sumienia. Stąd wskazanie w czasie snu, ścieżki kojarzonej z moralnością (zapewne dla kogoś chrześcijaństwo mogło być w młodości ważne, wpajane, określane jako jedynie słuszna i moralnie poprawna ścieżka życia).

Nie ma w tym magii.

Nie powinniśmy się dopatrywać szatańskości, czy czegoś tam jeszcze.

 

W dniu 6.03.2019 o 21:15, Hexa napisał:

Problem jednak w tym, ze ludzie szybko popadają w skrajnosci.I jak juz jeden raz się uda, to potem nie ma zmiłuj...wszystko pod jedną modłę stroją.:/ 

To też prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...