Ściaganie

Szukasz wypracowania, albo opowiadania? Potrzebujesz pomocy rówieśników? Pisz śmiało. Dział otwarty na każdy temat, oby związany ze szkołą.
Awatar użytkownika
rebellious angel
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1048
Rejestracja: 11 paź 2008, o 18:48

Re: Ściaganie

Post autor: rebellious angel » 14 mar 2009, o 19:48

Ja nie ściągam prawie w ogóle. Ostatnio mi się zdarzyło ściągnąć z ruskiego. Nie nauczyłam sie i tyle. Za dużo miałam zadane i nie wyrobiłam się. Wolę się nauczyć niż liczyć na ściągę. Czy daje spisywać? Zależy komu :-P
wehikuł czasu to byłby cud

Awatar użytkownika
aniia
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 398
Rejestracja: 10 lip 2008, o 12:32

Re: Ściaganie

Post autor: aniia » 19 mar 2009, o 18:18

W szkole to jedynie z fizyki i historii zazwyczaj ściągałam (i było to w liceum).
Nigdy nie miałam za dobrej pamięci do dat, a w historii jest ich sporo. Więc na mojej ściądze je sobie wypisywałam :mrgreen:

Na studiach uważam, że nie potrzebne mi ściąganie. Poszłam na studia bo sama chciałam i chcę z nich coś wynieść, a poza tym jak przychodzi sesja i jest strasznie dużo materiału to sporo by ściąg wyszło :mrgreen:

Awatar użytkownika
Lucy Hannock
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1185
Rejestracja: 27 sty 2010, o 20:16

Re: Ściaganie

Post autor: Lucy Hannock » 11 lut 2010, o 17:40

Nigdy nie umiałam ściągać. Raz w podstawówce na klasówce ściągałam i zostałam przyłapana. Tak się tym przejęłam, że wyrzuciłam i drugą ściągę. :lol: Na studiach raz pewna pani profesor pozwoliła nam ściągać na egzaminie z łaciny. Włożyłam sobie ściągę do słownika łacińsko-polskiego i spisywałam. Chyba wtedy jednak nie zdałam tego egzaminu i musiałam się nauczyć do poprawki. ;/ Jednak dałam radę, teraz z łaciny już nic nie pamiętam.

Awatar użytkownika
Matrix
były team
były team
Posty: 1024
Rejestracja: 10 lut 2008, o 11:22

Re: Ściaganie

Post autor: Matrix » 11 lut 2010, o 18:58

[quote=Matrix]- po drugie lepiej się już nauczyć niż później w szkole średniej nic nie umieć ... [/quote]

Mała poprawka. O ile w gim zbyt dużo nie ściągałem, to w szkole średniej jest to na porządku dziennym z kilku przedmiotów. Na początku były pewne obawy, ale jak już się zna nauczycieli, to wiem, jak ściągać, żeby nie być przyłapanym <:

Awatar użytkownika
Fleur
nowy
nowy
Posty: 16
Rejestracja: 19 gru 2011, o 17:37

Re: Ściaganie

Post autor: Fleur » 21 gru 2011, o 00:01

Nigdy nie ściągałam, tym bardziej nie wiedziałam jak się to robi. Dostawałam ocenę taką, na jaką zasłużyłam.

Awatar użytkownika
Patrizie
były team
były team
Posty: 1911
Rejestracja: 15 wrz 2007, o 20:17

Re: Ściaganie

Post autor: Patrizie » 26 gru 2011, o 09:08

Ja tam ściągać lubię :D Przeważnie robię to z notatnika z telefonu, z karteczek w piórniku, małych ściąg z rękawa, albo wkładam ściągi pod sprawdzian/kartkówkę, z otwartego zeszytu/książki. Sposobów miałam od groma, jednak najlepszym jak dla mnie było wkładanie ściąg pod sprawdzian i otwarty zeszyt na ławce. Nauczyciele rzadko wtedy obserwowali mnie, gdyż siedziałam w bezruchu i coś tam sobie pisałam, a nie wierciłam się podczas wyciągania ściąg. Dopiero gdy nauczyciel wstawał chowałam swoje "zabawki" xD
W ściąganiu nie widzę niczego dobrego.
Jeśli chodzi o spisywanie to daję, ale zależy komu... Bo są osoby, którym nie dałabym nic spisać... Praktycznie zawsze na Niemieckim wszystkim robię sprawdziany (jest to chyba jedyny przedmiot, którego nie muszę się uczyć i umiem wszystko). Ale za to oni mi się na angielskim odwzajemniają :D
Piszę poprawnie po polsku!
Edit. O ile słownik w telefonie sam czegoś nie poprawi po swojemu :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Anja
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 819
Rejestracja: 12 lip 2013, o 10:32

Re: Ściaganie

Post autor: Anja » 25 lip 2013, o 11:10

W podstawówce nie ściągałam. W gimnazjum i liceum jedynie porozumiewałam się z koleżankami z ławki, a raz spisałam wszystko z podręcznika do historii...:P
Jeśli chodzi o śmieszne sytuacje to siedząc w drugiej ławce ściągałam z koleżanką na chemii, bo ta zamieniła się sprawdzianem z inną, by mieć tę samą grupę. Obie dostałyśmy 5, a tak to zazwyczaj miałam max 4 ;D

Awatar użytkownika
Niedotykalna
były team
były team
Posty: 2539
Rejestracja: 5 paź 2009, o 13:14

Re: Ściaganie

Post autor: Niedotykalna » 29 lip 2013, o 16:26

W ściąganiu jestem ekspertem :mrgreen: Sposoby miałam różne - telefon, ściąga w wersji papierowej złożona w "harmonijkę", ściąga w długopisie lub kalkulatorze, czasem jakieś notatki pod tyłkiem... Gdy zajęcia są dla mnie interesujące, to nie muszę ściągać, po prostu się uczę. Na moim kierunku miałam niestety takie przedmioty, które moim (i nie tylko) zdaniem były całkowicie zbędne. Wtedy nie widziałam sensu, by tracić czas na naukę.

Samo robienie ściąg też było dla mnie bardzo pożyteczne. Przepisując notatki, przyswajałam sobie niektóre informacje i podczas sprawdzianu okazywało się, że ściąga nie jest potrzebna. Skorzystały natomiast inne osoby z mojej grupy, którym dość często udostępniałam moje małe pomoce naukowe : )
[img]bannedimg[/img]

Awatar użytkownika
33654852
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 82
Rejestracja: 10 lip 2013, o 15:02

Re: Ściaganie

Post autor: 33654852 » 30 lip 2013, o 21:11

Można powiedzieć, że to, ile razy ściągałam, mogę policzyć na palcach jednej ręki. W podstawówce i gimnazjum nie ma co ściągać. W gimnazjum ściągałam raz na informatyce - okropny sprawdzian z teorii, jeszcze wymagane "książkowe definicje". Naprawdę jakoś mi to do głowy nie wchodziło i stwierdziłam, że nie ma sensu się uczyć. Pamiętam też, że raz ściągałam na WOS-ie w średniej. Wyjątkowo nieprzystępny temat. najgorsze jest to, że naprawdę lubiłam WOS w szkole średniej. Troszkę rzeczy ściągnęłam wtedy od osoby, której to raczej ja mogłabym podpowiadać, na dodatek osoba ta też ściągała, ale z własnej ściągi. Do tej pory, na studiach ściągałam chyba dwa razy - nie jestem z tego dumna (z resztą w ogóle nie jestem dumna ze ściągania). Był to egzamin semestralny u mojego ulubionego profesora. To była moja pierwsza sesja i pierwszy egzamin pisemny, który odbywał się u tego profesora, ponieważ wcześniej był to egzamin ustny. Profesor, z racji wieku, musiał przestawić się na ten gorszy rodzaj egzaminu. DO tego cała byłam zestresowana i zapomniałam wszystkie daty (ów profesor zwraca wielką uwagę na daty, więc klops). Zaliczyłam na 3. Pocieszeniem jest, że egzamin końcowy z tego przedmiotu, ustny, już u innego wykładowcy, zaliczyłam na 4, ale w tym roku poległam na egzaminie z tego przedmiotu z zakresu materiału podobnego do tego, przy którym ściągałam (ale to trzeba być mną, żeby zrobić taką cholernie żenującą gafę). Drugi raz ściągałam z premedytacją. Naprawdę nie chciało mi się uczyć. Ale poprawiłam inne kolokwium z tego przedmiotu prawie bezbłędnie, żeby jakoś zagłuszyć wyrzuty sumienia.

Generalnie nie widzę sensu w ściąganiu. Nawet na egzaminach z przedmiotów, które mało mnie interesują, czy mam wrażenie, że mi się nie przydadzą. Teraz wiem, że generalnie im większą wiedzę posiadam, w bardzo szerokim zakresie, tym więcej zyskuję i nic nie tracę. Po pewnym czasie ta wiedza się zwraca w bardzo wymierny sposób. Nie tylko chodzi o poszerzenie horyzontów, ale także o jakieś konkretne umiejętności. Kto by się spodziewał, ale np. językoznawca musi posiadać wiedzę z naprawdę szerokiego zakresu. Naprawdę nie rozumiem, jak ktoś może ściągać na egzaminach z przedmiotów np. kierunkowych. Zupełny bezsens. egzamin jest po to, żeby sprawdzić wiedzę, jeśli masz braki - uzupełnij ją, szczególnie, jeśli ta wiedza ma być przydatna w wykonywaniu zawodu, którego się podejmiesz po szkole średniej, czy wyższej. Ale robienia ściąg nie potępiam, to bardzo dobry sposób na naukę :)
Freedom is choice, choice, choices that liberate, day is a freight train, minutes obliterate, easier to break through meters of concrete, easier to connect to a full grown tiger

Awatar użytkownika
Fajtula
były team
były team
Posty: 515
Rejestracja: 6 paź 2016, o 11:22

Ściaganie

Post autor: Fajtula » 17 gru 2016, o 19:44

33654852 pisze: Generalnie nie widzę sensu w ściąganiu. Nawet na egzaminach z przedmiotów, które mało mnie interesują, czy mam wrażenie, że mi się nie przydadzą. Teraz wiem, że generalnie im większą wiedzę posiadam, w bardzo szerokim zakresie, tym więcej zyskuję i nic nie tracę. Po pewnym czasie ta wiedza się zwraca w bardzo wymierny sposób. Nie tylko chodzi o poszerzenie horyzontów, ale także o jakieś konkretne umiejętności. Kto by się spodziewał, ale np. językoznawca musi posiadać wiedzę z naprawdę szerokiego zakresu. Naprawdę nie rozumiem, jak ktoś może ściągać na egzaminach z przedmiotów np. kierunkowych. Zupełny bezsens. egzamin jest po to, żeby sprawdzić wiedzę, jeśli masz braki - uzupełnij ją, szczególnie, jeśli ta wiedza ma być przydatna w wykonywaniu zawodu, którego się podejmiesz po szkole średniej, czy wyższej. Ale robienia ściąg nie potępiam, to bardzo dobry sposób na naukę
Kochana, wyjęłaś mi to z ust! Tym bardziej zabawne jest ściąganie na studiach humanistycznych, na których jakiej interpretacji nie przedstawisz, powinna uchodzić za słuszną. Wystarczy przeglądnąć jedną lekturę naukową z zadanych, zrozumieć, a potem swoimi słowami przedstawić ją na teście / egzaminie / kolosie / jak to inaczej nazwą. Jeszcze prowadzący są zachwyceni.

Faktem jest, że nie zawsze człowiek był taki oświecony i niegdyś traktował ściąganie jako "słuszną możliwość", a nie "głupotę". Latka lecą, dalsza edukacja trwa i w byle rozmowie wychodzi, jak owa słuszność przełożyła się na ogólną wiedzę i światopogląd. "Milczenie jest złotem", ale kochani, do momentu, w końcu trza się będzie odezwać i nie większemu zaskoczeniu ulegniemy niż nasi rozmówcy, jak będziemy chcieli zabłysnąć, a nagle się okaże, że nie ma czym.

ODPOWIEDZ