Skocz do zawartości

Regi

Members
  • Zawartość

    844
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Converted

  • AOL
    2813270
  • LOCATION
    Kielce
  1. Regi

    Aktualnie czytam...

    Ostatnimi czasy moje dwie wielkie pasje czytelnicze to: 1. Analizatornie, czyli miejsce, gdzie bierze się beznadziejne opowiadania i sprawia się, że są znośne. Bynajmniej nie przez zmianę treści czy korektę błędów, a przez miażdżące opisy analizatorów/analizatorek :D Najlepszą wg. mnie jest Przyczajona Logika, Ukryty Słownik (http://przyczajona-logika.blogspot.com/) 2. Fanfiki z fandomu HP. To po prostu niesamowite, jak można ukazać znanych bohaterów w nieznanych sytuacjach. Opowiadania czytam głównie na forum Mirrel (http://forum.mirriel.net/index.php) [to chyba nie reklama, skoro nasze forum i Mirrel mają kompletnie inny profil] Te, które śledzę aktualnie to: "Co się stało z Sally Anną Perks" - czyli opowiadanie kryminalne zrodzone ze zwykłego przeoczenia autorki oryginału :D A mianowicie chodzi o to przeoczenie: [quote]„Pozostało ich już niewielu. Moon... Nott... Parkinson... potem para bliźniaczek, Patil i Patil... potem Perks Sally Anna... aż w końcu... - Potter Harry!” [JK Rowling, Harry Potter i Kamień Filozowiczny, rozdział 7] „Dziesięć minut później profesor Flitwick zawołał: - Parkinson Pansy... Patil Padma... Patil Parvati... Potter Harry.” [JK Rowling, Harry Potter i Zakon Feniksa, ro zdział 31] [i]W jakiś sposób pomiędzy wrześniem 1991 roku a wiosną 1996, Sally Anna Perks opuściła Hogwart. Może zrezygnowała sama, może zachorowała. Może umarła. A może po prostu zniknęła[/i][/quote] -"Nec plus ultra" - Opowiadanie zaczyna się po drugiej wojnie z Voldemortem, a jego akcja toczy się... przed pierwszą wojną. Wypadek związany ze zmieniaczem czasu cofa Hermionę daleko w przeszłość. Dziewczyna w poszukiwaniu pomocy idzie do Hogwartu, gdzie Albus Dumbledore pozwala jej zostać. I tak oto nasza bohaterka trafia w towarzystwo przyszłych śmierciożerców, którzy jednak nadal są niewinnymi dziećmi i nie popełnili strasznych czynów. Jednak nie można ingerować w przeszłość, nawet mając jak najlepsze intencje. Czy Hermiona to wytrzyma? I co najważniejsze... - "Czy świat to wytrzyma?" - fanfik humorystyczno-przygodowy, który zaskakuje pomysłem i fabułą. Co by było gdyby Petunia i Severus weszli w komitywę? Dzięki Petunii Snape zostaje zmuszony do poznania mugolskiego świata. A Petunia - magicznego, co kończy się na tym, że trafia do Hogwartu. Czy świat to wytrzyma? :D Zobaczymy ;)
  2. Ah, klasyki, bardzo dobry gust! :D I najpewniej pozostanie to hitem Scypiona, bo żadnej wiadomości nie dostałem jak na razie ;) A wrzucać tylko swoje własne typy raczej średnio wypada... Ale czas mamy do 21, więc się zobaczy ;)
  3. Można by, bo w sumie to był całkiem dobry pomysł (mimo faktu, że byłem wtedy zbyt mało ogarnięty, żeby odkryć jak tam się coś dodaje :P) ale ten w sumie ten temat też może zostać jak na razie, zwłaszcza, że lista i tak będzie dynamiczna a ten plebiscyt jednorazowy ;)
  4. Niewiele tu do tłumaczenia ;) Wystarczy zadać sobie pytanie: Jaka jest wg. mnie najlepsza piosenka jaka kiedykolwiek powstała? Nie liczy się kto to śpiewa, jaki to gatunek ani z którego jest roku. Zasady są proste. Macie tydzień (tj. do 23.08.2012 do godz. 21) żeby wysłać mi propozycje maksymalnie 3 piosenek na priva (możecie też 1 lub dwie, 3 to górny limit ;) Po tym czasie stworzę ankietę, na której znajdą się piosenki, które otrzymały przynajmniej dwa głosy (gdy stanie się tak, że żadna, bądź bardzo niewiele piosenek spełni ten warunek, lista zostanie stworzona ze wszystkich nadesłanych propozycji. Po założeniu ankiety będziecie mieli tydzień aby zagłosować. Jest jeszcze jedna opcja. Jeżeli uznacie, że jakaś piosenka jest naprawdę świetna, ale z różnych powodów może zostać pominięta, napiszcie jej tytuł i autora w tym temacie (możecie też wkleić filmik z YT). A nuż stanie się hitem Scypiona? A więc, nie przedłużając, dowiedzmy się jaka jest najlepsza piosenka wszech czasów wg. użytkowników Scypiona!
  5. [center][b]Rozdział 11[/b][/center] Noname zmierzał ku najwyższej komnacie wieży, odprowadzony przez niezbyt przyjazne spojrzenia wielu kobiet i mężczyzn. Wiele z tych osób znał i kiedyś się nawet z nimi przyjaźnił. Stare dzieje. - Daleko jeszcze? – spytała się Puszka. -A nie mówiłam, że jestem brzydka? O nie! Stawiam was wszystkich wielkim niebezpieczeństwie! Moja brzydota wzbudza agresję! – histeryzowała Lucy Hannock. - Chcę do domu! – wtrącił swoje nikomu niepotrzebne trzy grosze binoleq. - Zamknąć się! – warknął Noname. – Cholera jasna, to nie wieża, to pieprzony labirynt! I tak było w istocie. - Wiem, narratorze! Ej! Ty rób swoje a ja swoje! A więc… Wieża wydawała się o wiele mniejsza z zewnątrz, jednak okazała się być małą twierdzą z wieloma korytarzami, komnatami i schodami. - Jasny gwint, po raz czwarty przechodzimy obok tej pieprzonej ściany! – warknął Noname. - To niemożliwe… – usłyszeli nagle za sobą zduszony okrzyk. Odwrócili się i zobaczyli wysoką, chudą postać, której bladość niemal raziła, a długie, rude włosy wyglądały jakby miały zaraz strzelić jęzorami ognia. - Mój boże… Bielu! – wrzasnął Noname. - We własnej osobie! – stwierdził radośnie dziwny człowiek, zwany Bielu. - Ahh, ty stary pierdoło! Kopę lat! A, poznaj moich kompanów. To jest Puszka. - Przykro mi, ale mam wyższe standardy – stwierdziła Puszka zapobiegawczo. - A to Lucy Hannock. - Przykro mi, ale mam niższe standardy – odparła Lucy rzucając strachliwe spojrzenie na Biela - Tja… A to binoleq, ale nie przyzwyczajaj się do niego… - Czemu? – spytał się rudowłosy, patrząc na przerażonego stracha na wróble. - Przy najbliższej okazji wrzucę go do kominka – szepnął na ucho Noname dawnemu kompanowi. – A teraz moi mili, pozwólcie, że wam przedstawię mojego starego przyjaciela, Biela, pierwszego rudego wampira w historii! - WAMPIRA?! – wrzasnęła cała trójka jednocześnie. - Mam nadzieję, że nie trawisz aluminium? – powiedziała Puszka. - A co to jest wampir? – spytał się strach na wróble. - Phi, i tak jestem za brzydka, żeby mnie ugryzł… - stwierdziła Lucy. - Nie no, przesadzasz – odparł wampir. - PRZESTAŃ MI PRAWIĆ KOMPLEMENTY! – ryknęła na całe gardło Hannock. - Widzę, że miałeś ciężką podróż, Deviancie – szepnął Bielu przyjacielowi. - Jak widać. Aha, już nie jestem Deviant. Teraz zwę się Noname. - Ehh… Zawsze miałeś niskie poczucie własnej wartości… - powiedział wampir pocieszająco klepiąc Noname’a po ramieniu. - Że co proszę?! - Nie, nic mój drogi. W każdym bądź razie zdradź mi, czego do szukasz? - Madrava. Ale kiepsko mi idzie. - Co?! Przecież to prosto przez tą ścianę! – powiedział Bielu wskazując na ścianę, obok której stali. - Yyy… - obawiam się, że nie rozumiem… - Madrav jest iluzjonistą, nie pamiętasz? Przecież nie zostawił by wejścia do swojej komnaty ot tak, na widoku! - No dobra, ja miałem życie, którego nie spędziłem na próbie zapamiętania jego wszystkich profesji…– stwierdził Noname lekko obrażonym tonem i pewnym krokiem ruszył w stronę ściany, po czym z hukiem się od niej odbił. -Trochę bardziej w lewo… - stwierdził wampir, po czym sam wsiąknął w ścianę.
  6. Ten kto oglądał, niech obejrzy jeszcze raz, ten kto nie... No cóż... Niech spuści głowę ze wstydu i czyta dalej ;) Seria A Very Potter... jest fanowską parodią Harrego Pottera i o mój boże jest genialna. Stworzona przez zespół StarKid niemal od razu stała się hitem. Żarty był świetne, postacie były genialne, piosenki chwytliwe i zabawne, gra aktorska na naprawdę wysokim poziomie a fabuła pokręcona i często zaskakująca. [center][b]A Very Potter Musical[/b][/center] Od tego wszystko się zaczęło... Harry Potter (w tej roli znany skądinąd Darren Criss) uczęszcza na drugi rok w Hogwarcie. Okazuje się, że w szkole zmienione zostałt zasady Pucharu Domów tak by przypominały Turniej Trójmagiczny. Ponadto z profesorem Quirrellem ewidentnie jest coś nie tak. [youtube2]SKjNtLUavR0[/youtube2] Wszystkie części pierwszej części dostępne są na YT na koncie użytkownika nacpla [center][b]A Very Potter Sequel[/b][/center] Po ogromnym sukcesie pierwszej części, kwestią czasu było zrobienie sequela. Fabuła zaczyna się zaraz po wydarzeniach z pierwszej części. Śmierciożercy spotykają się w domu Lucjusza Malfoya. Ich sytuacja nie jest najlepsza, ale właściciel domu ma plan. Dzięki zmieniaczowi czasu cofają się w czasie do momentu, gdy Harry Potter dopiero idzie do Hogwartu z zamiarem zniszczenia go. Jakby tego było mało, groźny przestępca, Syriusz Black, ucieka z Azkabanu. W ramach ochrony ministerstwo przysyła Dolores Umbridge... Sequel jest znacznie większy i bardziej pokręcony od poprzednika. Fabuła jest bardziej skomplikowana i zawiera wiele zwrotów akcji (zwłaszcza ten, z Draco Malfoyem - kto dotrwa do tego momentu, zrozumie o co chodzi :) Ponadto pojawia się wiele postaci, których nie było w pierwszej części. O ile AVPM był genialny, to AVPS jest nawet ponad to! [youtube2]6MgGZsLsH5U[/youtube2] Wszystkie części drugiej części znajdują się na koncie użytkownika Ayamari [center][b]A Very Potter Senior Year[/b][/center] Niedawno na kanale YT StarKidPotter pojawił się taki oto film: [youtube2]IPyJCyrqPsE[/youtube2] Can't wait for it :D A wy tymczasem idźcie obejrzeć dwie pierwsze części ;)
  7. Vide niejaki Regi, który raz jest a raz go nie ma :P 11 skończony, wrzucę jutro (tzw. napad wieczornego wena) :D
  8. I'll try my best, ale wymiana 99% bohaterów może być trudna, ponieważ: a)ciężko, żeby wszyscy dostali nagle zawału serca b)nie znam was zbyt dobrze <jeszcze?> ;p
  9. [center][b]Rozdział X[/b][/center] Śmierć nadeszła szybko i po cichu, zakradając się ciemną ścieżką pośród drzew Sport Forest. Nazwa ta nie wzięła się znikąd. Trzeba było mieć naprawdę dobrą kondycję, żeby wyjść z niego żywym. Trójka drabów o zakazanych mordach zagrodziła drogę wątłej postaci, której najbardziej charakterystyczną cechą, była grzywka. - Nie masz dokąd uciec – stwierdził jeden z napastników. - Wy wcale nie jesteście w lepszej pozycji – odparł tajemniczy podróżnik. -Ty patrzcie jaki mądrala! Oddaj wszystko co masz przy sobie a postaramy się, by twoja śmierć była szybka i w miarę możliwości bezbolesna – odparł drugi drab, głosem, jakby od co najmniej roku był na potężnym kacu. - Musicie być aż tak stereotypowi? – załamał się zaatakowany. – Już nawet ja potrafię lepiej! – stwierdził, po czym powiedział ciężkim, nieco zachrypniętym szeptem: - Wasza śmierć będzie szybka, ale co do jej bezbolesności mam pewne wątpliwości… He He He… -Ha! Ciekawe cóż takiego nam możesz zrobić?! – wrzasną trzeci bandyta, starając się ugodzić napotkanego człowieka zatrutym żądłem zjadliwej ironii. - Ja w sumie nic. Ale za wami stoi potężny ognisty demon, a on ma trochę większe możliwości niż ja. - I co, myślisz, że damy się nabrać. - Stereotypy – podróżny przewrócił oczami i przyłożył rękę do czoła, osłaniając grzywkę. Na krótką chwilę Sport Forest wypełnił potężny blask, wrzask palących się żywcem ludzi i nieprzyjemna woń ich ciał. I wszystko umilkło. Demon popatrzył się na zwęglone ciała i powiedział: - Mmm… Pieczyste! Mówiłem FOX, że znajdziemy tu coś do jedzenia! FOX skrzywił się z niesmakiem. - Myślałem, że miałeś na myśli coś innego. - Nie chcesz, nie jedz. Więcej dla mnie – stwierdził demon i oblizał swoje płomienne usta swoim nie mniej płomiennym jęzorem. - Ja chyba pójdę poszukać borówek. Albo mamuta - stwierdził FOX i dał nura między drzewa. Nie znalazł ani borówek, ani mamuta. A niedźwiedź nie wyglądał, jakby chciał zostać czyjąś kolacją.
  10. Od Autora: Regularność pojawiania się kolejnych rozdziałów to kwestia dość śliska (za dwa miesiące matura), ale postaram się nie robić znowu prawie jedenastomiesięcznych przerw ;) A teraz zapraszam na ciąg dalszy (z którego, dodam nieskromnie, jestem o dziwo sam całkiem zadowolony;) A i małe wyjaśnienie: Ogień Prawdy była dawną użytkowniczką forum, dlatego używam tutaj wobec tej postaci formy żeńskiej. [center][b]Rozdział 9[/b][/center] FOX studiował mapę przy świetle ogniska, próbując cokolwiek z niej odczytać. Po chwili otulił się kocem i przysunął się bliżej ognia. Noce bywają chłodne o tej porze roku. Jednak to był błąd. FOX w skupieniu oglądał dziwne plątaniny linii, kolorowych plan i małych znaczków, kiedy poczuł na twarzy przyjemne ciepło. Coś tu śmierdziało, ale wędrownik nie wiedział jeszcze co. - KHE KHE KHE! – rozległ się nieprzyjemny, zachrypiały śmiech. - I co się cieszysz zarazo – warknął FOX w stronę Ognia Prawdy, przywiązanej do drzewa w bezpiecznej odległości od niego. I wtedy to zawuażył… - CHOLERA! – wrzasnął odrzucając od siebie mapę, która zajęła się ogniem. - A mówili mi, żebym nie uciekał z zajęć BHP… - mruknął posępnie. I teraz dopiero skojarzył pewne fakty. I już wiedział co tu śmierdziało. - MOJA GRZYWKA! – wrzasnął panicznie, i szybko podbiegł do tobołka i wyjął z niego niewielkie lusterko. Szybko ocenił straty. Uff… nie było tak źle. Jednak zdołał zauważyć niewielką nierówność. Po jego policzku spłynęła pojedyncza, perlista łza. - KHE KHE KHE! – zaśmiał się Ogień Prawdy. - Bardzo śmieszne, poczwaro jedna! – wrzasnął FOX, odwracając się w stronę stworzenia… Na jego twarzy odmalowało się przerażenie. O nie… Przegryzła smycz… Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, a warto wspomnieć, że spojrzenie Ognia Prawdy nie było najprzyjemniejsze… - KHE KHE HEEEEEEEEE! – potężny wrzask rozniósł się po lesie. I tak oto rozpoczęła się wielka gonitwa wokół ogniska, która co prawda nie przeszła do historii, ale potrafiła sprawć niezły ubaw postronnemu obserwatorowi. - Chodź, no chodź do mnie mój ssssskarbie – syknął stwór. FOXowi coś to przypomniało. Chyba coś kiedyś czytał o stworach o podobnej manierze mowy… Chyba w jednym z opracowań naukowych maga Tolkienusa o magicznych pierścieniach… Niestety, podróżnik musiał przerwać te rozważania, bo ścigający go stwór przeszedł przez ognisko i ponowił pościg, nie zważając na palące się ubranie. W sumie niewiele tam było do spalenia. FOX próbował sobie przypomnieć słowa uspokajającej piosenki.[i] … friend of mine… friend of mine… Ale co friend of mine do diabła? Diabła… BINGO!.[/i] I zaczął śpiewać: [i]Satan is a friend of mine, Satan is my friend![/i] I stało się coś nieoczekiwanego. Potężny podmuch gorącego powietrza zwalił z nóg FOXa, a w miejscu, w którym stała Ogień Prawdy, teraz było tylko ogromna kula ognia. Potężny ryk spłoszył ptaki, które poderwały się z drzew z okropnym piskiem. FOX zamknął oczy a rękami osłaniał swoją grzywkę. Pomylił bóstwa… No cóż, nigdy nie był zbyt bystry. Kiedy w końcu odważył się otworzyć oczy, ujrzał stojącego zaledwie kilka kroków od niego coś, co z kształtu przypominało psa, jednak jakieś cztery raz większego od samego FOXA (a chudy to on nie był!), który zbudowany był z ognia, najgorętszej lawy, a z jego ciała strzelały iskry. - AAAA, DEMON – wrzasnął przerażony człowiek, po czym ponownie zamknął oczy. Bestia zbliżyła się do niego, z każdym krokiem zostawiając za sobą pasmo spopielonej trawy. FOX pocił się tak obficie, że doszedł do wniosku, że demon postanowił stopić go swoim oddechem. Jednak żył. Jeszcze. - Masz coś do demonów, pieprzony rasisto? – odezwał się potwór głębokim, powolnym głosem. - Nie, skądże znowu. Ja? Gdzie tam! – odparł FOX, otwierając oczy. Ogień Prawdy pochylił się nad nim tak, że teraz jego morda była na wysokości twarzy nieszczęsnego człowieka. - Nie wierzę ci – powiedział demon po chwili, buchając FOXowi w twarz żarem, który nieprzyjemnie szczypał go twarz. Na szczęście grzywka była chroniona. – Ale mam wobec ciebie dług. Więc cię nie spalę. Dzięki tobie uwolniłem się spod klątwy, rzuconej na mnie wiele lat temu. Musiałem egzystować w tej nędznej postaci zbyt długo. Ogień i wspomnienie o Szatanie przypomniały mi o dawnym życiu i uwolniły spod mocy zaklęcia. - Szatan? Czy on czasem nie jest zły? – odezwał się po chwili FOX, drżącym głosem. - Co? Nie, no co ty. To równy gość. Grywam z nim w kręgle. - Yyy… no dobra. Ale… Co dalej robimy? - Myślałem, że zmierzamy do stolicy. Otrzymałeś misję, aby ją zniszczyć. Nie mogę ci pomóc w wykonaniu tego zadania. - Uff… Sam nie byłem zbyt entuzjastyczny co do tego. - To dobrze. Sam jednak mam tam misję do wykonania. Jestem posłańcem prawdy, a w Scypionie jest wiele fałszu i mrocznych tajemnic, z którymi trzeba skończyć. [i]Cholera… Podróżowanie z demonem? Szlag by trafił tych mrocznych dupków! Ehh… Przynajmniej nie czekają mnie już zimne noce. I będę miał darmową saunę… [/i]- Pomyślał FOX. - Widzisz? Jednak są jakieś plusy tej sytuacji – powiedział demon. - Co?! Potrafisz czytać w myślach? - A i owszem. [i]Kurwa mać.[/i] - Nie klnij! - Przepraszam…. - No nic się nie stało. W każdym bądź razie, prowadź towarzyszu drogi! - Yyy… może pójdziemy tędy? – spytał się niepewnie FOX. - Zgubiliśmy się prawda? - Co? Nie, skądże znowu! Ja nigdy się nie gubię! - Tak? To może powiesz mi gdzie się aktualnie znajdujemy? - No jak to gdzie? W lesie! Ale co do lokalizacji innych miejsc mam pewne wątpliwości… - Wiesz… Znałem kiedyś pewną starowinkę o nazwisku Weatherwax i zastanawiam się, czy to aby nie twoja krewna. - Nie wydaje mi się! Tak czy siak, jesteś demonem! Nie możesz zrobić jakiegoś abrakadabra i dowiedzieć się gdzie powinniśmy iść? - Jestem demonem prawdy, a nie cholernym kompasem! – oburzył się demon. - Hmm… Dobra pójdziemy… tam! – stwierdził FOX wskazując jakiś przypadkowy kierunek. - Jesteś pewien, że to dobry pomysł? - A masz lepszy? Demon westchnął. I ruszyli, dwaj druchowie, towarzysze drogi, w podróż po tej niebezpiecznej i nieprzyjaznej krainie. Ramię w ramię. Człowiek i demon… Nie wiedzą co ich spotka ani czy dotrą do miejsca przeznaczenia. Ale przetrwają to razem. -Ale wara od mojej grzywki! – warknął FOX.
  11. Hmm... Takie pytanie: wolicie rozdziały krótsze ale częstsze czy też dłuższe ale rzadsze? ;)
  12. Regi

    Homofobia

    Po pierwsze: Ludzie trochę szacunku proszę. "Pedał" i "lesba" to określenia obraźliwe a nie sądzę, żeby ten dział miał służyć oblewaniu kwasem, tylko do konstruktywnych dyskusji. Nie czytałem wszystkiego, przyznaję się bez bicia, tylko przeleciałem po pojedynczych postach. Ale fakt, że używacie wyżej wymienionych określeń zamiast napisać po prostu "Gej"/"Lesbijka"/"Homoseksualista" świadczy o was nie najlepiej muszę przyznać. Sprawa druga: Czy ktokolwiek z tych gorzej wychowanych użytkowników zna jakiegokolwiek homoseksualistę osobiście? Nie? To jak dla mnie nie macie prawa się wypowiadać, bo macie lekko skrzywiony obraz rzeczywistości. Owszem są tacy, którzy robią wokół siebie niepotrzebny szum, ale większość z nich to normalni ludzie i w życiu byś się nie domyślił, że są homo. Ktoś stwierdził, że to trzeba tępić. No i co ci da zamienienie czyjegoś życia, które i tak ma zjebane przez swoją orientację, w piekło? Poczujesz się jakiś lepszy? Gość najwyżej sobie podetnie żyły i z pewnością z mściwą satysfakcją zatańczysz na jego grobie podśpiewując "Jednego pedała mniej" -.- Ktoś też się oburzył, że ktoś coś złego powiedział na kibiców. No cóż, popełniasz ten sam błąd - generalizujesz. Ktoś też stwierdził, że osoby upośledzone można leczyć, więc ich nie można tępić, natomiast homoseksualizmu leczyć się nie da a więc - do gazu! A nie, wróć, że nie chcą się leczyć. Z tym, że w ich przypadku znaczyłoby to ni mniej ni więcej niż pranie mózgu. Zatracenie jakieś części siebie. Coś jak w "Mechanicznej pomarańczy". Mało miła wizja. Co do tego, że adopcja dzieci nie, bo dzieci są okrutne i adoptowane dziecko będzie miało przesrane. A i owszem. I takie dzieci będą miały przesrane jeszcze długo dopóki będą miały takich rodziców jak wy. To wy będziecie winni w przyszłości krzywdy dziecka a nie homo rodzice. Co do parad... Homoseksualiści mają swoją kulturę. To tak źle, że chcą ją pokazać? Czemu nikt się nie burzy na karnawał w Rio, gdzie kobiety biegają z gołym biustem? Świat się zmienia.... I bardzo dobrze. A teraz czytaj uważnie skończony skurwysynu. Przeżyłem piekło. Miałem nóż na nadgarstku, pasek na szyi i dwie garście pigułek nasennych w żołądku. Ale wróciłem. Silniejszy. Ale nie wszyscy będą na tyle silni. I nie pozwolę, żeby same obawy o reakcję środowiska doprowadziły innych nad przepaść. Nie potrzeba nam kolejnych Rodemeyerów. A ja również nie zamierzam wracać tam skąd wróciłem. I życzę sobie, żeby w życiu takich jak ty pojawił się ktoś kto będzie za tobą chodził krok w krok i kopał, bił, wyzywał choćby tylko dla tego, że masz pryszcza na nosie. I nie mówię, że każdy musi lubić wszystko. Nawet wy, drodzy moderatorzy. Za to powinniście być stawiani za wzór kultury osobistej. Myślałem, że fajnie będzie tu wrócić, ale patrząc na poziom "postawionych wyżej" widocznie będę musiał nad tym pomyśleć drugi raz. Pozdrawiam, Regi.
  13. Regi

    Aktualnie czytam...

    Trylogię Smutku x) Fanfiction w świecie Harry'ego Pottera. Jak zaczynałem czytać, myślałem, że przeczytam z 2 rozdziały i skończę. Ale czytałem i czytałem... Parę ładnych godzin! I to tylko pierwszy tom. A potem drugi... Został mi ostatni, ale aż się boję zacząć. To jest po prostu GENIALNE! Dopiero jak skończyłem uświadomiłem sobie ogrom tego dzieła. To jest tak wielkie, że spokojnie mogłaby być z tego osobna powieść. Te 2 tomy przeczytałem tutaj: http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?f=2&t=15779 3 można znaleźć tu: http://www.fanfiction.net/s/1977349/1/Poprzez_Mury Jakby ktoś był zainteresowany ;p
  14. [center][b]Rozdział 8[/b][/center] Król Magical wyglądał przez swoje okno, intensywnie wpatrując się w Literatura Tower, która wyraźnie górowała nad miastem i odcinała się nieprzeniknioną czernią na gwieździstym niebie. - Zobaczysz skurwielu, popamiętasz króla Magicala – mruknął do siebie Król miał plan. W zasadzie ciężko tu było mówić o czymś wybitnym, ale jednak zawsze to coś. [i]FOX powinien już dotrzeć do siedziby MBWZPWlZ… Przy odrobinie szczęścia powinien już być w drodze z moją nową zabawką…[/i] Magical doskonale wiedział o starej, ukrytej twierdzy na Cafe Swamp. Domyślił się, że to tam skieruje się jego były więzień. Był poinformowany również o tym, że budowla ma lokatorów. Lokatorów, którzy mieli w rękach coś, co mogło przeważyć szalę zwycięstwa na jego stronę. *** Od początku wszystko szło źle. Jaskinia zamknęła za nimi swoje wejście pogrążając ich w kompletniej ciemności. - No tak. Ty też nie masz pochodni, co tudus? – jęknął Stark. - Prawdę mówiąc, to mam. Stark popatrzył z podziwem na brata. Mimo że go nie widział. - Serio? – spytał się po chwili. - NIE! HAHAHA! JESTEM TAKI ZABAWNY! – wrzasnął tidus. W mgnieniu oka stoczył się w dół schodów po potężnym ciosie w nos. - Dziesięć punktów! – wrzasnął uradowany Stark, lecz po chwili się zasępił. – Genetyka to straszna suka – powiedział z goryczą. Dopiero teraz dotarło do niego to o czym przecież doskonale wiedział. Nienawidził tego, kim stał się jego brat. Jego zachowanie oznaczało tylko jedno. Zbliżali się do mitycznej stolicy Trolli. Wracali do domu. *** Regi siedział z Niedotykalną w jadali i uważnie obserwował królową, pogrążoną w zbiorze zadań. Filiżanka herbaty parowała naprzeciwko niej, jak gdyby domagając się choćby odrobiny uwagi. - Pij, zanim wystygnie – zaczął szambelan. - Co? Aaa… - powiedziała i sięgnęła po naczynie. Regi obserwował ją uważnie, co nie uszło uwadze spostrzegawczej królowej. Co on knuje? Delikatnie wlała odrobinę cieczy do buzi, a jej twarz wyraziła strach. I wściekłaś. Natychmiast wypluła ciesz, a filiżanka powędrowała w stronę głowy Regi’ego, który w ostatniej chwili się uchylił. - JAK ŚMIAŁEŚ? TY PARSZYWY, ZASRANY… - wrzasnęła Niedotykalna. - Co jest?! – krzyknął zaskoczony Regi. Nie takiej reakcji się spodziewał. - JA CI ZARAZ POKAŻĘ CO JEST! – warknęła królowa z pianą na ustach i podniosła ostrzegawczo opasłe tomiszcze, które tak z zawziętością studiowała. – COŚ TY SOBIE MYŚLAŁ?! - Ale to tylko odrobina bimbru… No wiesz, od czasu kryzysu alkoholowego trzeba sobie jakoś radzić – powiedział Regi drżącym głosem. Niedotykalna popatrzyła na niego z żądzą mordu. - Nigdy, przenigdy nie rób tak więcej. A teraz idź stąd zanim każe cię wrzucić do lochu o chlebie i wodzie! – powiedziała głosem tak niskim, że szambelan wiedział, że nie żartuje. Pośpiesznie opuścił jadalnię. O chlebie i wodzie… Nie to było zbyt straszne. Nie lubił chleba. Wolał bułki. Po chwili zastanowienia stropił się i zatrzymał na korytarzu. [i]Taka reakcja na odrobinę bimbru? Nie, to musiało chodzić o… A jeśli jednak?... To by znaczyło, że… Ale to nie możliwe… Gdyby jednak tak, to to by znaczyło że…[/i] - Drogi mózgu, wcale mi nie pomagasz! – mrukną gniewnie Regi. [i]Wybacz… Sam nie wiem co o tym myśleć…[/i] - No nic. Cokolwiek to było raczej nie ma związku z… Tak mi się wydaje… Ale gdyby jednak była taka możliwość, że… Nie, chyba nie, ale jeśli tak to… [i]Drogi Regi…[/i] - Co? [i]Nie pomagasz…[/i]
  15. Regi

    nocne marki

    Ja zaraz idę na rower. I nie, nie jestem rannym ptaszkiem ;) Najpewniej położę się koło 7-8 i pośpię do 16, jak to mam w zwyczaju. Osobiście uaktywniam się dopiero koło 23 i siedzę całą noc czytając książki albo siedząc przy kompie. A kiedy się rozjaśni to często na rowerek co by się świeżego powietrza nawdychać na dobry sen :D
×
×
  • Dodaj nową pozycję...