Skocz do zawartości
Qmac

Wycieczki Szkolne

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
[center][b][color=skyblue]Kto z was lubi a kto nie lubi wycieczek szkolnych?
Jaką wycieczkę najbardziej zapamiętaliście ?
I w której klasie ona była ?

Piliście coś na niej ? :drink: [/color]
[/b]
[/center]
Edytowane przez Gość

LECH

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
baaardzo lubie takie wycieczki :P ale ostatnia była w 3 gimnazjum tak na dłuzej niz 3 dni :P
byłam nad mozem :) był ubaw jak zawsze rano pobudka i bieganie ;) starałam sie jak najczescie z tego migac :P biegałam wieczoram :P
hmm.. szkolnej wycieczki takiej nie miałam by była najlepsza, ktora bym zapamietała :P i na takich to ja piłam tylko w 3 gim wódke z kolezankami hehe :P
bardziej mi utkneły te wycieczki z przyjaciolmi prywatnie :P

~~$^^..:: uwierz w miłość a poznasz co to ból::..^^$~~



http://s8.metaldamage.onet.pl/c.php?uid=151024

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Uwielbiam... te akcje chłopaków jak się upijali (od 4 klasy podstawówki byli z %%).
Na każdej było suuper.
Pierwsza była w 2 klasie podstawówki..., więc byłam już na hm... 5 :mrgreen:

Najbardziej zapamiętałam zeszłoroczny obóz w wakacje ze szkoły... :aloha: :aloha:
Było świetnie...., a najlepsze były akcje 'zawias' 8-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
aaa kocham wycieczki szkolne! xD szczegolnie jak przepadaja niechciane lekcje hihi
Na takich wycieczkach przewaznie cos sie dzieje (np. jak ktos ma chorobe lokomocyjna i nie wezmie lekow), bywaja tez nudne ale zawsze mozna znalezc jakies plusy.
Zauwazylam taki zwyczaj ze podczas wyjazdu, zawsze zahaczmy o McDonald xD U Was tez tak jest?
Ach... a nastepnego dnia jest wymowka, ze sie bylo na wycieczce! :mrgreen:
A co do picia to raczej nie pijemy... :mrgreen:

Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja tam pamiętam zazwyczaj te, które trwały więcej niż 2 dni, ale jednej miło nie wspominam.
Może dlatego, że nie była to wycieczka klasowa, ale szkolna i oprócz mnie i siostry nikogo tam nie znałam, więc czułam się nieco niepewnie, szczególnie, że jako pierwszoklasistka nie chciałam się narzucać starszym rocznikom.
Ale najbardziej chyba z wycieczek zapamiętałam wieczorne wypady na plaże, kiedy byliśmy nad morzem z klasą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie lubię, bo mam obecnie 'wyłamki' w klasie, przez co trudno się gdzieś ruszyć...
obecnie jest mała możliwość wycieczek.
Ale pamiętam te z okresu podstawówki i gimnazjum.
zawsze były akcje w autokarach.
ale specjalnie za nimi nie przepadam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie przepadam za wycieczkami, jedynie jakieś fajne jak trochę dalej, bo jak jechać 100 km to po co marnować czas. Szkoda czasu na te mare kilometrów...
Fajne są jak dużo fajnych ludzi jedzie... Tyle powiem...

[img]http://iv.pl/images/16979701038601218930.png[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[i]Przeniosłam do odpowiedniego działu.[/i]

Wycieczki klasowe bardzo dobrze spajają ze sobą klasę - nie lekcje, nie przerwy, tylko własnie wycieczki.

Najfajniejsze są te dwu-,trzydniowe :-) No i czas wolny :-D Chociaż ja najlepiej wspominam jazde autokarem, kiedy pieprzyło się głupoty, tańczyło przy dennych piosenkach czy bawiło się w pytanie czy wyzwanie :-D

O dziwo - zawsze się świetnie bawiłam na wycieczkach bez alkoholu ;-)

Przypomiała mi się taka jedna sytuacja: wycieczka do Zakopanego na dwa dni, klasa pierwsza gimnazjum. Już był czas pakowania ciuchów i zbierania majdanku z pokoju. Ja z kumpelką już wszystko pozałatwiałam i popakowałam, więc zajęłyśmy się relaksem przy telewizorze, w korym to leciały Pokemony. Tak zawzięcie oglądałyśmy, że wleciał do naszego pokoju gazda z lamentem, że cąła wycieczka czeka. "Co wy robita tak długo?" - i spojrzał w stronę ekranu. Zamurowało go na widok tych Pikachu i Bulbasaurów w TV... :-)

Miau - to fakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ajj wycieczki :) coś wspaniałego :)
chyba jabrdziej zapamiętałam 2 wycieczki
w 6 klasie podstawowki do Zakopanego.... :D bardzo mile towrzystwo :D a zwlasza chlopakow :D :) i
w 2 klasie gim do Wawy :D cala nasza klasa jechala :) i te rozmowy w pokoju naszym (4 dziewczyn) jak przychodzili wszyscy chlopacy z klasy czyli 18 osob :D lacznie 24 :D osoby w malym pokoju.. i te nocne wypady do lasku przy domkach hehhe:D

Nie no zawsze jest coś ciekawego:) Nigdy nie piłam nic na wycieczkach.. ale pamietam jak własnie w Zakopanym nauczycielki sie schlały to był dopiero odlot :D:D

W Skrawku Mej Czerwieni... ;*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W czasie mojej edukacji miałem wielkie nieszczęście trafić za wychowawców osoby nie uznające wycieczek szkolnych, biwaków itd. W podstawówce byliśmy może kilka razy na teatrzykach (np "Złota kaczka") i na tym repertuar wyjazdów się kończył... W liceum moja klasa usłyszała z ust wychowawczyni następujący tekst: "Chcecie jeździć - proszę bardzo, ale beze mnie". Hmmm cóż było robić. Ci bardziej zaradni i chętni na wyjazdy dołączali do innych klas, reszta posłusznie siedziała na pupach i grzała szkolne ławy podczas gdy inni bawili się w Czechach, Tatrach itd... Ja nie chciałem siedzieć bezczynnie i ze znajomymi organizowaliśmy biwaki w domkach letniskowych. Super sprawa, polecam wszystkim taki rodzaj wycieczek/imprez. Mieliśmy blisko rzekę, basen, plażę, boisko do siatkówki itd, więc każdy mógł znaleźć cos dla siebie. Alkohol oczywiście był, ale nie pamiętam takiego chamstwa, które obecnie reprezentują młodzi ludzie będący "pod wpływem"... Chodziliśmy podcięci, ale to działało na nas bardzo pozytywnie, żartowaliśmy i bawilismy się na całego. Pewnej nocy obudziłem się z kilkoma osobami (także dziewczynami lol) w moim domku, ale nikt z nich nie wiedział kiedy i jak sie do niego dostał :D Pamiętam nawet krótkotrwałą xywkę, którą mi nadano - Wodnik Szuwarek :D Mój dzień zaczxynał się od porannej kąpieli w rzece (ach ta zmina woda !!! :D ) a potem non stop basen itd. Przyzwyczajenia zostały, ale dziwna xywa pozostała wspomnieniem.
W szkole wyższej nie było raczej czasu na wycieczki - chyba, że wieczorne wyskoki do pubu :D
Podsumowując - biwaki to jedyne imprezy szkolne godne odnotowania. Gdyby nie własna inicjatywa wspomnienia z LO byłyby nadzwyczaj smutne. Powiedzenie "Szkoła bawi i uczy" nabiera innego znaczenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja miałem nieszczęście chodzić do klasy gdzie byli synkowie lekarzy i córeczki prawników. Wycha chciała lizac tyłki rodzicom i wymyślała np wycieczkę do Zakopca 600 zł na 3 dni :O Ja i kilka osób było z tej klasy średniej się wyłamywało i nie jechało bo za 1/5 tej kasy a nawet mniej robiliśmy o wiele ciekawsze rzeczy. Ale wyvhowawczyni pod groźbą obnżenia sprawowania kazala isc w tym czasie co wycieczka isc do szkoly "bo psujemy zabawe innym" Olewalismy to i jechalismy nad jezioro :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj uwielbiam szkolne wycieczki ;-) Zawsze sa jakies przygody, wtopy no i niesamowite wrazenia :-P Najbardziej zapamietalam dwie wycieczki ;-) jedna w 2 klasie gimnazjum. do osrodka wypoczynkowego w ''dzikim lesie'' :-D smiesznie bylo... zwlaszcza jak nauczycielki nie zorientowaly sie ze kumple byli wstawieni i w ich domku wyprawiali cyrki :lol: ale pozniej sie dowiedzialy i byla niezla chaja :-P wtedy nie piłam nic oprócz kilku łyków piwa ;-) A kolejna wycieczka to była w 2 klasie liceum do Zamościa :-P nocowaliśmy w bursie, a traf chciał że w pokoju obok mieszkali ''goscinni kolesie" ktorzy z tam nocowali, a w dzien chodzili do pobliskiej szkoly :lol: oh co to byla za znajomosc :-D to tam pierwszy raz mnie ''rozpili'' spiewajac piosenke ,,A kto sie w styczniu urodzil..." hehe a pozniej ich opiekunka wtargnela do pokoju :lol: Wieczorem na miescie myslelismy jak przemycic do bursy alkohol ;-) Zepsulysmy im czajnik :-D i razem przy dzwiekach gitary spedzilismy mile chwile :lol: :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
odkopuje starszy temat.. :D
ale tematyka dotyczaca własnie mojego obecnego toku myslowego..
a wiec wycieczki szkolne lubie.. można sie po wydurniać z klasa i w ogóle. zgodnie z tematem utkwiła mi w głowie wycieczka 4 dniowa do zakopca w 3 gim. przee było.. duzo nie pamietam po w połowie 2 dnia mi sie film urwał.. patologia :D.
ale to nie zwiazane z moimi myslami.. mamy teraz organizowana 9 dniowa wycieczke po polsce Kraków- Opołe- Zielona Góra (2dni)- Poznań (2dni)- Warszawa (2 dni) - Łódż- i powrót do Krakowa..
cos tam mamy zwiedzac ale wydajemi sie ze wiekszosc czasu spedzimy w autokarze.. dlatego zastanawiam sie czy w ogóle jechać. w autokarze nic fajnego nie wymyślimy total nudy a nocek w hotelach mamy tylko 5. a 3 w autokarze bo w drodze. dlatego chciałam was spytać co wy o takiej wycieczce myślicie..?

(nie chciałam zakładać nowego tematu bo to bez sensu)
Edytowane przez Gość

Together we could go to where there ain't no more pain.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="Diankaa"]a 3 w autokarze bo w drodze. dlatego chciałam was spytać co wy o takiej wycieczce myślicie..? [/quote] tak szczerze?
gdzieś mam takie wycieczki, gdzie więcej czasu spędzam w autokarze.
druga sprawa, że przerąbanie się śpi w takim środku transportu <:
mi by się nie chciało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zazdroszczę Wam, nam zawsze mówili że nigdzie nie pojedziemy, bo jesteśmy nie grzeczni..nawet jak przez miesiąc nie było żadnych wygłupów to wmawiali nam, że się nie nadajemy. I tak, odkąd skończyłem zerówkę nie jeździłem na wycieczki, przepraszam, było kino, muzeum, i teatr..i jeszcze jakieś wyjścia do kościoła..rarytasik :)

Ohh..właśnie sobie przypomniałem, miałem wycieczkę na Hel (mieszkam w Gdańsku), z klasą w 6 podstawówce :D Oj, fajnie było..co prawda nie piliśmy alkoholu, ale byliśmy zżytą klasą :) Do teraz takiej nie mam..:/

[url=http://www.scypion.pl/forum/viewtopic.php?t=5985][img]http://images26.fotosik.pl/276/9b1248dac38bcb0b.png[/img] [b]Pisz? poprawnie po polsku![/b][/url]

[img]http://img131.imageshack.us/img131/4254/doctorey1.gif[/img]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja na wycieczki jeździłem, tylko by się napić i zintegrować z klasą .Reszta rzeczy jak zwiedzanie ,spanie mnie mało obchodziła :-P

"Gdy się urodziłem ,Diabeł krzyknął kurw.. konkurencja .."



CHCESZ POGADAĆ PISZ !!

legrezz.pl

Anonymous



[b] Co się gapisz ?? Uważaj bo [u]Niedotykalna[/u] cię zje ....[/b]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Paradoksalnie najlepiej bawiłam się w szkole elitarno - prywatnej, gdzie dzieci za dnia grzecznie przywdziewały mundurki, a na twarzy wyrazy cnotliwości i zainteresowania szeroko pojętym wszechświatem. Po to, by wieczorem palić zioło, umawiać się na szybki numerek i korzystać z życia całymi [i]pięściami[/i]. Obrazek niemal jak z amerykańskich filmów, przerysowany do głębi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szczerze? nigdy nie przepadałam za owymi. Byłam i w sumie było miło, ale koleżanki eh... Dawały wiele do życzenia. Nie byłam osobą, która by to się przyjaźniła i gadała z wszystkimi. Byłam dla wszystkich albo obojętna albo nienawidzona. Dzieci w okresie dojrzewania są nad wyraz wredne. Nawet jak na owej wycieczce to nie ja byłam "kozłem ofiarnym" to zawsze owych osóbek było mi szkoda i źle się czułam na takich wycieczkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[quote="[url=http://scypion.pl/memberlist.php?mode=viewprofile&u=9415]QueenPumpkin[/url]"][post]194494[/post] Dzieci w okresie dojrzewania są nad wyraz wredne. Nawet jak na owej wycieczce to nie ja byłam "kozłem ofiarnym" to zawsze owych osóbek było mi szkoda i źle się czułam na takich wycieczkach.[/quote] Może to trochę przez młodzieńczą spontaniczność? Wiele się mówi, rani się innych nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero jak inny skrzywdzi to dociera w taki sposób, że jesteśmy na niego źli i zastanawiamy się "jak on tak mógł". Podczas, gdy odpłaca się tym samym, co my moment wcześniej. :P Z perspektywy to nieco komiczne, ale wtedy emocje i wrażenia są bardzo ważne i nazbyt wyraźne. A co może gorsze - wszelkie te wahania nastrojów i opinia w towarzystwie wpływają na ukształtowanie człowieka dorosłego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...