Skocz do zawartości
Our website is made possible by displaying online advertisements to our visitors.
Maura

Kres bycia we dwoje- przyczyny Waszego rozstania

Rekomendowane odpowiedzi

Co było powodem zakończenia Waszego związku?
Czy obwiniasz się z tego powodu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj już nie pamiętam. Tamte związki i tak były niedojrzałe, nie traktowałam ich poważnie. Nigdy się nie obwiniałam, bo dzięki tym rozstaniom trafiłam na kogoś, w kim warto ulokować swoje uczucia. Jak więc mogłabym żałować czegoś, co wyszło mi na dobre? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Byłam w wielu związkach, ale takich prawdziwych miałam tylko 2. Otóż mam jakiegoś niefarta, bo za każdym razem jak kończyłam związki strasznie raniłam partnerów, gdyż za każdym lada moment każdy z nich miał mi się oświadczyć, już nawet pierścionki mieli kupione. Cóż, historia może lubi się powtarzać xD
Nigdy się za nic nie obwiniam. No chyba, że za to, że kogoś zraniłam i tyle.
Przy pierwszym poważnym związku zakończyłam wszystko, bo nie do końca ufałam osobie z którą byłam. Rzadko się kłóciliśmy , byliśmy "idealną parą" ale po co być z kimś komu się nie ufa?
Drugi związek... Na początku było pięknie, potem on zaczął pracować w innym mieście. Z chwili na chwile coraz rzadziej się widywaliśmy, on stał się pracoholikiem i praca zawsze była na pierwszym miejscu. Uczucie wygasło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wszystko było ok. za plecami poszła do mężatego z dzieckiem, potem chciała wrócić bo byłem jej potrzebny by przygotować ją do nauki przed maturą i egz zaw. (w jakiś sposób to miało miejsce, miałem słabość do niej-tak wiem głupi jestem ale mam nadzieję że z tym wyprzedziłem was) by następnie poszła do innego. nie rozmawiamy, nie widujemy się, między nami jest tylko coś takiego jak gniew

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cóż...najbardziej dotkliwym z rozstań było dla mnie rozstanie przez pojawienie sie innego typka... :/
Ta dziewczyna z ktora bylem znaczyla dla mnie wszystko...nie bylo nikogo wazniejszego od niej chociaz nie jedna osoba chciala mi to zburzyc i wmawaialy mojej drugiej polowce ze ja zdradzam, ze jaki to ja nie jestem kobieciarz. A prawda byla taka ze swiata poza niej nie widzialem. A gdy pojawil sie tamten to to dopieczetowal tylko mysli mojej dziewczyny o zerwaniu...
Mozna byloby powiedziec ze wygral lepszy ale chyba ona sama w to do konca teraz nie wierzy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
hmmm fajnie niby ok, ale jak wkracza zazdrość jego stwierdzam ze to nie ma sensu. jak wchodzi chora zazdrość to już dla mnie przesada

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam za soba kilka zwiazkow, wiec i powodow jest kilka. Alkohol, nadmierna zazdrosc, zdrada, zbyt slabe uczucie. Aaale, po co to rozpamietywac, lepiej myslec, ze to bylo i sie nie powtorzy, a nastepny bedzie tym jedynym :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po przeczytaniu posta, którego napisała Kokos przypomniało mi się o alkoholu. Też z tego powodu zrywałam. Byłam np. z jednym gościem, bardzo krótko jednak, bo pił. Na początku było fajnie, wszystko elegancko i normalnie, aż nie pokazał popisu co to on potrafi. Poszliśmy na bilard to siedział przy barze, narąbany w 4 dupy i bajerował kelnerkę. Zapomniał o moim istnieniu itp. Zresztą jak się spijał to jakiś inny człowiek w nim siedział chyba, no i miał paranoje jakieś, zwidy, itp. Nie wytrzymałam i urwałam kontakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja będąc w związku z chłopakiem, mieliśmy parę rozstań. 3 razy rozstawaliśmy się z jego winy, a z jego tłumaczeń dlaczego, tłumaczył to, że jest zbyt młody na stały związek, na ślub, itp. Później koledzy ( według mnie ) wmawiali mu, żeby jeszcze się nie angażował, żeby się wyszalał, a raz ktoś mu powiedział, że ja pisałam do kolegi "misiaczku, kochanie". Później się też dowiedziałam, że ktoś mu powiedział, że przylizałam się z jego najlepszym kolegą, co było nieprawdą. To było z jego winy.
A z mojej, to był mój błąd, bo źle zinterpretowałam jego słowa, a że i tak byłam już lekko nabuzowana, emocje wzięły górę.
I tak rozstawaliśmy się 4 razy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Nefertari"]Co było powodem zakończenia Waszego związku?[/quote] Ostatni związek zakończył się tym, iż zostałam uderzona w twarz.
[quote="Nefertari"]Czy obwiniasz się z tego powodu?[/quote] Niee!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W ostatnim związku, to była zdrada z jej strony, bo znalazła sobie "tego lepszego".
A przedostatnio to można powiedzieć, że obojgu nam ta iska zgasła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój pierwszy związek zakończył się z powodu...no właśnie...bez konkretnego powodu. Kilka lat razem i świadomość, że to nie ten, to nie człowiek do końca życia. Decyzja zerwania była przemyślana i nie pojawiła się nagle. To po prostu nie była miłość na całe życie. Nie potrzeba zdrady żeby zakończyć związek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziwne, że samych związkowych startów było przynajmniej kilka, a finiszów doczekały się zaledwie dwa. :D Jeden bez ekscytacji, na zasadzie niedozobaczenia, a drugi wieloskładnikowy z udziałem najpierw odległych osób trzecich, potem troszkę bliższych, aby ostatecznie dyplomatycznie wymierzyć siarczystego i podsumować opowieść. Do dziś wszystkie ekscesy wspominam z entuzjazmem. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="[url=http://scypion.pl/memberlist.php?mode=viewprofile&u=2134]Maura[/url]"][post]135640[/post] Co było powodem zakończenia Waszego związku?
Czy obwiniasz się z tego powodu?[/quote]
Powodem zakończenia związku może być na przykład brak środków utrzymania spowodowany utratą pracy, ekstremalnie długi czas pracy, nieleczone z braku środków choroby i w rezultacie-śmierć, alkoholizm i narkomania, eksmisje na bruk, bezdomność, wyjazd na zachód w poszukiwaniu zatrudnienia, czyli emigracja za chlebem.W USA rozpadają się całe rodziny, bo trzeba wyjeżdżać za pracą do innego stanu. Miliony ludzi starych żyje i umiera w samotności, bo więzi rodzinne rozpadły się już dawno z tych samych powodów (kapitalizm).Zjawisko samotności, a przez to i ryzyko przedwczesnej śmierci samotnych, jest coraz dotkliwsze. Wpływ na to ma atomizacja społeczeństwa, zanik więzi, kłopoty z nawiązywaniem przyjaźni w „realu” i kult kariery. Badacze przewidują, że w 2020 roku będziemy mieli do czynienia z epidemią samotności, która zdziesiątkuje „starsze, zmęczone i nikomu niepotrzebne warstwy społeczne”.
  • Dziękuje 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zazwyczaj powodem było gasnące uczucie. Coś co było długotrwałe i mimo starań nie potrafiło w nas już urosnąć na nowo. W takich momentach najlepiej jest się rozstać. No i mimo przyzwyczajenia i strachu przed zakończeniem pewnego etapu nie powinniśmy tego przedłużać. Często takim oszukiwaniem się można zrobić sobie większą krzywdę. Zwłaszcza, że każdy koniec jest nowym początkiem. Jest tak z każdym etapem naszego życia. Zmian nie można się bać, przeczytałam o tym nawet w tym artykule: http://www.kobiety.pl/lifestyle/koniec-czyli-nowy-poczatek Warto poczytać bo daje do myślenia, mnie pomogło spojrzeć na to z innej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczrze mowiac ,to zawsze podejmowanie jakichkolwiek decyzji dotyczacych  ew zakonczenia istniejacego zwiazku ,sa dzialaniami bardzo bardzo trudnymi. Takie psychioczne rozdroze powoduje, ze  wszystkiego doslownie sie boimy, a i watpliwosci mamy mnostwo.  Z reguly jest tak , ze nasze serce ,,mowi,,  o zalu  i bolu  za utracona miloscia , natomiast umysl   jest troche taki wyrachowany , bo koduje w nas strach i podsyca go obawami o rozne sprawy egzystencjonalne i materialne , w tym rowniez o presje np otoczenia czy rodziny. I tu jest ta kotlowanina czarnych scenariuszy i mysli ,ktore bardzo utrudniaja wtedy w podjeciu ostatecznej decyzji .Osoba ktora jest pod tzw sciana, potrzebuje naprawde czasu by uporzadkowac przede wszystkim swoje rozedrgane mysli i musi to zrobic naprawde sama bez ingerencji i doradztwa osob trzecich. Wtedy gdy bedzie wewnetrznie przekonana , ze innej drogi nie ma  jej decyzja bedzie  wlasciwa i ostateczna. Osoby ktore sa zmuszone podejmowac takie drastyczne decyzje naprawde cierpia , choc pragna uwolnienioa to nie zawszsze moga to zrobic z wielu powodow i dlatego sprawiaja wrazenie niezdecydowanych na zmiany w swoim zyciu. Jednym slowem  ,umysl  co innego, a serce tez co innego i ta szamotanina jest jedyna przeszkoda by dpokonac decyzja  zmian w zyciu i oddychac  zdrowym powietrzem.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadne zakończenie związku nie służy niczemu dobremu, zawsze ktoś przy tym cierpi,ale różne bywają powody rozstania : zdrada, nieodpowiedzialność, pijaństwo, używki. Jeśli ktoś wybiera jedną z tych opcji, związek nie ma prawa istnieć, a zwłaszcza jeśli daje się szansę - jedną ,drugą a nawet  trzecią. Jesteśmy na tyle dorośli,że każdy odpowiada za swoje czyny i nie ma tłumaczenia typu - to było ostatni raz,poprawię się itp . Z własnego doświadczenia wiem,że to nic nie daje, osoba będąca na odwyku dwa razy nic w swoim życiu nie zmieniła,a było coraz gorzej,aż doszło do najgorszego - zabójstwa - notabene do dzisiaj nie ma sprawcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zrób konto jeszcze dziś!